• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Nadzieja w Niepokalanym Sercu Maryi

Sobota, 5 kwietnia 2014 (02:02)

Z ks. abp. Mieczysławem Mokrzyckim, metropolitą lwowskim, rozmawia Sławomir Jagodziński

 

Wobec niepokojących wydarzeń, których doświadcza obecnie Ukraina, dostrzec też można ogromną mobilizację duchową. Czyż wyrazem tego nie jest zawierzenie całego kraju i narodu Niepokalanemu Sercu Maryi?

– Od czterech miesięcy Ukraina zmaga się z trudną sytuacją. Najpierw wydarzenia w Kijowie… Były coraz bardziej dramatyczne. W tym okresie jako pasterze Kościoła zachęcaliśmy wiernych na Ukrainie do modlitwy, do postu, do czuwania. I widzieliśmy skutki tej modlitwy. Ludzie dobrej woli jednoczyli się, pomagali sobie, byli razem. Ukraina odczuwała tę moc, solidarność i – można powiedzieć – ostatecznie zwyciężyła. Ale już wkrótce pojawiło się nowe zagrożenie, nowe niebezpieczeństwo. Ono czyhało i nadal czyha na Ukrainę. Dlatego złożyliśmy nadzieję w Niepokalanym Sercu Maryi.

Trzeba tutaj powiedzieć, że prośby, aby oddać cały naród i kraj Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny, płynęły nie tylko ze strony Episkopatu czy duchowieństwa. Także ludzie świeccy wskazywali na taką potrzebę. Dlatego na zakończenie obrad Konferencji Episkopatu w Charkowie postanowiliśmy wspólnie dokonać odnowienia tego zawierzenia. Odnowienia, bo trzeba tu przypomnieć, że zostało ono już dokonane dwa lata temu w sanktuarium Matki Bożej w Berdyczowie. Nasi wierni, znając dzieje Kościoła i historię takich trudnych sytuacji w Europie, jak wojna czy zagrożenie jej wybuchem, wiedzieli, że właśnie przez zawierzenie kraju Niepokalanemu Sercu Maryi może przyjść zwycięstwo. Podobnie jak zawierzał Matce Bożej Fatimskiej cały świat i Rosję bł. Jan Paweł II. Właśnie zgodnie z objawieniami w Fatimie również w naszym zawierzeniu oddaliśmy także Niepokalanej Rosję…

 

Taki akt zawierzenia nie może chyba pozostać wydarzeniem bez kontynuacji w życiu parafii i poszczególnych wiernych?

– Tak. Tutaj podkreśliliśmy, że to nie może być jednorazowym, emocjonalnie przeżywanym wydarzeniem. Ma to nas skłaniać do codziennego zawierzenia i codziennej modlitwy. Zachęcaliśmy wszystkich wiernych we wszystkich parafiach do modlitwy w kościołach, a także w swoich rodzinach każdego wieczoru. Tak, aby przynajmniej wspólnie cząstka różańca została odmówiona. Nadal zachęcamy wiernych do czuwań, do postu, a także do modlitwy w każdą pierwszą sobotę miesiąca.

Po tym jak biskupi Kościoła katolickiego na Ukrainie odnowili w uroczystość św. Józefa zawierzenie całego kraju Niepokalanemu Sercu Maryi, kilka dni później w niedzielę ten akt został ponowiony we wszystkich parafiach. Wierni wraz ze swymi duszpasterzami modlili się, aby miłość i opieka Maryi zapewniły zwycięstwo Królestwa Bożego oraz aby Ukraina i wszystkie narody, pojednane między sobą i z Bogiem, wielbiły i wysławiały Niepokalaną.

W tym akcie zawierzenia, który został odczytany przez Księdza Arcybiskupa w Charkowie, było też zwrócenie uwagi na potrzebę przeproszenia za grzechy narodu, które w jakimś stopniu przyczyniają się zawsze do różnych nieszczęść i katastrof.

