• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Przez krzyż do Nieba!

Wtorek, 8 kwietnia 2014 (02:00)

Rozważania do stacji Drogi Krzyżowej ks. bp. Józefa Zawitkowskiego

 

Boję się krzyża,

bo boli,

bo za ciężki.

Boję się drogi krzyżowej,

boś mi, Boże,

całe życie pokrzyżował.

 

Czytający, chodź ze mną,

bo się sam boję,

a tak chciałbym dojść

aż pod krzyż

i stamtąd oglądać

zmartwychwstanie.

***

Jezu, Tyś Drogą,

idę więc za Tobą.

Chryste, Tyś Prawdą,

ciągle szukam Ciebie.

Tyś moim życiem,

moim przeznaczeniem,

Jezu, Chryste Panie,

Zbawicielu mój!

 

Tę Drogę Krzyżową ofiaruję

w intencji Polski,

Ojczyzny mojej,

a odpusty zyskane

ofiaruję za śp. ………

 

Stacja I

Pan Jezus na śmierć skazany

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie,

Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Przed Kajfaszem oskarżyli Go,

że zburzy Świątynię,

że nazywa się Synem Bożym,

a tu inaczej:

że podburza lud,

że nie każe płacić podatków,

że jest królem.

 

Piłat, chcąc wzbudzić litość,

kazał Jezusa ubiczować.

Oprawcy są gorliwi,

Ubiczowanemu wtoczyli koronę,

okryli czerwoną szatą i dali trzcinę.

Oto Człowiek!

Ukrzyżuj Go!

 

Mam zwyczaj na Święta

wypuszczać Wam jednego ze złoczyńców.

Znacie sprawę Barabasza.

Kogo mam wypuścić:

Jezusa czy Barabasza?

Barabasza!

A co z Jezusem?

Ukrzyżuj Go!

 

Piłat zapytał Jezusa:

czy Ty jesteś królem?

Tak, ale królestwo moje

nie jest stąd.

Jam się na to narodził,

aby dać świadectwo prawdzie!

Cóż to jest prawda?

 

Nie winienem ja krwi

Tego sprawiedliwego.

Krew Jego na nas

i na syny nasze!

Co wyście powiedzieli?

To się wam stanie!

 

Jezus Nazareński Król Żydowski.

Dlaczegoś napisał: Król?

Cisza, chamowie!

Com napisał, napisałem.

 

Jezu,

co ja tu robię?

Nawet krzyczeć nie umiem.

Barabasza czy Chrystusa

– Akcja wyborcza!

 

Któryś za nas cierpiał rany,

Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja II

Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie,

Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Witaj, Krzyżu,

nadziejo moja jedyna.

Jezu!

I Ty wyciągasz ręce po krzyż?

Przecież na krzyżu

umierają złoczyńcy.

Krzyż jest znakiem przekleństwa.

Tak!

I Ty to wszystko bierzesz na siebie?

Tak!

To nic z tego nie rozumiem.

Stałeś się złoczyńcą i przeklętym.

To pewnie dlatego,

aby nas od zła,

od przekleństwa uwolnić.

 

Jezu, a ja boję się krzyża.

Za duży, za ciężki,

boli.

Omijam krzyż,

bo jest On znakiem,

któremu sprzeciwiać się będą.

Jedni potkną się o Niego

i upodlą,

inni urosną aż do nieba.

 

Wiem, Panie!

Dla mnie nie ma

innej drogi jak tylko przez krzyż,

do nieba.

Wiem.

Wolność krzyżami się mierzy.

Miłość krzyżami się mierzy.

Polska krzyżami się mierzy.

Wszystko mi w życiu, Panie,

pokrzyżowałeś.

 

W tym znaku zwyciężasz.

Długą pokutę przebyłem

i długie drogi tułacze,

wracam do swojego domu

i krzyż na progu znaczę,

i krzyż na sobie znaczę:

W imię Ojca i Syna,

i Ducha Świętego. Amen.

 

Któryś za nas cierpiał rany,

Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja III

Pan Jezus pod krzyżem upada

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie,

Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Upadł.

A ja myślałem,

że On Wszechmogący,

a On jak robak

i wzgarda pospólstwa.

 

Żołnierzu, dlaczego Go popychasz?

A Ty, cwaniaczku, czemu stoisz drętwo?

No, rzeczywiście.

Ja tylko liczę,

ile razy upadnie.

Rachmistrz.

A On ci nie liczy,

ile razy zgrzeszyłeś.

Przebaczy, rozgrzeszy

i zapomni.

Bóg zapomni?

 

Panie, drętwy jestem.

Nie potrafię Ci pomóc,

ale wiem, co to znaczy

upaść.

Tak mi wtedy potrzebna

czyjaś pomocna ręka.

Tak wyczekuję na czyjeś

dobre Słowo.

