• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Biskupi Wenezueli: „Nadchodzi totalitaryzm!”

Piątek, 4 kwietnia 2014 (09:22)

Konferencja Episkopatu Wenezueli (CEV) wydała mocny dokument, w którym diagnozuje, bez ogródek „właściwe przyczyny kryzysu w Wenezueli”.

Biskupi we wspólnym liście zatytułowanym „Odpowiedzialność za pokój i los demokracji w Wenezueli” podpisali go podczas posiedzenia Konferencji  2 marca br.

Według opinii biskupów, „partia rządząca oraz prezydent Nicolas Maduro urzeczywistniają wszelkimi możliwymi środkami tak zwany »Plan de la Patria«, za którym kryje się przedsięwzięcie przeforsowania rządów totalitarnych”.

Słowa te są absolutnie godne pochwały i budzą ogromny szacunek. Jest to diagnoza w 100 proc. trafna i odzwierciedlająca prawdziwą sytuację w Wenezueli.

Podczas prezentacji dokumentu przewodniczący CEV, arcybiskup Diego Rafael Padrón Sánchez z diecezji Cumaná, potępił polityczną polaryzację w kraju, przemoc oraz brutalne zwalczanie opozycji.

Seria demonstracji przeciwko rządowi, które rozpoczęli studenci 4 lutego, a do których dołączyły grupy opozycyjne, jest, zdaniem JE Diego Rafaela Padróna Sáncheza, wynikiem sprzeciwu wobec braku stabilizacji w kraju, wysokiej inflacji osiągającej poziom 57 proc., braku żywności, terroru dokonywanego przez tak zwaną Gwardię Narodową, w końcu aresztowań członków opozycji.

Biskupi żądają w sposób zdecydowany, aby rząd rozbroił niebezpieczne grupy, których skoordynowane działania, mające wygląd schematu postępowania, nie wskazują, aby były to tylko pojedyncze i spontaniczne akcje, ale zorganizowane działanie przeszkolonych ludzi, których członkowstwo w siłach bezpieczeństwa jest niemal pewne.

Wiara chrześcijańska, przypominają w swoim dokumencie biskupi, wymaga – pod warunkiem, że jest dobrze rozumiana – od wszystkich wierzących odpowiedzialnych działań w trosce o los ojczyzny. Nie mogą oni pozostawać bierni, lecz muszą występować w obronie życia, praw człowieka, wolności i demokracji.

„Nikt, kto żyje w Wenezueli, nie może powiedzieć, że nic go nie obchodzi lub pozostaje obojętny na przemoc i śmierć, jakie grasują po miastach i innych częściach kraju. My wszyscy, bez wyjątku, jesteśmy odpowiedzialni za wolność, pokój oraz los demokracji w naszej Ojczyźnie”.

Haniebna postawa socjalistów doprowadziła do protestów opozycji oraz zwykłych obywateli, którzy wyszli na ulice. W ciągu dwóch miesięcy zginęło już 39 osób. Ponad pół tysiąca jest ciężko rannych. 150 osób zostało bezprawnie aresztowanych.

Oprócz wspaniałej postawy biskupów Kościoła katolickiego w Wenezueli, przykładu ich heroizmu i jednoznacznego opowiedzenia się po stronie narodu, którego głosem w propagandzie Chaveza, a teraz Maduro, jest rzekomo socjalizm XXI wieku, wspomniane przeze mnie wydarzenie jest kolejnym dowodem na to, że troska Kościoła o los obywateli musi wkraczać na obszar polityczny, gdy tylko reżimy łamią podstawowe prawa człowieka. Kościół jest zawsze po stronie człowieka, szczególnie tego słabszego, i żadna władza tego nie powstrzyma. Gdyby nie zdecydowana postawa Kościoła w Polsce w okresie totalitaryzmu, czas upadku PRL wydłużyłby się o kolejne dekady, co oznacza, że komunizm przetrąciłby kręgosłup tysiącom Polaków.

Gdyby liderzy Kościoła w Wenezueli dostosowali się do propagandowego i wyświechtanego hasełka głoszonego do dziś przez antyklerykałów, że „Kościół ma się trzymać z dala od polityki”, naród, który właśnie teraz potrzebuje jasnych i określonych dyrektyw, wsparcia i kierownictwa przez autorytety moralne, zawiódłby się poważnie, a sól tej wspólnoty „utraciłaby smak”.

Na szczęście nie trzeba się oglądać na wiecznych kontestatorów i dyżurnych znawców Kościoła katolickiego.

Te odważne słowa możemy odczytywać także w naszej Ojczyźnie. Widzimy dobrze, jak wiele jeszcze brakuje do zapewnienia przez państwo i rząd podstawowych praw dla wszystkich obywateli, którzy – jak na przykład demonstrujący w Sejmie RP rodzice –są wykluczeni, marginalizowani i deprecjonowani.

dr Tomasz M. Korczyński