– W historii, także Ukrainy, dokonywały się różne tragedie, różne nieszczęścia, były też w tym kraju ludobójstwa. Dlatego naród również musi uświadomić sobie swoją grzeszność, swoje chwile słabości i za to przepraszać Pana Boga. Dlatego wyrażaliśmy w modlitwie zawierzenia żal za niewierności wobec Boga obecne w życiu narodu. Prosiliśmy Boga przez wstawiennictwo Maryi o łaskę miłosierdzia, nawrócenia i autentycznego życia chrześcijańskiego.

W obliczu zagrożenia wojną bardzo wymowne jest zwrócenie uwagi na brak poszanowania życia ludzkiego, także na Ukrainie…

– Na terenie tego kraju przez długie lata komunizmu dokonywane były aborcje i dziś, niestety, nadal to się dokonuje. Ten grzech jest wciąż obecny na Ukrainie, i to na ogromną skalę. Są to więc sprawy, za które powinniśmy składać ekspiację Panu Bogu. Dlatego zawierzając kraj Niepokalanemu Sercu Maryi, wśród wielu postaw, które powinny nas zawstydzać, wymieniliśmy też właśnie grzech aborcji. Postawa wobec życia ludzkiego jest kluczowa. Stąd też chcemy cały czas uwrażliwiać przywódców, polityków, państwa na poszanowanie życia człowieka. To wiąże się też z zagrożeniem wojną, która zawsze niesie śmierć i krzywdę wielu niewinnych ludzi. W Sercu Maryi jest nasza nadzieja na odwrócenie się od zła i zwrócenie się ku świętości życia. Konkretnym tego przejawem jest np. włączenie się w światowy ruch obrony życia poczętego i dzieło duchowej adopcji nienarodzonych dzieci.

A czy Ksiądz Arcybiskup widzi obecnie szansę na zmierzenie się narodu ukraińskiego z trudną przeszłością, choćby taką jak ludobójstwo na Wołyniu?

– W tym szczególnym momencie w historii Ukrainy uwrażliwiamy ludzi i tak formujemy sumienia, aby jak najwięcej osób zrozumiało, że każdy człowiek ma prawo do życia, że ma prawo do życia w wolnym kraju, że każdy człowiek ma swoją godność, którą powinniśmy szanować, bez względu na narodowość. Ta praca nad formacją sumień i przekazywaniem wartości chrześcijańskich jest bardzo ważna. Dziś jednocześnie dużo też mówi się o formowaniu postawy obywatelskiej, o obowiązku obrony swojej ojczyzny. Z drugiej strony mamy też tę świadomość z historii zbawienia, że każdy naród musi być oczyszczony. Tak jak naród izraelski był prowadzony przez pustynię przez 40 lat… Oczywiście także i tutaj może przyjść łaska Boża i Boże Miłosierdzie. Ale najpierw musimy oczyścić swoją historię i swoją pamięć.

Tuż przed zawierzeniem całej Ukrainy Niepokalanemu Sercu Maryi dokonał tego Krym. Jak dziś wygląda tam praca księży katolickich?

– Na Krymie pozostał ks. bp Jacek Pyl, biskup pomocniczy diecezji odesko-symferopolskiej, wraz z 9 kapłanami z Polski i trzema miejscowymi. Jak na razie dla ich działalności nie ma jakiegoś zagrożenia, z tym że do połowy kwietnia kapłani muszą uregulować swój status prawny wobec państwa rosyjskiego. Obecna sytuacja jest taka, że już od strony państwowej podlegać oni zaczęli prawodawstwu innego państwa. I w związku z tym pewnych formalności muszą dopełnić. Od strony kościelnej nadal podlegają pod diecezję ukraińską. Co dalej w tej sprawie będzie, zadecyduje Stolica Apostolska.

Co dalej z Ukrainą, czy będzie wojna?

– Myślę, że nikt z nas nie może dziś odpowiedzieć na pytanie, jaka będzie dalsza przyszłość Ukrainy. Mamy nadzieję i w to wierzymy oraz modlimy się, aby to była przyszłość pokojowa. Jesteśmy wdzięczni wszystkim przede wszystkim za modlitwę, za solidarność z Ukrainą. Za wszelkie wsparcie duchowe, ale też materialne.

Dziękuję za rozmowę.

Sławomir Jagodziński