Gdybyś nie Ty, Panie,

gdyby nie Twoje rozgrzeszenie,

leżałbym w rynsztoku.

W Twoich upadkach, Panie,

jest moja siła,

moje nawrócenie.

 

Ile razy ja już byłem

u spowiedzi?

Panie, czy Ty mi jeszcze raz

przebaczysz?

Tak,

już dawno Ci przebaczyłem.

 

Któryś za nas cierpiał rany,

Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja IV

Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie,

Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

O, jak bardzo czekałem

na tę stację.

Wiedziałem, że przyjdzie.

 

Panie,

Matka Twoja przyszła!

Niewiasto, zobacz,

oto Syn Twój.

I nic Mu nie powiesz?

Dziecko, jak się cierpi,

to się nie gada.

 

Matko, ale zobacz,

co się tu dzieje.

Oni Go zabiją.

Boję się śmierci.

Chyba stąd ucieknę.

 

Matko, Ty jesteś zawsze wierna.

Weź mnie za rękę,

Matko mego powołania

i mojej wiary.

Prowadź mnie.

Chcę dojść do końca,

stanąć pod krzyżem

i stamtąd zobaczyć

nowy świat i zmartwychwstanie.

 

Moja słodka Pieto,

Matko moich Gorzkich Żali

i moich Dróg Krzyżowych,

moja Królowo

i Łowicka Księżno!

Teraz jest godzina ciemności

i triumf szatana.

Niewiasto w słońce obleczona,

zdepcz głowę węża, moc szatana.

Teraz okaż, że jesteś Matką!

 

Któryś za nas cierpiał rany,

Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

I Tyś, która współcierpiała,

Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

Stacja V

Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie,

Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Wracał z pola

ze swoimi dziećmi

Aleksandrem i Rufusem.

Zatrzymaj się,

Pomożesz Skazańcowi,

bo nie dojdzie do końca.

Dojdzie, dojdzie!

Sam jestem zmęczony.

Jest południe, dzieci głodne.

Znasz przecież Jezusa z Nazaretu.

Znam i co z tego?

 

Szymonie,

nie wzbraniaj się!

Ty nie wiesz,

jaka spotkała cię łaska.

Dokąd będą głosić Ewangelię,

będą mówić Twoje imię:

Szymon z Cyreny

pomógł dźwigać Krzyż Jezusowi.

Szymonie, dzieci patrzą!

 

A co urosło z tych

Szymonowych chłopców?

Mówią, że dwaj biskupi.

Nie dziwię się.

Jak się ma takiego tatę,

co dźwiga Chrystusowy Krzyż,

to nic dziwnego.

 

A ja, Panie, stoję

jak duchowna gapa

i nic.

Noszę krzyż na sercu,

ale czuję, że to nie tak.

Krzyż dźwiga się na plecach.

Wiem.

 

Któryś za nas cierpiał rany,

Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja VI

Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie,

Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Jakaś dziewczyna

przedziera się przez tłum,

odepchnęła oprawców,

zdarła chustkę z głowy

i otarła twarz Skazańca.

 

No i czego się gapisz?

Nie krzycz!

Tyś Go nie widział żywego.

Kobieto, zobacz:

Na twojej chustce

jest odbita cierpiąca

twarz Skazańca,

vera ikon.

Weroniko,

jak Ty mnie zawstydzasz,

starego chłopa.

Jaka Ty jesteś odważna.

Jaka Ty jesteś dobra,

najlepsza z pielęgniarek,

kobieca odwago,

matczyna dobroci,

kocham Cię za to.

 

Gdybym miał takie matki,

takie nauczycielki,

takich lekarzy,

odmieniłoby się oblicze ziemi,

tej ziemi!

 

Mężczyźni toczą wojny,

kobiety leczą rany

miłością miłosierną.

Tak,

to na ostatnie czasy

Bóg nam zostawił

swoje Miłosierdzie.

 

Któryś za nas cierpiał rany,

Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja VII

Jezus upada po raz drugi

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie,

Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Co się znów stało?

Nic się nie stało.

Jakiś człowiek upadł na ziemię.

Zawał, wylew czy pijany?

 

Zawiadomiliście policję?

Zadzwoniliście po pogotowie?

Tak!

No to nic się nie stało.

Upadł tylko człowiek.

To cały świat ma stanąć?

Nie.

 

To idźmy dalej.

Nic się nie stało.

Upadł tylko człowiek.

 

Któryś za nas cierpiał rany,

Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja VIII

Pan Jezus pociesza płaczące kobiety

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie,

Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Jakiś tłum kobiet

zebrał się u bramy miasta.

One płaczą.

I czego?

Bo On jest niewinny?

 

Nie płaczcie nade mną.

Same nad sobą płaczcie

i nad dziećmi Waszymi,

które są niedobre.

 

Panie,

dlaczego zabraniasz im płakać?

