Aborcja to diabelski egoizm
Środa, 26 marca 2014 (19:12)Eliminacja z pełną premedytacją dziecka nienarodzonego jest morderczą obrazą godności ludzkiej i Bożej.
W zbyt wielu krajach można bezkarnie dokonać aborcji na życzenie (to ponad 80 państw!), a więc bez podawania przyczyn i wyjaśnień. Ewentualnie także wtedy, gdy kobieta poda jako motyw względy socjalne, na przykład brak pracy, niską pensję, małe mieszkanie, itp. W listopadzie 2006 roku duńska telewizja publiczna DR1 wyświetliła szokujący reportaż-prowokację o hiszpańskiej klinice EMECE, która dokonuje aborcji na życzenie nawet do ósmego miesiąca ciąży.
Dziennikarka, która była w 30. tygodniu ciąży nagrała ukrytą kamerą rozmowę z dyrektorem hiszpańskiej kliniki, Carlosem Moriną, który dokładnie opowiedział, w jaki sposób zabije jej dziecko. Najpierw przeprowadzający zabieg mieli wstrzyknąć w serce dziecka Dixogin zatrzymujący jego pracę, a następnie zmasakrowane narzędziami zwłoki miały zostać usunięte z macicy. Taki standardowy zabieg miał kosztować dziennikarkę 5 tys. dolarów.
W Danii prawo zezwala na usuwanie ciąży do 12. tygodnia, dlatego w Hiszpanii kwitnie turystyka aborcyjna, tych kobiet, które chcą pozbyć się dzieci w późniejszym czasie. Do drugiego zdarzenia, mniej znanego, doszło we Włoszech w sierpniu 2007 roku, gdy w mediolańskim szpitalu (św. Pawła!), ginekolog Anna Maria Marconi zamiast dziecka z zespołem Downa usunęła zdrowego bliźniaka. W konsekwencji zabiła także drugie dziecko. „Lekarz” przeprowadziła zabieg u kobiety w 18. tygodniu ciąży.
Te tragedie powinny stale otwierać oczy ludziom w Europie na wyjątkową brutalność aktu aborcji. Cywilizacja silnych jednostek i nadludzi miała już w latach 1933-1945 swoje tragiczne pięć minut. W ósmym tygodniu życia u dziecka powstają główne układy narządów i można rozpoznać zewnętrzne cechy ciała. Niemniej dyskusja na temat, czy człowiekiem jest czy nie jest płód, jest jałowa jako taka, gdyż rozwój całego organizmu biologicznego odbywa się od poczęcia aż do wieku dorosłego.
Jest to przecież jeden i ten sam proces rozwojowy, podzielony na określone etapy (okres prenatalny, noworodkowy, niemowlęcy, wczesnego dzieciństwa, przedszkolny, szkolny, młodzieńczy, itd.), i nie ma sensu zastanawiać się, czy dziecko przebywając w macicy jest „mniej świadome” faktu, że jest zabijane, czy bardziej, bo to po prostu ciche ludobójstwo w białych rękawiczkach. Akty tego samego typu, tyle że na noworodkach dokonywał na przykład „dr” Josef Mengele, a na dziewczynkach w Chinach, Korei Północnej czy Indiach inni mordercy dokonują do dziś.
W tym kontekście wszyscy zgodnie mówią „nie” dla zabijania dziecka pojawiającego się na świecie. To wspaniałe, że wciąż inwestuje się w nowoczesny sprzęt medyczny dla ratowania 22. tygodniowych dzieci, ale tragiczne, gdy zabija się o zaledwie kilka tygodni młodsze, i co jeszcze tragiczniejsze, w świetle prawa.
W książce „Europa Benedykta w kryzysie kultur” Ojciec Święty Benedykt XVI zastanawiał się, dlaczego dzieje się tak, że dziś niemal jednomyślnie odrzuca się dzieciobójstwo, ale pozostaje się nieczułym na zjawisko aborcji? Według niego, może być tak, gdyż w przypadku aborcji nie widać twarzy tego konkretnego człowieka, który został skazany, aby nigdy nie ujrzeć światła dziennego.
Fałsz antropologiczny leży u podstaw przekonania, że „jestem panią swego brzucha”, jak głoszą hasła na demonstracjach feministek. Nie ma nigdy prawa na decydowanie o życiu innej osoby. Naturalne prawo do życia przynależy Stwórcy, a tym aktem widać zamysł stawiania człowieka w miejscu Boga, który decyduje jaką płeć, kolor oczu, zdrowie ma mieć dziecko albo czy powinno istnieć, gdy już zaistnieje. Problem w tym jednak przypadku jest bezdyskusyjny, a sama dyskusja jałowa, bowiem nie istnieje żadna płaszczyzna porozumienia.
Aby móc zrozumieć humanistyczny punkt widzenia (nie tylko katolicy wykluczają aborcję i nie tylko chrześcijanie) po pierwsze, trzeba wierzyć w Boga, po drugie, należy traktować płód jako indywidualną osobę, a najczęściej środowiska proaborcyjne są ateistyczne, homoseksualne oraz lewicowe, do tego uważające dziecko nienarodzone za pozbawiony godności ludzkiej zarodek czy embrion. Poza tym poruszyłem tu wyłącznie prawo do życia zabijanego dziecka, a przecież stron tego mordu jest wiele, i wynikające z tej zbrodni konsekwencje dla matki, ojca, rodziny, a także przyszłości Europy.
Nie wnikając w szczegóły, dla kobiety decydującej się na ten czyn są to konsekwencje zdrowotne, ogólnie rzecz ujmując psychosomatyczne. W przypadku społeczeństw europejskich wyraźnie widoczna jest jawna niekonsekwencja działania rządów państw zachodnich, które z jednej strony aprobują aborcję, z drugiej borykają się z niżem demograficznym i walczą prospołecznie w celu stworzenia jak najlepszych warunków socjalnych dla małżeństw starających się o dzieci.
W każdym razie tak zwany przez feministki akt wolności jest najzwyklejszym cynicznym (i morderczym) egoizmem i o tym trzeba mówić głośno, wskazywać tych, którzy się pod tym podpisują, aprobują i realizują zbrodniczy proceder w Polsce.
Dr Tomasz M. Korczyński