Rosyjski koń trojański
Środa, 26 marca 2014 (19:10)Po wydarzeniach na Ukrainie i Krymie siły prokremlowskie stały się aktywne również na Łotwie. Pod koniec lutego w Moskwie powstała towarzysko-polityczna organizacja o nazwie RusIntern. Jej przywódcy wyrażają troskę o Rosjan znajdujących się poza granicami Federacji Rosyjskiej. Zwłaszcza tych mieszkających w krajach, które kiedyś były częścią Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich.
Obecnie w krajach bałtyckich, szczególnie na Łotwie i w Estonii, prawie 30 proc. mieszkańców stanowią Rosjanie. Jest to duża i zwarta grupa osób, która została tam osiedlona w czasach istnienia Związku Sowieckiego. Właściwie od kiedy tylko te państwa uzyskały niepodległość (początek lat 90.), mniejszość rosyjska jest bardzo aktywna. Sprzeciwia się m.in. działaniom państw bałtyckich odnośnie do przymusu nauki miejscowych języków. Cały czas jest również żywa debata dotycząca równorzędności języka rosyjskiego i równorzędności praw rosyjskiej mniejszości na tamtym obszarze.
Zasadniczo ta intensyfikacja działań mnie nie dziwi. Kwestia mniejszości rosyjskiej w państwach bałtyckich cały czas funkcjonuje i odgrywa dość znaczącą rolę. Ona tam po prostu jest i będzie obecna.
Nie podejrzewam, żeby Rosja zastosowała wariant krymski odnośnie do tamtejszej mniejszości, chociażby w kwestii przyłączenia terenów zamieszkałych przez mniejszość rosyjską w krajach bałtyckich do Federacji Rosyjskiej. Z tego względu, że te państwa bałtyckie należą do NATO, myślę, że Rosja nie zdecyduje się na ich bezpośredni atak.
Rosja nie ma też żadnych podstaw do wykorzystania wariantu krymskiego w odniesieniu do Polski. U nas mniejszość rosyjska jest nieliczna. Ponadto nie ma takiej struktury pochodzenia, jak mniejszość rosyjska w byłych krajach Związku Sowieckiego. Nasza mniejszość rosyjska ma korzenie z okresu zaborów czy nawet I Rzeczypospolitej. To są osoby, które osiedliły się nawet kilkaset lat temu na naszych terenach, przeważnie w tym czasie, gdy w Rosji wybuchła rewolucja październikowa.
Mniejszość rosyjska zamieszkująca nasz kraj jest spolonizowana i współpracuje z Polakami. Zatem sytuacja przedstawia się zupełnie inaczej niż w krajach bałtyckich i nie obawiam się zagrożenia z ich strony.
Autor jest politologiem i wykładowcą w WSKSiM w Toruniu.
dr Przemysław Wójtowicz