• Niedziela, 19 kwietnia 2026

    imieniny: Leontyny, Adolfa

Chcemy godnie żyć!

Piątek, 28 marca 2014 (17:33)

Przed Sejmem i wewnątrz niego już kolejny dzień protestują rodzice oraz opiekunowie niepełnosprawnych dzieci i osób dorosłych. Jedni i drudzy domagają się wyższych świadczeń, by ich bliscy mimo choroby mogli godnie żyć.

Protestujący zapowiadają, że będą na ul. Wiejskiej co najmniej do wtorku, bo wtedy zbierze się Komisja Polityki Społecznej i Rodziny. Wówczas odbędzie się pierwsze czytanie projektu ustawy w sprawie podwyższenia świadczeń pielęgnacyjnych dla rodziców dzieci niepełnosprawnych. Rodzice i opiekunowie boją się wcześniej opuścić budynek Sejmu, bo mogą nie zostać do niego ponownie wpuszczeni.

Wczoraj spotkał się z nimi minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz. Rozmowy zakończyły się bez porozumienia. Minister bronił zróżnicowania między opiekunami dorosłych a dzieci. Jego zdaniem, sytuacja tych dwóch grup jest różna.

Kosiniak-Kamysz argumentował, że dorosłe osoby niepełnosprawne często miały okazję wypracować sobie świadczenia, np. rentę czy emeryturę. Tak jest np. w przypadku starszych osób niesamodzielnych, które potrzebują opieki ze względu na wiek.

– Chcemy, by w końcu rząd potraktował nas poważnie i spełnił przynajmniej nasz główny postulat. Niestety, na razie nie możemy dojść do porozumienia z rządzącymi. Na szczęście posłowie pomagają nam przetrwać okres protestu – kupili dla nas koce, pampersy, ręczniki, środki czystości, przynoszą nam też jedzenie i napoje. Cieszy nas to, że stać ich na takie gesty ponadpolityczne i ponadpartyne. My nie jesteśmy związani z polityką, jesteśmy tylko i wyłącznie rodzicami dzieci niepełnosprawnych – powiedziała w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Iwona Hartwich, liderka protestu w Sejmie.

Rodzice niepełnosprawnych dzieci domagają się podwyższenia świadczenia pielęgnacyjnego do poziomu płacy minimalnej już teraz. Rząd zgodził się na stopniowe podwyższanie kwoty świadczenia do poziomu 1300 zł netto od 2016 r. Protestujących ta propozycja nie zadowala.

Jak podkreśla Iwona Hartwich, w tym momencie protestującym nie chodzi wyłącznie o pieniądze, ale o zmianę całego systemu opieki państwa nad niepełnosprawnymi.

– Jestem mamą niepełnosprawnego 19-letniego Kuby. Syn zdecydował, że chce mnie wesprzeć swoją obecnością i od dwóch dni jest razem ze mną w Sejmie. Po negocjacjach z ministrem pracy stwierdził, że rząd nie traktuje poważnie osób niepełnosprawnych oraz ich rodzin – mówi Iwona Hartwich.

Protestujący walczą także o przyznanie im prawa do darmowych leków podtrzymujących życie, środków zapewniających pielęgnację dziecka niepełnosprawnego, bezkolejkowego dostępu do lekarzy specjalistów, bezpłatnych przejazdów z dzieckiem w celu leczenia i diagnozowania w specjalistycznych klinikach szpitalnych, zabezpieczenia matki po śmierci dziecka, dostępu do świadczenia pielęgnacyjnego dla rodzeństwa osób niepełnosprawnych oraz renty rodzinnej dla dziecka w momencie śmierci rodziców.

Rodzice niepełnosprawnych dzieci z całej Polski zorganizowali akcję kartkową jako wyraz solidarności. – Przysłali do Sejmu mnóstwo kartek z pozdrowieniami, wyrazami wsparcia i wdzięczności, które są dla nas niesamowitym wsparciem – mówi Iwona Hartwich. – Niezmiernie cieszymy się również z rosnącej świadomości na temat tego, że osoby niepełnosprawne są częścią społeczeństwa i trzeba im pomagać – dodaje.

Od wczoraj przed Sejmem jest kilkunastu opiekunów dorosłych niepełnosprawnych, którzy przyjechali m.in. z Radomia, Siedlec, Kraśnika, Krakowa i Bydgoszczy.

Opiekunowie dorosłych niepełnosprawnych uważają, że rząd niesłusznie różnicuje sytuację ich i opiekunów niepełnosprawnych dzieci. Apelują o przywrócenie odebranych im w lipcu 2013 r. – na mocy noweli ustawy o świadczeniach rodzinnych – świadczeń pielęgnacyjnych. Ich zdaniem, rozwiązania proponowane przez rząd zmierzają do tego, by zapewnić im jedynie specjalny zasiłek opiekuńczy.

MPA