Kapitulacja ministra
Środa, 26 marca 2014 (02:00)Minister obrony Ukrainy Ihor Teniuch podał się do dymisji.
Jego rezygnację przyjął ukraiński parlament, który na następcę Teniucha powołał generała wojsk ochrony pogranicza Mychajłę Kowala. – Nigdy kurczowo nie trzymałem się stanowiska i nie mam zamiaru tego robić. Jako pełniący obowiązki minister obrony Ukrainy, ja, admirał Teniuch, podaję się do dymisji – oświadczył z parlamentarnej trybuny. Były szef resortu odrzucił oskarżenia, jakoby pozostawał całkowicie bezczynny wobec wydarzeń na Półwyspie Krymskim. Admirał mówił, że nieprawdą jest, jakoby nie wydawał rozkazów swoim podwładnym w jednostkach na zajętym przez Rosję Krymie. Teniuch przypomniał, że jeszcze 3 marca pozwolił żołnierzom na użycie broni w celu ochrony życia, a po zastrzeleniu 18 marca przez Rosjan w Symferopolu sierżanta Sił Zbrojnych Ukrainy powtórzył ten rozkaz.
Minister poinformował też parlament, że po wydaniu dekretu przez pełniącego obowiązki prezydenta Ukrainy Ołeksandra Turczynowa o ewakuacji z Krymu ukraińskich wojskowych i ich rodzin chęć opuszczenia półwyspu i pełnienia dalszej służby w armii Ukrainy zadeklarowało 6,5 tys. osób. Jak zaznaczył, przed wkroczeniem Rosji na Krymie znajdowało się prawie 19 tys. żołnierzy i członków ich rodzin. Teniuch oświadczył, że obecnie prowadzone są z Moskwą rozmowy dotyczące szczegółów ewakuacji. Admirał Teniuch zaczął kierować ministerstwem obrony 27 lutego, kiedy parlament zatwierdził rząd premiera Arsenija Jaceniuka powołany przez koalicję o nazwie Ukraiński Wybór.
Ze stanowiska zrezygnował też stały przedstawiciel prezydenta Ukrainy na Krymie. Serhij Kunicyn ogłosił, że w związku z brakiem reakcji władz państwa na wydarzenia w okupowanym regionie podaje się do dymisji. – Wstydzę się za to wszystko – oświadczył. Kunicyn, deputowany partii UDAR Witalija Kliczki, uważa, że władze Ukrainy dysponują instrumentami, dzięki którym mogłyby wpływać na sytuację na Krymie oraz wspierać znajdujących się tam ukraińskich żołnierzy. – Rosjanie znęcają się nad nimi każdego dnia, a my zwołujemy jakieś narady – powiedział Kunicyn. Dodał, że ani razu nie został zaproszony na posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, na których omawiano sytuację na Krymie.
Moskwa nie próżnuje
Wczoraj na Syberii rozpoczęły się ćwiczenia rosyjskich strategicznych wojsk rakietowych. W manewrach, które potrwają do soboty, bierze udział 10 tys. żołnierzy. Ćwiczenia są prowadzone w obwodach omskim i orenburskim. Są to już kolejne tego typu ćwiczenia rosyjskiej armii w ostatnich tygodniach. Wcześniej, w marcu, Rosja prowadziła ćwiczenia wojskowe z udziałem 8,5 tys. żołnierzy w pobliżu granic z Ukrainą.
Z kolei ponad 10 tys. osób powołano do ukraińskiej armii w ramach częściowej mobilizacji ogłoszonej w ubiegłym tygodniu w związku z agresją Rosji na Krym oraz w obawie przed kolejnymi militarnymi działaniami Moskwy wobec Kijowa. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Andrij Parubij poinformował, że władze planują zmobilizować ogółem 40 tys. osób. Połowa z nich pójdzie do wojska, a połowa – do Gwardii Narodowej, która podlega MSW. W ocenie władz w Kijowie, nadal istnieje niebezpieczeństwo, że Rosja nie ograniczy się wyłącznie do Krymu, lecz spróbuje sięgnąć po inne ukraińskie terytoria. Politycy zwracają uwagę, iż Rosjanie zgromadzili przy granicach Ukrainy 100 tys. żołnierzy. – Możemy dziś stwierdzić, że ich plan o nazwie „Ruska wiosna” jest kontynuowany. Wciąż mamy do czynienia z próbami destabilizacji w południowych i wschodnich regionach Ukrainy – wyjaśnił Parubij.
