Pikieta antyaborcyjna
Sobota, 29 marca 2014 (11:23)Trumnę, nekrolog i wezwanie do powstrzymania egzekucji w wojewódzkim szpitalu specjalistycznym można było zobaczyć wczoraj przy wejściu do placówki przy ul. Kamieńskiego we Wrocławiu.
Fundacja PRO – Prawo do życia wczoraj zorganizowała pikietę przed szpitalem, w którym dziecko przeżyło własną aborcję. Ratowane następnie przez lekarzy, zmarło po kilku tygodniach – podaje Katolicka Agencja Informacyjna.
– Chcemy ukazać absurd sytuacji, w której zgodnie z prawem można zabijać dziecko, a chwilę potem, także w imię prawa, ratować je – mówi Adam Brawata, koordynator akcji. - Trumna, którą przynieśliśmy, przypomina nie tylko o zmarłej tu dziewczynce, ale o losie wszystkich dzieci ginących w podobny sposób, którym nawet nie przyznaje się prawa do trumny, ale wyrzuca na śmietnik. Chcemy uświadamiać mieszkańcom Wrocławia, że w tych samych szpitalach, do których przychodzą się leczyć, dokonywane są egzekucje - wyjaśnia Brawata.
Z kolai Marek Janiec z Fundacji PRO - Prawo do Życia przypomniał, że w średniowieczu, uważanym za czas barbarzyństwa, dbano o ochronę życia od poczęcia. – Może to my dziś jesteśmy barbarzyńcami moralnymi o wysokim poziomie technologii – zauważa członek Fundacji, którego słowa przytacza KAI.
Antoni Kamiński z Krucjaty Młodych ocenił, że każdy katolik ma obowiązek publicznie protestować przeciw aborcji. – Zwolennicy odmiennych poglądów prezentują je właśnie publicznie, na ulicach, my też powinniśmy tak robić. Nie wystarczą prywatne rozmowy - podkreślił.
Jak informuje KAI, uczestnicy pikiety odmówili przed wejściem do szpitala Różaniec. Organizatorzy zapowiadają, że podobne spotkania odbywać się będą regularnie, mniej więcej raz w miesiącu.
MPA