• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Żołnierze przechodzą na stronę rosyjską

Sobota, 29 marca 2014 (18:24)

Jedna trzecia ukraińskich żołnierzy na Krymie wyraziła chęć przejścia na służbę w armii rosyjskiej, jedna trzecia pozostania w wojsku ukraińskim, a jedna trzecia chce zwolnić się z ukraińskiej armii – poinformował wiceminister obrony Ukrainy Leonid Polakow.

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej w Kijowie oświadczył on, że dotychczas z Krymu wyjechało do innych regionów Ukrainy około 400 żołnierzy. Łącznie Krym opuścić ma do 5 tys. żołnierzy i do 3 tys. członków ich rodzin.

– W jednostkach wojskowych w różnych proporcjach żołnierze albo wyjeżdżają na Ukrainę, albo zostają. Obecnie w przybliżeniu jedna trzecia przemieszcza się w głąb terytorium Ukrainy, jedna trzecia chce się zwolnić i w przybliżeniu jedna trzecia ogłosiła, że przechodzi na stronę Federacji Rosyjskiej – powiedział Polakow na konferencji prasowej w Kijowie. Nie są to jeszcze dane ostateczne – podkreślił.

Jak dodał, żołnierze, którzy przechodzą na stronę rosyjską, „będą odpowiadać sami przed swym sumieniem i zgodnie z ukraińskim prawem”.

Jeśli chodzi o sprzęt wojskowy i broń, to – jak mówił wiceminister – strona rosyjska wciąż zmienia decyzje. Ostatnio Rosja poinformowała, że pozwoli wywieźć broń z tych jednostek, które nie przeszły na stronę Rosji. Tymczasem – jak wskazał Polakow – nie ma żadnej jednostki, która by całkowicie przeszła na stronę Federacji Rosyjskiej.

Zapewnił, że plan wyprowadzenia z półwyspu żołnierzy ukraińskich jest opracowany i stopniowo wprowadzany w życie.

Polakow określił jako prowokacyjne działania rosyjskich wojsk biorących udział w manewrach przy granicy ukraińskiej. – Na granicy (...) nadal skoncentrowane są różne jednostki sił zbrojnych FR, prowadzą one manewry, wychodzą nad granicę, potem odchodzą w głąb, przemieszczają się wzdłuż granicy – relacjonował. Jego zdaniem, celem tych działań jest wywarcie presji psychologicznej na stronę ukraińską.

– Sprawdzają, jak nasze siły zbrojne reagują na ich działania. Jasne jest, że kiedy samoloty i śmigłowce zbliżają się do naszych granic, to my musimy w jakiś sposób reagować. Rosjanie badają, bez wątpienia, jakie są nasze reakcje – mówił Polakow.

Dodał, że żołnierze ukraińscy nadal są w stałej gotowości i ma to trwać tak długo, jak będzie trzeba.

IK, PAP