Msza św. dowodem odwagi
Piątek, 28 marca 2014 (19:56)Ponad dwa tysiące ludzi w północnej Nigerii ryzykowało życie, uczestnicząc 16 marca br. w niedzielnej Eucharystii. Ich miasto było bowiem w tym czasie bombardowane.
Ksiądz John Bakeni celebrujący wtedy Mszę św. określił katedrę w Maiduguri jako „wypełnioną po brzegi”. – Kiedy ataki nasiliły się, wierni powiedzieli mi, że woleliby zginąć w kościele niż gdziekolwiek indziej – dodaje kapłan.
Niedzielna Msza Święta była sprawowana po tym, jak domniemani ekstremiści z sekty terrorystycznej Boko Haram dokonali jednej z najstraszniejszych w ostatnich miesiącach napaści zbrojnych, odpalając granaty o napędzie rakietowym i przeprowadzając zmasowany szturm na koszary. Te ataki zostały wprawdzie odparte przez armię nigeryjską, ale w ich wyniku zginęły setki ludzi. Istnieją coraz większe obawy, czy nigeryjskie wojsko jest jeszcze w stanie powstrzymać ekstremistów – informuje Sekcja Polska Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP).
17 marca br. ks. John Bakeni powiedział, że w niedzielę rano było wiele wybuchów bombowych, co nie powstrzymało wiernych chcących przyjść do kościoła. – Widok wielu ludzi na Mszy św. wzbudził we mnie pokorę i podniósł na duchu. Kościół był wypełniony po brzegi. Gdy miałem już wygłosić kazanie, stwierdziłem, że nie jest to konieczne. Powiedziałem ludziom, że tak imponująca ich liczba jest najlepszym kazaniem – mówi misjonarz.
Kapłan prosi ludzi na całym świecie o modlitwę za naród nigeryjski. – Błagam was, pomódlcie się, aby ta przemoc już się skończyła! – apeluje ks. Bakeni.
Ataki zaczęły się 14 marca br. – Przeraził nas ogłuszający huk wybuchających bomb, granatów o napędzie rakietowym i wystrzałów. Wszędzie wokół panował chaos i piekielny wprost hałas. Tysiące rebeliantów ubranych w mundury wojskowe napadło na koszary w Maiduguri. Zdołali oswobodzić przetrzymywanych tam bojówkarzy z własnych szeregów. Kolejne ataki nastąpiły w poszczególnych dzielnicach i na terenie uniwersytetu. W ostatnim przypadku chodziło o typową dla Boko Haram napaść. Nazwa sekty znaczy dosłownie: „zakazać zachodniego wychowania” – relacjonuje misjonarz.
Członkowie Boko Haram oświadczyli, że za wrogów uważają nigeryjski rząd, instytucje edukacyjne, Kościół oraz muzułmanów o umiarkowanych poglądach.
Podczas czterogodzinnych walk przeciwko armii dwustu rebeliantów poniosło śmierć. Nigeryjskie wojsko odparło bowiem ich atak w bardzo zdecydowany sposób. Jednakże, jak twierdzi ks. Bakeni i inni świadkowie, zarówno w środę, jak i w czwartek wrogie siły znowu się zgrupowały i przeprowadziły kolejne ataki. Rośnie więc obawa, że ekstremiści opanują Maiduguri.
Jak informuje Stowarzyszenie PKWP, pojawiały się też doniesienia o „milczącym porozumieniu” pomiędzy ekstremistami a niektórymi członkami armii nigeryjskiej. Taki stan rzeczy miałby wyjaśniać, dlaczego wojsko nie zdołało pokonać wroga.
– Wszyscy żyjemy w strachu, kierujemy nasz wzrok ku Bogu i liczymy na waszą modlitwę. Armia nigeryjska robi, co może. Brakuje jej jednak nowoczesnej broni, aby stawić czoło dobrze uzbrojonym napastnikom – dodaje duchowny. Kapłan podziękował Stowarzyszeniu Pomoc Kościołowi w Potrzebie za wszelką modlitwę i pomoc w tym „czasie próby”. – Czujemy, jak silne jest wsparcie ze strony miejscowej ludności oraz z zagranicy – powiedział ks. Bakeni.
Ataki w Maiduguri zbiegły się w czasie z aktami przemocy, których dopuścili się na chrześcijanach hodujących bydło nomadzi z plemienia Fulani. Do tych śmiertelnych zamachów doszło w chrześcijańskich wioskach w pobliżu leżącej na północy Nigerii Kaduny. Wieczorem 14 marca br. zginęło co najmniej sto osób.
MPA