Przecież one Cię kochają.

Tak,

ale jeśli na zielonym drzewie to czynią,

to co będzie, gdy uschnie?

To nie one są winne.

Nie broń im płakać.

Tam jest moja mama,

która przynosiła mnie,

gdy byłem dzieckiem,

a Ty mi błogosławiłeś

i przytuliłeś do serca.

 

Ona dała mi pięć chlebów

i dwie ryby, abym mógł

Cię słuchać i noc, i dzień, i noc…

 

Patrz, tam są ci państwo młodzi

z Kany Galilejskiej.

Ich synek ma już rok,

a teraz spodziewają się córy.

Panie, przez ich płacz

uratuj Polskę.

Niech już przyjdzie

nowych ludzi plemię.

 

Któryś za nas cierpiał rany,

Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja IX

Pan Jezus upada trzeci raz

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie,

Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

To już koniec,

upadł trzeci raz.

Liczyłem na komputerze.

To wstyd podliczać Boga.

Podlicz siebie.

 

Ciężar belki zwalił się na Niego,

a On rozwarł ręce szeroko,

jakby chciał objąć

całą Ziemię – Matkę,

co Go nosiła,

co Go zbożami swoich pól

jak mlekiem wykarmiła.

 

Umiłowanaś jest i moja,

krwią obmyta,

śmiercią odkupiona.

Jeszcze w ciebie wstawią krzyż,

a krzyż ma wielkie

na całą Europę ramiona.

A Ja gdy będę podwyższony

między niebem a ziemią,

pociągnę wszystkich ku sobie.

 

Nie oddajcie obcym ziemi.

Tę ziemię dał Bóg ojcom waszym.

Nie sprzedajcie obcym ziemi,

przecież to Matka wasza rodzona,

a wy zostaniecie sierotami

i będziecie jeść obcy chleb.

 

Ojczyzna moja

krzyżami się mierzy.

To moja przystań słoneczna

na drodze do Nieba.

Ojczyzna Jana Pawła II.

On ostatni całował ziemię

jak Matkę Rodzoną.

 

Któryś za nas cierpiał rany,

Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja X

Pan Jezus z szat obnażony

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie,

Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Chamstwo!

Zdarli z Niego jedyną własność,

jaką miał – suknię całodzianą,

utkaną rękami Matki.

 

Straszne cierpienie, bo suknia

w upale przywarła

do zaschniętych ran,

teraz wszystkie zaczęły znów krwawić,

ale nie to najbardziej bolało.

Większym cierpieniem było to,

że Ten, który był samą czystością,

samą światłością i skromnością,

musiał stanąć nagi wobec gawiedzi.

 

Nie wstydź się, Panie.

Zasłonię Cię sobą.

Dla mnie jesteś cały święty

i tylko święty.

Jesteś samą skromnością

i czystością.

 

Wiem, że cierpisz za wszystkie

grzechy, co obrażają godność

człowieka.

Dlaczego ludzie tak się obnażają?

Brzydki jest człowiek nagi.

Popsuł się we mnie ten obraz

i podobieństwo Boże.

Cuchnie ten świat rozkładem

moralności, utratą wstydu,

łajdactwem.

 

Żebym jeszcze odzyskał

czystość dziecięcych oczu

i niewinność czystego serca.

 

Któryś za nas cierpiał rany,

Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja XI

Pan Jezus przybity do krzyża

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie,

Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Słyszysz uderzenia młota?

Jak struny naciągnięte ręce

przybite do krzyża

i stopy przybite.

 

Wiem, co znaczy być przybitym.

Ręce nie mogą błogosławić,

stopy nie mogą iść,

aby wszystkim dobrze czynić.

Mój Pan i Bóg stał się bezradnym.

Nie!

Pamiętam, co mówił:

A Ja gdy będę podwyższony

między niebem a ziemią,

pociągnę wszystkich do siebie.

 

Tyle cmentarzy,

tyle krzyżów,

a pośród nich

jeden największy,

ten, na którym zawisło Zbawienie.

 

Minął Nero jak wicher i burze,

jak zaraza i morowe powietrze,

a krzyż Chrystusa stoi

i będzie błogosławił

Miastu i Światu.

 

Krzyżu mój krzyżu…

Ty mnie ratowałeś

całe moje życie,

a ja szykowałem

gwoździe w Ciebie wbite.

 

I widzę wielki krzyż,

co wszechświat ogarnia,

a do krzyża przybity Chleb,

co krwawi i woła.

Podniesienie,

a Chleb ma twarz Chrystusa.

Boże!

 

Któryś za nas cierpiał rany,

Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja XII

Pan Jezus umiera na krzyżu

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie,

Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Pragnę!

Zstąp z krzyża, a uwierzymy Ci!

Innych wybawiał,

a siebie wybawić nie może.

