O swoje będą walczyć w sądzie
Wtorek, 1 kwietnia 2014 (18:27)Część pracowników Rzeszowskich Zakładów Graficznych – największej drukarni w południowo-wschodniej Polsce – będzie dochodzić swoich praw przed sądem. To skutek dyscyplinarnych zwolnień, z którymi się nie zgadzają.
Rzeszowskie Zakłady Graficzne (RZG) mają kilkanaście milionów złotych zadłużenia, a w sądzie czeka na rozpatrzenie akt oskarżenia przeciwko czterem osobom podejrzanym o działanie na szkodę spółki. Oskarżeni to były prezes zarządu, dwóch członków Rady Nadzorczej RZG oraz jeden z rzeszowskich przedsiębiorców. Według prokuratury, działania oskarżonych podejmowane w latach 2004-2007 doprowadziły do wyrządzenia w RZG szkody majątkowej w wysokości ponad 14 milionów złotych. Na 4 kwietnia zaplanowano termin pierwszej rozprawy.
Tymczasem sytuacja pracowników staje się coraz trudniejsza. 10 marca br. prezesi RZG złożyli w sądzie wniosek o upadłość spółki, ale dwa dni później dowiedzieli się, że już 6 marca br. zostali odwołani ze stanowisk. Nowy prezes 14 marca zamknął zakład i nie wpuścił pracowników na jego teren. Pozwolono im tylko zabrać swoje rzeczy. 49 z ponad 60 zatrudnionych otrzymało dyscyplinarne zwolnienia z pracy. Części z nich udało się dojść do porozumienia z pracodawcą, ale 15 osób oddało sprawę do sądu.
– Pracowałam w zakładzie od 1979 r., teraz zostałam zwolniona dyscyplinarnie. Uzasadnienie: wtargnięcie na teren zakładu pracy, wszczynanie burd i podejrzenie wynoszenia mienia należącego do spółki RZG. To nieprawda. Zostaliśmy potraktowani jak śmieci – uważa Małgorzata Bielak.
„Rażące naruszenie obowiązków pracowniczych” – tak brzmiało uzasadnienie zwolnień, które otrzymała większość załogi. Do adresatów dotarły one pocztą. Po przepracowaniu często ponad 30 lat w RZG dziś czują się upokorzeni. Zwolnienia dyscyplinarne pozbawiają ich nie tylko odpraw, ale także możliwości zarejestrowania się w urzędzie pracy, ubiegania się o zasiłek dla bezrobotnych i dyskwalifikują na rynku pracy.
Po negocjacjach z pracodawcą większość załogi zgodziła się na zwolnienia za porozumieniem stron, część bardziej zdeterminowanych postanowiła jednak, że nie odpuści i będzie szukać sprawiedliwości przed sądem. W ich ocenie, zarząd RZG, zarzucając im kradzież i usiłując dyscyplinarnie zwolnić z pracy, chce uniknąć zwolnień grupowych i kosztów z tym związanych.
– Nie poszłam na kompromis, podobnie jak inni pracownicy. Będziemy dochodzić swoich racji przed sądem – mówi Wiesława Madej. Pracownicy RZG zwrócili się także do Państwowej Inspekcji Pracy w Rzeszowie, szukając wsparcia przed – ich zdaniem – nieuczciwym pracodawcą. Pracodawca milczy, a drzwi zakładu są od dłuższego czasu zamknięte. Przed zakładem dyżurują pracownicy, obawiając się wywiezienia maszyn produkcyjnych. Wciąż mają nadzieję, że wrócą do pracy.
Mariusz Kamieniecki