• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Barbarzyńcy u sterów

Poniedziałek, 31 marca 2014 (15:52)

Skazanie na karę śmierci, zgodnie z kodeksem karnym, katolika Sawana Masiha jest szokujące i budzi obawy, że teraz sekciarskie prawo islamskie o bluźnierstwie będzie regularnie wyniszczać mniejszości religijne Pakistanu. Państwo, które skazuje niewinnych ludzi na śmierć, nie ma przyszłości. Wyrok jest daniną krwi dla islamskich fanatyków, którzy z euforią go przyjęli i domagają się więcej.

Rok temu Sawan Masih został oskarżony o rzekome bluźnierstwo wobec osoby Mahometa podczas dyskusji z muzułmańskim przyjacielem. W wyniku tego ok. trzech tysięcy muzułmanów zaatakowało kolonię św. Józefa w Lahore. Motłoch spalił 160 domów chrześcijan, dwa kościoły i sprofanował Pismo Święte. To cud, że wówczas nikt nie został zamordowany.

26-letni Masih jest ojcem trojga dzieci, od roku był bezprawnie przetrzymywany w więzieniu i bez przekonujących dowodów skazany na śmierć. W Pakistanie wystarczy dwóch męskich świadków, aby skazać bezbronnych ludzi na każdą karę więzienia, w tym na karę śmierci.

Ojciec Masiha powiedział BBC, że jego syn jest niewinny: „Nie jesteśmy traktowani sprawiedliwie”.

To prawda. Chrześcijanie w Pakistanie to obywatele drugiej kategorii. Każde przestępstwo, jakie ich dotyka, jest w gruncie rzeczy bezkarne. Od napaści słownej, bluźnierstwa wypowiadanego przeciwko chrześcijaństwu, osobie Jezusa Chrystusa, przez niszczenie mienia, okradanie, niewypłacanie pensji, blokowanie kariery, spychanie na margines społeczny, aż po pobicie, gwałt, także na małych dziewczynkach, których masowo dopuszczają się muzułmanie, porwania, wreszcie mordy, i jak widać, także mordy prawne.

Żaden z 3 tys. przestępców, którzy zaatakowali w marcu ub.r. dzielnicę chrześcijan w Lahore, nie został doprowadzony przed sąd. To jest sprawiedliwość? To jest państwo prawa? Hańba, która jest możliwa w związku z poprawnością polityczną, politycznymi sojuszami, tchórzostwem i chciwością Zachodu, przy wsparciu bogatych państw arabskich, to jawna niesprawiedliwość, nad którą można już tylko płakać. Ambasada Pakistanu w Polsce bagatelizuje problem funkcjonowania prawa o bluźnierstwie w swoim kraju. Na pytanie dziennikarki Radia WNET, red. Ewy Tylus, czy ambasada otrzymała pisma w obronie Asi Bibi, stwierdziła, że tak i „wszyscy czekają teraz na decyzję Sądu Najwyższego w sprawie odwołania chrześcijanki od wyroku. Dodała, że istnieje możliwość ułaskawienia jej przez prezydenta i że karę śmierci w Pakistanie przyznaje się tylko po wnikliwym zbadaniu sprawy bez względu na wyznanie danej osoby”. Sprawa Masiha jest zatem także wnikliwie zbadana.

Faktycznie zdarza się, że jakaś osoba zostanie cudem ułaskawiona przez skorumpowany i zastraszony rząd, ale to nie rozwiązuje problemu, ponieważ i tak pozostaje ona nadal na celowniku fanatyków. Dla nich jest ona winna, nawet bez konieczności udowodniania jej „przestępstwa”, i wkrótce zabijana. Rimsha Masih, niepełnosprawna dziewczynka, która została oskarżona o bluźnierstwo, musiała wraz z rodziną uciec do Kanady, żeby nie zginćć od kul zamachowców. Ci, którzy zostaną, umierają.

Nie zgadzam się na obrażanie uczyć religijnych kogokolwiek, ale mordownie w świetle prawa za słowa to hańba, i reakcja tak zwanego cywilizowanego świata powinna być w tym przypadku głośna, jednoznaczna, a aktywiści o różnych światopoglądach powinni wspólnie działać. Tymczasem, ponieważ problem dotyczy chrześcijan, to świeckie organizacje na rzecz praw człowieka nie reagują.

Osobiście uważam, że nawet gdyby Masih czy ktokolwiek inny wypowiedział ostre słowa przeciwko Mahometowi lub islamowi, to śmierć za poglądy religijne, filozoficzne czy polityczne jest oznaką barbarzyństwa i choroby danego kraju. Śmierć za poglądy musi bulwersować i na islamskie sekciarstwo nie ma zgody.

dr Tomasz M. Korczyński