Życie za życie
Piątek, 4 kwietnia 2014 (14:19)Chora na raka Amerykanka, będąc w stanie błogosławionym, zrezygnowała z chemioterapii, która mogłaby ją wyleczyć, lecz prawdopodobnie zabiłaby dziecko. Kobieta zmarła po urodzeniu zdrowej córeczki.
Kiedy Elizabeth Joice dowiedziała się, że jest w ciąży, był to najpiękniejszy dzień w jej życiu. Szczęście nie trwało jednak zbyt długo, gdyż wkrótce okazało się, że nastąpiła u niej reemisja choroby nowotworowej.
W 2010 roku u Liz zdiagnozowano agresywną i rzadką odmianę nowotworu – mięśniaka. Po intensywnym leczeniu chemioterapią wydawało się, że Elizabeth powróciła w pełni do zdrowia. Jednakże lekarze dawali jej bardzo małe szanse, by mogła zajść w ciążę. Tymczasem okazało się, że pod jej sercem zaczęło się nowe życie. Niestety, wkrótce nastąpił kolejny rzut choroby nowotworowej – informuje portal LifeSiteNews.com.
Elizabeth nie miała w tym momencie żadnych wątpliwości i podjęła decyzję o wstrzymaniu leczenia chemioterapią, by dać szansę na życie jej córce. Elizabeth Joice i jej mąż zdecydowanie odmówili także aborcji, którą zalecali im lekarze. Choć kobieta zmarła 9 marca, wcześniej – 23 stycznia – urodziła zdrową i piękną córeczkę, której rodzice nadali imię Lily Anne.
Mąż Elizabeth podkreśla, że jego żona była „wytrwałym wojownikiem, uosobieniem siły i wdzięku”, zaś urodzenie dziecka było dla niej najważniejszą rzeczą na świecie. – Urok Liz przeszedł na Lily. Ona jest piękna i niezwykła. To daje mi siłę, by przez to przejść – mówi dzisiaj Max Joice, mąż kobiety.
MM