W poniedziałek Turczynow podpisał dekret o wyprowadzeniu z okupowanego przez Rosję Krymu ukraińskich jednostek wojskowych oraz ewakuacji członków rodzin żołnierzy. – Rada Ministrów otrzymała zadanie zakwaterowania rodzin żołnierzy oraz wszystkich tych, którzy zmuszeni są do porzucenia swych domów pod naciskiem i w związku z agresją okupacyjnych wojsk rosyjskiej armii – oświadczył Turczynow. Na razie nie wiadomo, kiedy ukraińskie wojska zaczną opuszczać Krym. Pełniący obowiązki prezydent ocenił, że żołnierze jego kraju wypełnili swoje zadania na półwyspie, co pozwoliło jednostkom w pozostałych częściach kraju przygotować się do lepszej obrony przed ewentualną agresją.
Tymczasem wbrew wcześniejszym zapowiedziom Ukraina nie planuje powrotu do statusu państwa z bronią jądrową. Takie oświadczenie złożył wczoraj rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Kijowie Jewhen Perebyjnis. Niedawno w ukraińskim parlamencie zarejestrowano projekt ustawy o wypowiedzeniu układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT). – Ukraina nie planowała, nie planuje i nie ma zamiaru odnawiania swego statusu jądrowego – powiedział Perebyjnis na konferencji prasowej.
Minister finansów Ukrainy Ołeksandr Szłapak poinformował, że jego kraj negocjuje z Międzynarodowym Funduszem Walutowym (MFW) pakiet pomocowy w wysokości 15-20 miliardów dolarów.
Lider kryminalista?
W Równem, na zachodzie Ukrainy, zastrzelono Ołeksandra Muzyczkę, jednego z liderów Prawego Sektora, stowarzyszenia organizacji nacjonalistycznych, bardzo aktywnego podczas protestów na kijowskim Majdanie Niepodległości. Według ukraińskich agencji, znany jako „Saszko Biłyj” Muzyczko został zastrzelony w nocy z poniedziałku na wtorek. MSW Ukrainy poinformowało, że 52-letni mężczyzna zmarł od ran postrzałowych, których doznał w trakcie próby aresztowania go przez wydział zwalczania przestępczości zorganizowanej i milicyjny oddział specjalny „Sokił” (Sokół). Wiceminister spraw wewnętrznych Wołodymyr Jewdokimow przekazał na konferencji prasowej, że Muzyczko był członkiem zorganizowanej grupy przestępczej. – Podczas próby zatrzymania „Saszko Biłyj” zaczął strzelać do funkcjonariuszy – poinformował.
Muzyczko po ogłoszeniu niepodległości Ukrainy tworzył w Równem struktury organizacji UNA-UNSO (Ukraińskie Zgromadzenie Narodowe-Ukraińska Narodowa Samoobrona). W 1994 roku kierował oddziałem UNA-UNSO uczestniczącym w wojnie czeczeńskiej. Według mediów, był nawet osobistym ochroniarzem prezydenta Czeczenii Dżochara Dudajewa. Na Ukrainę Muzyczko powrócił w połowie lat 90. W 2003 roku skazano go na trzy lata więzienia za porwanie biznesmena. W 2013 roku został koordynatorem Prawego Sektora w zachodnich obwodach Ukrainy. Po obaleniu prezydenta Wiktora Janukowycza w internecie zaczęły pojawiać się nagrania, na których Muzyczko, trzymając broń, grozi deputowanym rówieńskiej rady obwodowej oraz bije lokalnego prokuratora, zarzucając mu opieszałość w śledztwie w sprawie zabójstwa pewnej kobiety. Groził też ministrowi spraw wewnętrznych Ukrainy Arsenowi Awakowowi, który nazwał jego zachowanie „dywersją”. Kilka dni przed śmiercią w udostępnionym w internecie nagraniu Muzyczko twierdził, że władze ukraińskie rozpoczęły na niego polowanie. – Chcą mnie fizycznie zlikwidować albo porwać i wydać Rosji, żeby zwalić potem wszystko na rosyjskie służby specjalne – mówił.
Łukasz Sianożęcki