• Wtorek, 21 kwietnia 2026

    imieniny: Anzelma, Feliksa, Zelmiry

Do czego doszliśmy?

Piątek, 4 kwietnia 2014 (18:20)

Podnosiłem parę razy sprawę odbierania esbekom wysokich uposażeń, pozbywania się z przestrzeni publicznej komunistycznej symboliki, i innych anomalii sowieckich, które przetrwały epokę dobrodziejstw i powszechnej szczęśliwości raju na ziemi, jaką zafundowali Polsce i Polakom oprawcy totalitarnego reżimu.

„Będziemy topili księdza w Wiśle jako symbol opasłości Kościoła” – powiedział w Superstacji Grzegorz Gruchalski. Wypowiedź młodego człowieka z SLD wskazuje, jak pilną sprawą jest przepłoszenie widma komunizmu z Polski, a także jak ważne działania stoją przed polskimi patriotami, aby ratować kraj przed hordami barbarzyńców. Tym bardziej że zmora komunizmu zaczyna infekować umysły młodego pokolenia. Obojętność wobec funkcjonowania, a nawet gloryfikowania oprawców okresu PRL sprawia, że młodzi ludzie pozbawiani są w gruncie rzeczy punktu orientacyjnego w postpolityce i przestrzeni medialnej.

Szef młodzieżówki Sojuszu Lewicy Demokratycznej, organizacji, która z demokracją niewiele ma wspólnego, natomiast z socjalizmem i komunizmem wiele, wypowiedział owe haniebne słowa, które powinny go kosztować utratę wszystkich piastowanych stanowisk i spowodować natychmiastowe zniknięcie ze sceny politycznej.

Byłoby tak, gdybyśmy żyli w państwie prawa. Ponieważ jednak trudno sobie wyobrazić, aby to nastąpiło w aktualnym rozdaniu politycznym, które przywodzi mi bardziej na myśl czasy degeneracji władzy, a nie jej progresu, czy nawet normalności, będziemy pana Gruchalskiego dalej znosić i słuchać jego chorych poglądów.

Po fali krytyki, jaka nastąpiła po jego nieodpowiedzialnej wypowiedzi, młody człowiek przeprosił za swój język nienawiści, który ścigany jest przecież sądownie. Widać musiał się przestraszyć procesów, niemniej wydźwięk całego zdarzenia jest mrożący krew w żyłach i przywodzi na myśl najgorsze czasy morderczego systemu cywilizacji zagłady. I tacy ludzie chcą rządzić Europą... Sądzę, że większość osób o podstawowej wrażliwości i podstawowej wiedzy wypowiedź tego młodego człowieka, dopiero przecież wchodzącego w dorosłe życie, musiała dotknąć.

Kto jest zatem odpowiedzialny za te słowa, poza samym autorem i jego postkomunistycznym zapleczem? W rzeczy samej media głównego nurtu, ponieważ młodzieniec dobrze wiedział, że jego prowokacja znajdzie swoje odpowiednie ujście, a więc uzasadnienie dla tego typu poglądów, które są aprobowane i legitymizowane w postaci antykatolickiej narracji, na jaką skazuje się dziś Polaków.

Nie licząc szokującej treści, przy okazji warto zwrócić uwagę na ignorancję młodego człowieka, który wkracza na obszar ważny, bo przecież polityka to misja zmieniania świata społecznego na lepsze, a nie na gorsze. W tej perspektywie Gruchalski zapisuje się karygodną postawą na jej kartach.

Przy okazji po raz pierwszy usłyszałem, i to od zdeklarowanego ateisty, że symbolem Kościoła jest ksiądz. Młody działacz stwierdził, że „chodzi nam o symbol Kościoła. Symbolem Kościoła jest katolicki ksiądz. Ten opasły, zły ksiądz, który po prostu ma dużo pieniędzy, jeździ dobrymi samochodami”.

Nie będę oczywiście rozwijał wątku z elementarza, a więc znaczenia i głębokiej symboliki, w którą obfituje katolicyzm, ale mimo wszystko, jakie to przykre, że osoby o takim poziomie intelektualnym, nieoczytaniu, rażąco prymitywnych poglądach, próbują stać się reprezentantami Narodu Polskiego.

Zachęcanie do mordowania, topienia jest przestępstwem i owym szokującym porównaniem młodzieniec ten naraził osoby konsekrowane na potencjalne ataki, których przecież nie brakuje. Oczywiście uderzył w najbardziej zajadły ton antyklerykalny, ale też depczący pamięć o bł. ks. Jerzym Popiełuszce.

Nie wiem, skąd zaczerpnął ów pomysł, kto mu go podszepnął, czy może któryś ze starszych towarzyszy wspominający z łezką w oku czasy sytości, opasłości, drogich samochodów, willi, jachtów, zagranicznych wycieczek w okresie PRL, czy może poszukiwał inspiracji w „Nie” Urbana, ale w każdym razie taka osoba powinna w sposób natychmiastowy zniknąć z przestrzeni publicznej, bo razi sama jej obecność. Zaczynając od porażenia rudymentarnej estetyki.

Prawdopodobnie nie zniknie, bo towarzysze z SLD podgrzewają antyklerykalne nastroje, na mocy umowy i obietnic współrządzenia Polską po kolejnych wyborach razem z PO. Odgrzewanie betonu postsowieckiego zafundował nam nie kto inny, jak Donald Tusk, który dla kariery i utrzymania władzy wyprowadza z głębokiej przeszłości zmory sowieckie, czyniąc swój gabinet centrolewicowym worem, do którego pakuje wszystko, jak popadnie, z lewej strony sceny politycznej.

Warto także przypomnieć, że wspomniany młodzieniec wypowiedział również takie słowa: „Dzisiaj Dzień Żołnierzy Słusznie Wyklętych. Ludzi,którzy działali na szkodę państwa polskiego i jego obywateli. Popełniono wielki błąd, ustanawiając ten dzień”.

A zatem „wpadka” z topieniem księdza nie jest incydentem i przypadkiem. Grzegorz Gruchalski, kandydat SLD w wyborach do PE, jak sam przyznaje, brał ochoczo udział w marszu ateistów i oglądał maskaradę na Rynku w Warszawie. Baza do dalszej eskalacji mowy nienawiści jest zatem znaczna.

Dr Tomasz M. Korczyński