Panie, wspomnij na mnie,

kiedy będziesz w raju.

Jeszcze dziś ze Mną tam będziesz.

 

Synu, oto twoja Matka.

Niewiasto, oto Twój syn!

Jezu, to Ty w chwili śmierci

o mnie pamiętałeś?

To dlatego ja nigdy

nie czułem się sierotą,

bo miałem Matkę,

którą wziąłem pod swoją opiekę.

 

Nie umiem Cię, Panie, kochać

tak jak Twoja Matka,

jak Umiłowany Uczeń,

tylko z Magdaleną łzami

obmywam Twoje stopy,

boś mi wszystko przebaczył.

 

Aby przyspieszyć śmierć skazańców,

połamali kości dobremu

i złemu łotrowi,

a do Jezusa podjechał setnik

i włócznią przebił Mu bok,

i wypłynęła krew i woda,

początek sakramentów Kościoła.

 

On naprawdę był Synem Bożym!

No to teraz krzyczysz?

Wykonało się!

 

Idźcie, ofiara spełniona.

Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu.

Wyznajemy Twoje zmartwychwstanie

i oczekujemy Twego przyjścia w chwale.

 

Któryś za nas cierpiał rany,

Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja XIII

Pan Jezus zdjęty z krzyża

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie,

Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

Matko Bolesna,

moja słodka Pieto!

Tak niedawno Cię widziałem

w jasełkach z Dzieciątkiem

na sercu, teraz trzymasz

na kolanach swego Syna.

Tyś oczy wypłakała.

Pozwól mi teraz ucałować

stopy mego Zbawiciela

za to, że mnie ocalił

i wszystko mi przebaczył.

To już na Jego pogrzeb.

 

Józefie, On nic nie ma,

nawet grobu własnego nie ma.

Czy pozwolisz złożyć Go

w Twoim grobie

świeżo w skale wykutym?

Tak, to na krótko,

bo On mówił, że trzeciego dnia

zmartwychwstanie.

 

Nikodemie, czy teraz

zrozumiałeś, co to znaczy

trzeba się jeszcze raz narodzić?

 

Spieszcie się, zachodzi słońce.

To będzie wielka noc.

 

Któryś za nas cierpiał rany,

Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

I Tyś, która współcierpiała,

Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

Stacja XIV

Pan Jezus złożony w grobie

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie,

Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

 

I tak się wszystko skończyło.

A myśmy się spodziewali.

Usłużni donieśli Piłatowi:

Ten Oszust mówił,

że gdy Go zabiją,

po trzech dniach zmartwychwstanie.

Uważaj, Piłat,

aby rzeczy drugie nie stały się

gorsze aniżeli pierwsze.

 

Piłat kazał zatoczyć kamień,

zapieczętować grób

i postawić straże.

Możecie spokojnie świętować,

nic się nie stanie,

nie będzie rozruchów.

Kajfasz miał rację:

Lepiej, żeby zginął jeden człowiek,

niżby miał zginąć cały naród.

 

Zaniosę święconkę do kościoła.

Niech będzie wszystko nowe – od jajka,

ale ta cisza Wielkiej Soboty

mnie przeraża.

Coś się musi stać.

 

Maria Kleofasowa, Magdalena i Salome

przed wschodem słońca

wzięły prześcieradła, wonności,

aby dokonać spokojnie

uczciwego pogrzebu,

i zdrętwiały przy bramie.

Kamień odwalony,

pieczęci zerwane,

strażników nie ma,

ukradli Go – dranie.

 

W porannych mgłach ogrodu

ktoś jeszcze chodził

– pewnie ogrodnik.

Magdalena podbiegła

i dyskretnie spytała:

Słuchaj, może Ty Go zabrałeś,

to powiedz, gdzie Go położyłeś,

ja Go zabiorę.

 

Mario!

Jezus Maria, to Ty żyjesz?

Rabbuni!

Nauczycielu kochany!

Nie dotykaj Mnie.

Jeszcze nie wstąpiłem do Ojca.

Idź, powiedz uczniom,

że wyprzedzę ich do Galilei.

 

Pobiegła, powiedziała,

ale kto by wierzył kobietom.

I tak to się zaczęło.

 

Ten pusty grób.

A jeśli On naprawdę

zmartwychwstał?

 

Któryś za nas cierpiał rany,

Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

***

Dopóki nie włożę palca

w Jego przebite ręce

i ręki w Jego przebity bok,

nie uwierzę!

 

Uwierzysz, Tomaszu, uwierzysz!

Pan mój i Bóg mój!

No widzisz, Tomaszu,

i po co tyle krzyku?

 

Jezu Zmartwychwstały!

Nie pytaj mnie trzy razy

– czy Cię kocham.

Przecież Ty wszystko wiesz,

Ty wiesz, że Cię kocham!

 

Amen.