Niespodziewany remis w Londynie
Środa, 26 marca 2014 (13:27)W meczu 31. kolejki Premier League Arsenal Londyn był bliski pokonania Swansea City. „Kanonierzy” prowadzili jeszcze w ostatniej minucie 2:1. Wyrównanie przyszło za sprawą Mathieu Flaminiego, który strzelił samobójczą bramkę.
Wydawałoby się, że Arsenal spróbuje odkuć się za ostatnią porażkę w lidze z Chelsea Londyn 0:6. Tym bardziej że w najbliższą sobotę kolejnym rywalem „Kanonierów” będzie Manchester City. Wysłanie jasnego komunikatu zespołowi Manuela Pellegriniego, że porażka z „The Blues” była jedynie „wypadkiem przy pracy” i że Arsenal jest ciągle mocny, byłoby wskazane.
Pierwszą dobrą okazję Arsenal miał już w 4. minucie. Strzałem z woleja zza pola karnego próbował zaskoczyć bramkarza Alex Oxlade-Chamberlain.
Arsenal atakował, a tym samym narażał się na kontry. Z lewej strony boiska dośrodkowywał w pole karne Neil Taylor. O piłkę w powietrzu walczyli Thomas Vermaelen i Wilfried Bony. Jednak lepszy okazał się napastnik Swansea, który strzałem głową pokonał Wojciecha Szczęsnego.
Piłkarze Arsenalu próbowali odrobić straty, ale przeprowadzane przez nich ataki nie powodowały większego zagrożenia. Kolejną wartą odnotowania sytuację „Kanonierzy” mieli w 43. minucie. Piłkę przed polem karnym otrzymał Santiago Cazorla. Hiszpan wbiegł w pole karne i mimo asysty dwóch obrońców oddał celny strzał. Niestety jego uderzenie było zbyt słabe, żeby pokonać Michela Vorma.
Zespół Arsène’a Wengera dalej prowadził grę i dyktował jej tempo. Jednak jego ataki były przeprowadzane bez pomysłu i wiary w powodzenie. Czas upływał, a w szeregi gospodarzy wdarła się nerwowość.
Powrót z dalekiej podróży „Kanonierów” nastąpił w ciągu minuty. Tyle czasu zajęło im strzelenie dwóch bramek. Wyrównanie przyszło w 73. minucie, a 60 sekund później Arsenal cieszył się z prowadzenia.
Gospodarze rozgrywali piłkę przed polem karnym rywali, gdy na wejście w pole karne zdecydował się Kieran Gibbs. Lewy obrońca pociągnął z piłką do końcowej linii i podał do stojącego na 5. metrze Lukasa Podolskiego. Urodzony w Gliwicach reprezentant Niemiec nie zwykł marnować takich sytuacji. Na tablicy wyników ukazał się rezultat 1:1.
Podolski miał udział również w drugiej bramce. Napastnik „Kanonierów” dośrodkowywał po ziemi z lewej strony boiska w wolną przestrzeń między bramkarzem a obrońcami. Tam odnalazł się Olivier Giroud. Niewidoczny przez całe spotkanie Francuz pewnym strzałem pokonał Vorma. Tym samym Arsenal objął prowadzenie.
W kuriozalny sposób Swansea doprowadziła do wyrównania. Kiedy „Kanonierzy” ze spokojem odliczali minuty do zakończenia spotkania, akcję rozpaczy przeprowadzili piłkarze gości. W pole karne z piłką bez żadnego pomysłu wbiegł Leon Britton. Piłkę Anglikowi wślizgiem wybił Per Mertesacker. Zagrana przez Niemca piłka odbiła się od nóg leżącego Szczęsnego i trafiła w Mathieu Flaminiego. Ku zdziwieniu wszystkim futbolówka wtoczyła się do bramki „Kanonierów”.
Nie wystarczyło już czasu, aby którakolwiek ze stron strzeliła zwycięską bramkę. Mecz zakończył się niespodziewanym remisem 2:2. Arsenal miał dobrą okazję, żeby poprawić sobie nastroje przed meczem z Manchesterem City. W poprzedniej rundzie „Kanonierzy” ulegli The Citizens 6:3. Wydaje się, że z obecną formą Arsenalu strzelenie im i w tej rundzie sześciu goli nie powinno stanowić dla City większego problemu.
Rafał Stefaniuk