Tolerancja poprawna politycznie
Sobota, 5 kwietnia 2014 (17:58)Kampania deptania wolności słowa, dyskryminacja ze względu na poglądy, przekonania i religię to główna domena środowisk antykatolickich różnej maści występujących na naszym obszarze kulturowym. Od socjalistycznych, komunistycznych, lewackich, przez libertyńskie i gejowskie, po feministyczne i ateistyczne.
Jednym z ośrodków współczesnego terroru państw z tak zwanego wolnego świata jest dyktatura homoseksualnych ugrupowań, która niszczy wolność obywatelską i ograbia demokrację z jej wartości.
Deptanie wolności słowa i swobód obywatelskich jest szczególną domeną środowisk homoseksualnych. Na Zachodzie to jedno z podstawowych źródeł prześladowań i demontażu demokracji, która realizowana jest strategicznie w stronę ustanowienia „jedwabnego” totalitaryzmu. To kolektyw mniejszości jest panem myśli, opinii, poglądów, a nie jednostka. Każdy, kto się sprzeciwi jednomyślności kolektywu mniejszości, musi ponieść tego konsekwencje.
Homoaktywiści rozpasali się w Stanach Zjednoczonych, RFN, Hiszpanii, Francji, Wielkiej Brytanii, Holandii i Belgii. Uzurpują sobie prawo, tak jak gdyby byli większością, spychając większość do defensywy.
O tej niepohamowanej agresji i nienawiści przekonał się ostatnio Brendan Eich, nowy szef Mozilli (tej od przeglądarki internetowej Firefox), który przed laty wypowiedział się przeciwko legalizacji homoukładów w Kalifornii, a nawet dokonał straszliwego „przestępstwa” i kwotą tysiąca dolarów wsparł kampanię, która sprzeciwiała się chorej indoktrynacji i dewastacji instytucji małżeństwa. Po dwóch tygodniach pracy został zwolniony z nowego stanowiska. W czasie tych czternastu dni doznał wielu krzywd, upokorzeń i silnego mobingu ze strony aktywistów gejowskich, także tych zatrudnionych w Mozilli. Homo-kliki, antykatolickie ugrupowania są pamiętliwe. Nie zapomną żadnej urazy, nie przebaczą i w odpowiednim momencie zemszczą się, bo trybem napędzającym ich funkcjonowanie jest pospolita nienawiść.
Niektóre firmy zapowiedziały bojkot produktów korporacji, chociaż moim zdaniem, ta antydemokratyczna akcja powinna spowodować potępienie nie tyle Brendana Eicha, co samej Mozilli.
Polska jest także zagrożona, jednak zwróćmy uwagę, że eksperyment z ideologią gender i demoralizującymi programami seksualnymi, deprawującymi młodzież i co gorsza dzieci, coraz wyraźniej się kompromituje, nawet w tak liberalnych państwach jak Norwegia czy Szwecja. Możliwe, że zanim do nas dotrze, będzie już nieświeżą przeszłością. Stąd histeria wywołana zdecydowanymi kampaniami przeciwdziałającymi szerzeniu się homopropagandy.
Polski Naród nie chce zasilać cywilizacji śmierci, dlatego bardzo dynamicznie przeszedł do ofensywy, zanim agresywne mniejszości i fanatycy libertynizmu zaczęli działać. Ostatnim owocem zatroskania o rodzinę jest kampania „Szkoła Przyjazna Rodzinie”, która poważnie wystraszyła feministki. Niestety w sukurs agresorom przybywa rząd Tuska, który wspiera wszystko to, co ma uderzyć w normalność.
Dlatego rodzice muszą być czujni, bo wrogiem rodziny, o zgrozo, stało się państwo i jego urzędnicy. Ministerstwo Edukacji Narodowej już zaczęło bezprawnie szykanować szkoły i dyrektorów, którzy chcą, aby dzieci wychowały się w zdrowiu i normalności (o tym szerzej pisałem tutaj).
Dobrze by było, gdyby rodzice uczniów zwracali baczniejszą uwagę, jakie programy są realizowane w szkołach ich dzieci, rozmawiali z nimi, reagowali, gdy dojdzie do patologii, bo edukatorzy seksualni i homoaktywiści forsują pod sztandarem kilku feministek z rządu Tuska swoje antyrodzinne racje. Nie dajmy się zwieść, zanim będzie za późno, jak w innych krajach Unii Europejskiej.
Petycja sprzeciwiająca się atakowi na szkoły walczące o normalność znajduje się tutaj.
Dr Tomasz M. Korczyński