Producenci wędlin wciąż bez pomocy państwa
Środa, 26 marca 2014 (19:58)Polski rząd kompletnie zakpił z problemu producentów wędlin, których dotyczy zakaz wędzenia. Gabinet Donalda Tuska nie wykazuje żadnego zainteresowania problemem polskich producentów, nie kontaktuje się także w tej sprawie z Komisją Europejską.
Są to tylko wybrane zarzuty, jakie stawiają ekipie PO – PSL europarlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Poręba i Janusz Wojciechowski. Europosłowie PiS oraz przedstawiciele Polskiego Stowarzyszenia Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie spotkali się dziś w Rzeszowie.
W czasie wspólnej konferencji prasowej ponownie zaapelowali do rządu Tuska o natychmiastową interwencję w Komisji Europejskiej w sprawie unijnego rozporządzenia ograniczającego możliwość wędzenia wędlin. W innym wypadku cieszące się popularnością tradycyjne polskie wędzone kiełbasy, szynki czy boczki przejdą do historii, a ich miejsce zajmą malowane płynem wędzarniczym produkty wędlinopochodne. – To ostatni moment, by rząd wreszcie podjął działania w tej sprawie – podkreślił Tomasz Poręba.
Masowe znaczy sporadyczne
Zgodnie z nowymi przepisami unijnymi, które mają wejść w życie od 1 września, dopuszczalny poziom substancji smolistych (benzo(a)pirenu), które są wytwarzane podczas procesu wędzenia, ma wynieść 2 mikrogramy na kilogram produktu, a nie jak obecnie 5 mikrogramów. Poziom ten jest niemożliwy do osiągnięcia dla producentów stosujących tradycyjne metody wędzenia, a nowe przepisy najbardziej uderzą właśnie w tę branżę. W efekcie może to doprowadzić do upadku wielu polskich firm. Z kolejnym już apelem do rządu zwrócił się obecny na konferencji Fryderyk Kapinos, przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie.
– Żądamy pilnego podjęcia przez rząd zdecydowanych działań zmierzających do wprowadzenia odstępstwa od normy mającej obowiązywać od 1 września br. dla wędlin wędzonych w sposób tradycyjny i utrzymania dla tej grupy obowiązujących obecnie przepisów – mówił Fryderyk Kapinos.
Przypomniał też obietnice byłego już ministra rolnictwa Stanisława Kalemby, które mają się nijak do rzeczywistości. Tak jest chociażby z badaniami urzędowymi wędlin wędzonych tradycyjnie pod kątem nowych unijnych norm, od których resort rolnictwa uzależniał ewentualne wystąpienie do KE z wnioskiem o złagodzenie limitu dla produktów tradycyjnie wędzonych. Ostatecznie zapowiadane jako masowe badania są sporadyczne. – Zapewniano nas, że badań monitoringowych będzie wystarczająca ilość, tymczasem okazało się, że będzie ich zaledwie 150 w skali kraju. Przy czym tylko 125 badań wędzonych wędlin, a 25 ryb – przypomina Fryderyk Kapinos. Wiele firm na własny koszt przeprowadziło badania i okazało się, że na sto wyników tylko sześć spełnia nowe unijne normy.
Premier jest zajęty sprawami innych…
Mimo że treść nowych przepisów przyjętych przez Radę Unii Europejskiej w 2011 roku była znana polskim władzom od dawna, to nie zrobiły one nic, aby pomóc polskim producentom w zmianie bądź przynajmniej w złagodzeniu tych restrykcji, jak zrobiła to Łotwa, która obroniła swoje wędzone szproty. Polska też mogła uzyskać korzystne zapisy dla swoich producentów wędlin, ale polski rząd w rozmowach z KE nie podniósł tej kwestii, przyjmując nowe rozwiązania bez uwag. Mało tego, nadal bagatelizuje sprawę. – Rząd Donalda Tuska w ostatnich latach ani razu nie zasygnalizował w Brukseli szkodliwości przepisów dotyczących wędzenia wędlin, a o możliwych problemach polskich przedsiębiorców KE dowiedziała się dopiero z naszej interpelacji – zaznaczył europoseł Poręba. Jednocześnie dodał, że podczas niedawnego spotkania Tonio Borg, unijny komisarz ds. zdrowia i ochrony konsumentów, zapewnił, że KE jest gotowa wysłać do Polski specjalny zespół techniczny, który na miejscu zapozna się ze sprawą i wspólnie z polskim rządem i przedsiębiorcami podejmie próbę wyjścia z tej sytuacji. Warunkiem jest jednak inicjatywa polskiego rządu, który wciąż milczy.
– Jestem w stałym kontakcie z KE – do tej pory nie wpłynął do niej żaden wniosek od przedstawicieli polskich władz. Czasu na interwencję w sprawie szkodliwych przepisów, które tylko na Podkarpaciu dotkną kilkuset zakładów, zostało bardzo niewiele. To ostatni moment, by rząd wreszcie podjął działania w tej sprawie – uważa polityk PiS.
Ponadto europoseł Poręba podkreślił, że dla KE partnerem jest rząd i właściwy minister rolnictwa. W tej sytuacji, jeżeli nie będzie inicjatywy polskiego rządu, restrykcyjne przepisy wejdą w życie 1 września i postawią pod ścianą wielu polskich producentów. Problem jest poważny, bo dotyczy ok. 1500 małych i średnich firm wędliniarskich w całej Polsce, z których pięćset eksportuje swoje wyroby na rynki unijne. Bezczynność rządu może skutkować likwidacją nawet kilkudziesięciu tysięcy miejsc pracy, a także problemami rolników – dostawców żywca.
W czyim interesie działa rząd?
Dotychczas nic nie wskórały liczne apele w sprawie polskich wędliniarzy. Premier Tusk wydaje się głuchy. Prezes PiS Jarosław Kaczyński 27 lutego wezwał szefa polskiego rządu do niezwłocznego podjęcia wspólnie z KE działań, które pozwolą na zachowanie tradycyjnych metod produkcji polskich wędlin, zachowanie małych i średnich zakładów wędliniarskich i dziesiątek tysięcy miejsc pracy. Niestety, list i apel pozostały bez odpowiedzi. Zdaniem Janusza Wojciechowskiego, takie działanie jest niezrozumiałe i niepokojące. Dlatego – jak stwierdził polityk PiS – zaczyna wątpić w intencje rządu w tej sprawie. – Rząd zachowuje się tak, jakby działał pod wpływem lobbingu wielkich koncernów mięsnych, które stosują przemysłowe metody. Można odnieść wrażenie, jakby komuś zależało na wyeliminowaniu tych drobnych producentów. Nie wygramy konkurencji na wielkoprzemysłowe rolnictwo, ale na takie tradycyjne możemy w Europie wygrać – uważa europoseł Wojciechowski.
Jednocześnie dodał: – Jest rzeczą niebywałą, że polscy przedsiębiorcy odbijają się od rządu jak od ściany, że więcej zrozumienia uzyskują od KE niż od polskiego rządu.
W ocenie Janusza Wojciechowskiego, PiS zrobiło wszystko, co było możliwe, aby ratować polskich wędliniarzy i rolników. – Interweniowaliśmy w tej sprawie w KE i polskim parlamencie, a prezes PiS interweniował u premiera. Teraz wszystko w rękach rządu i jeśli sektor zakładów wędliniarskich upadnie, całkowita odpowiedzialność za to spadnie na koalicję PO – PSL – podsumowuje europoseł Wojciechowski. Jeżeli rząd nie podejmie działań, wędliniarze zapowiadają, że przypomną o swoim istnieniu.
Mariusz Kamieniecki