Kampania strachu Kluzik-Rostkowskiej
Czwartek, 3 kwietnia 2014 (16:05)Kampania „Szkoła Przyjazna Rodzinie” ruszyła 25 marca. Inicjatorem kampanii wspierającej tradycyjny model rodziny i zdrowe wychowywanie dzieci jest Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny. Akcja już na samym starcie okazała się wielkim sukcesem i przyłączyło się do niej kilkadziesiąt szkół z powiatu wołomińskiego. Dwadzieścia ośrodków otrzymało certyfikat gwarantujący, że w tych placówkach dzieciom i młodzieży nie zagraża m.in. genderowa indoktrynacja ani deprawujące wychowanie seksualne.
Dzięki certyfikatowi rodzice, którzy chcą wychowywać swoje dzieci w normalności i godności, będą wiedzieć, że ich podopieczni w takich szkołach nie będą poddawani homopropagandzie kwestionującej na przykład tak podstawowe prawdy jak ta, iż małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety, a życie zaczyna się od poczęcia do naturalnej śmierci.
Niestety, centrolewicowy rząd Tuska zaniepokoił się sukcesem akcji oraz ogromnym zainteresowaniem wielu placówek, w wyniku którego kolejne ośrodki edukacyjne chcą przystąpić do programu „Szkoła Przyjazna Rodzinie”.
Pierwszą lewicową i feministyczną bojowniczką, która zareagowała z oburzeniem na prorodzinne i normalne zachowania we wspólnocie życia rodzinnego, jest oczywiście nie kto inny, jak minister Joanna Kluzik-Rostkowska, stojąca na czele, na nieszczęście dla naszego kraju oraz przyszłych pokoleń, kluczowego resortu, czyli Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Minister Kluzik-Rostkowska zleciła mazowieckiemu kuratorowi oświaty Karolowi Semikowi dokładne przebadanie i skontrolowanie zasad, na jakich dyrektorzy szkół podpisują deklaracje „Szkoła Przyjazna Rodzinie”.
Ta ingerencja państwa ma na celu zastraszanie zaniepokojonych rodziców, terroryzowanie dyrektorów szkół, którzy przywitali z ulgą prorodzinną akcję, a także zniechęcanie innych potencjalnych zainteresowanych do przyłączenia się do tego ważnego programu.
Widać zatem wyraźnie, że homolobby ma w tej chwili potężny wpływ na ludzi centrolewicowego gabinetu Tuska. Siła, arogancja i tupet aktywistów mniejszości seksualnych są możliwe dzięki antyrodzinnej polityce rządu PO – PSL.
Warto tu także podkreślić, że owa histeryczna interwencja, którą z inicjatywy MEN podjął kurator, nie tylko nie znajduje podstaw prawnych (mówiąc wprost: jest nielegalna), ale wręcz narusza obowiązujące przepisy, o czym bardzo jednoznacznie wypowiada się Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris (zob. tutaj).
Magdalena Korzekwa z prorodzinnej i obywatelskiej organizacji CitizenGO powiedziała, że zgodnie z ustawą o systemie oświaty działania mazowieckiego kuratora oświaty oraz MEN pozostają poza zakresem nadzoru pedagogicznego i tym samym są bezprawne. Co więcej, ustawa jednoznacznie rozstrzyga, że nadzór nad finansową i administracyjną działalnością szkół sprawuje organ prowadzący szkołę, w tym przypadku – gmina.
Z kolei Ordo Iuris podkreśla tym samym, że MEN oraz działający na jego polecenie mazowiecki kurator oświaty swymi nielegalnymi działaniami naruszyli chronioną na mocy art. 165 ust. 2 Konstytucji zasadę samodzielności jednostek samorządu terytorialnego.
Innym niepokojącym zjawiskiem jest fakt, że MEN i kurator nie widzą jakoś problemu, gdy do szkół, bez wiedzy rodziców, tylnymi drzwiami wdzierają się tak zwani edukatorzy seksualni i aktywiści gejowscy, którzy głoszą swoją ideologię bezbronnym dzieciom.
W tej sytuacji trzeba powiedzieć wyraźnie NIE homodyktaturze. Dlatego organizacja CitizenGO rozpoczęła akcję zbierania podpisów pod petycją sprzeciwiającą się takim podstępnym zabiegom.
Aktywiści z CitizenGO apelują: „Nie pozwólmy na to, aby konstytucyjnie gwarantowane prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie ze swymi przekonaniami zostało naruszone przez urzędników państwowych. Zaprotestujmy przeciwko zastraszaniu szkół przez Ministerstwo i Kuratorium”.
Petycja do podpisu znajduje się tutaj.
Dr Tomasz M. Korczyński