Rosyjska pacyfikacja Ukrainy
Wtorek, 8 kwietnia 2014 (19:48)W Charkowie trwa operacja usuwania osób protestujących z budynków administracji państwowej. Jak podaje ukraińskie MSZ, zatrzymano już 70 osób. Rosja wezwała władze Ukrainy do powstrzymania się od rozwiązań siłowych.
Prorosyjscy separatyści ogłosili wczoraj powstanie niepodległego państwa o nazwie Charkowska Republika Ludowa. Zapowiedzieli, że przeprowadzą referendum w sprawie odłączenia Charkowa od Ukrainy, a także zwrócili się do Rosji o zapewnienie temu plebiscytowi bezpieczeństwa.
– Te wydarzenia są konsekwencją tego, co już się zaczęło na Krymie. To jest taka pełzająca agresja, którą realizuje Rosja. Zabawne jest to, jeśli można to tak określić, że z jednej strony Rosja inspiruje wystąpienia Rosjan mieszkających na terenie Ukrainy, na co jest już wystarczająco dużo dowodów. Z drugiej natomiast, kiedy Ukraina chce wykonać swoje prawa jako państwa na własnym terytorium, to spotyka się z pogróżkami ze strony Federacji Rosyjskiej. – Rosja twierdzi, że ukraińskim władzom nie wolno opanować buntu i secesji części swojego terytorium – mówił w „Aktualnościach dnia” w Radiu Maryja Romuald Szeremietiew, były minister obrony narodowej.
Jak powiedział Szeremietiew, każdy, kto obserwuje przebieg wydarzeń na linii Rosja – Ukraina, może się przekonać o tym, że Federacja Rosyjska postępuje skandalicznie. – Najpierw podnieca do konfliktu, a później apeluje, że nie można doprowadzić do wojny domowej. Putin próbuje doprowadzić do rozpadu Ukrainy – dodał były minister obrony narodowej.
Niestety wszystkie sankcje i próby powstrzymania Rosjan przed kontynuacją ich agresywnej polityki wobec Ukrainy zawodzą. Zachód nie ma skutecznego sposobu, by powstrzymać rosyjską agresję, co bardzo źle rokuje. Putin nie wystraszył się postawy Zachodu i dalej realizuje plan odbudowy imperium rosyjskiego. Z kolei działania separatystyczne w Doniecku, Charkowie i Ługańsku można odczytać jako rosyjską próbę destabilizacji sytuacji na Ukrainie.
– Państwa członkowskie Unii Europejskiej nie bardzo wiedzą, jak mają się zachować w tej sytuacji. Niestety nie ma jednolitej postawy. Jedyne co można teraz zrobić, to wyraźnie zaznaczyć obecność sił militarnych na terenach należących do sojuszu, w szczególności na terenie Polski. Wydaje mi się, że w tej chwili, zgodnie ze stanowiskiem przyjętym przez NATO i przywódców państw zachodnich, nic więcej nie można zrobić poza zadbaniem o bezpieczeństwo krajów należących do sojuszu – powiedział Szeremietiew.
Rosja i Białoruś w ciągu tego tygodnia wspólnie przeprowadzą lot obserwacyjny nad Polską w ramach Traktatu o Otwartych Przestworzach. Jak zaznaczył poseł Marek Opioła, członek sejmowej Komisji Obrony Narodowej, działania Rosji wobec Ukrainy powinny spowodować rewizję tego traktatu.
– Nie rozumiem, dlaczego nasza strona trzyma się zobowiązań, które są już martwe. Wpuszczanie rosyjskiego samolotu rozpoznawczego na terytoria państw NATO w obecnej sytuacji politycznej jest co najmniej dziwaczne – dodaje Romuald Szeremietiew.
Magdalena Pachorek