Poszukiwania szczątków samolotu łącznikowego
Niedziela, 6 kwietnia 2014 (13:00)Poszukiwania szczątków polskiego samolotu łącznikowego typu RWD 8 zestrzelonego we wrześniu 1939 r. rozpoczną się jutro w okolicach Zduńskiej Woli (woj. łódzkie).
Łukasz Orlicki, koordynator Grupy Eksploracyjnej Miesięcznika Odkrywca (GEMO), wyjaśnił, że badania prowadzone będą przez Grupę we współpracy z lokalnymi pasjonatami historii, władzami miasta oraz muzeum w Zduńskiej Woli.
Pasjonaci lotnictwa przypuszczają, że w okolicach Zduńskiej Woli znajdują się szczątki samolotu RWD 8 należącego do 6. Plutonu Łącznikowego, przydzielonego do dyspozycji dowódcy Armii „Poznań” gen. Tadeusza Kutrzeby.
Maszyna wystartowała 6 września 1939 r. z polowego lotniska pod Izbicą Kujawską. Za sterami zasiadał pilot kpr. Stanisław Malisz – podoficer zawodowy 3. Pułku Lotniczego w Poznaniu. Pasażerem był kpt. Władysław Boczoń – oficer kontrwywiadu. Celem lotu było dotarcie do sztabu Armii „Łódź”, nawiązanie łączności z jej dowódcą i ustalenie współdziałania przed zbliżającym się największym starciem polskiego września – bitwą nad Bzurą.
W okolicach Zduńskiej Woli polska maszyna dostała się w ogień niemieckiej piechoty i uderzyła o ziemię. Ciężko ranny Boczoń trafił do niewoli, a pilot, który wyszedł z kraksy bez szwanku, miał zostać zastrzelony przez niemieckich żołnierzy.
Pasjonaci lotnictwa namierzyli w rejonie Zduńskiej Woli miejsce, w którym – według świadków – we wrześniu 1939 r. spadł polski samolot nieznanego typu; żadne jednostki bombowe czy myśliwskie nie ogłosiły w tym rejonie straty.
– Badania terenowe mają na celu wyjaśnienie wszelkich okoliczności związanych z zestrzeleniem polskiej maszyny, zidentyfikowanie jej typu oraz odpowiedź na pytanie, czy jej załogę stanowili kpt. Boczoń i kpr. Malisz. To będzie dopięcie całej historii – przyznał Orlicki.
Zapowiedział, że jeśli uda się zlokalizować miejsce i wydobyć pozostałości, które pozwolą zidentyfikować samolot, ustawiona zostanie w tym miejscu pamiątkowa tablica.
Według Orlickiego, z ustaleń GEMO wynika, że po zestrzeleniu samolotu załoga została przewieziona do szpitala w Sieradzu, gdzie ciężko rannego kapitana wielokrotnie przesłuchiwano. Dwa dni później dotarła do niego informacja o rozstrzelaniu pilota oskarżonego o szpiegostwo.
Zagrożony przekazaniem w ręce Gestapo kpt. Boczoń miał poprosić o skontaktowanie go z oficerami Abwehry we Wrocławiu, przed którymi ujawnił swoją prawdziwą tożsamość. Po wielu tygodniach rozmów przyjął ofertę pracy w Abwehrze. Przez cały okres okupacji – według Orlickiego – pozornie współpracował z niemieckim wywiadem, prowadząc grę i jednocześnie pełniąc funkcje w krakowskich strukturach Komendy Obrońców Polski i ZWZ-AK. W konspiracji awansował do stopnia majora, a 11 listopada 1943 r. został z rozkazu komendanta Krakowskiego Okręgu AK odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy.
Po wojnie Boczoń służył w Wojskach Ochrony Pogranicza. Został aresztowany w 1947 roku przez organa Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a w 1955 roku zwolniony. Zmarł w 1984 roku w Szczecinie.
IK, PAP