• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Armia na kolanach

Wtorek, 25 marca 2014 (02:00)

Ukraina wycofuje resztki swoich wojsk z Krymu.

 

To decyzja Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO), o której zakomunikował pełniący obowiązki prezydent Ołeksandr Turczynow.

– Rada Ministrów ma za zadanie zapewnić zakwaterowanie rodzin żołnierzy oraz wszystkich tych, którzy zmuszeni są do porzucenia swych domów pod naciskiem i w związku z agresją okupacyjnych wojsk rosyjskiej armii – oświadczył Turczynow.

Armia Ukrainy ma na terenie Krymu już bardzo mało jednostek, wszystkie większe placówki przejęli Rosjanie. Wczoraj o godzinie czwartej nad ranem szturmem przy pomocy transporterów opancerzonych i śmigłowców zajęli bazę stawiającego długi czas opór batalionu piechoty morskiej w Teodozji. Jej załogę zatrzymano, a żołnierzom związano ręce i nogi. Według ukraińskich mediów, niektórzy są ranni. Jak poinformował przedstawiciel ukraińskiego resortu obrony na Krymie Władysław Selezniow, 60-80 żołnierzy Rosjanie przetrzymują w teodozyjskim porcie, grożą im sprawy karne. Wcześniej Ukraińcy prowadzili z Rosjanami negocjacje o opuszczeniu jednostki i wyjeździe z Krymu, stawiali jednak warunek, że wezmą ze sobą cały sprzęt i amunicję, na co nie godziła się strona rosyjska.

Od soboty Rosjanie przetrzymują trzech dowódców innych baz wojsk ukraińskich na Krymie, w tym dowódcę Sewastopolskiej Brygady Lotnictwa Taktycznego w Belbeku płk. Julija Mamczura, którego jednostka została zajęta przez siły rosyjskie podobnie jak baza w Teodozji. Niektóre media podały w niedzielę wieczorem informację o jego uwolnieniu, ale nie udało się jej potwierdzić.

Ukraińskie wojska na Krymie albo przeszły na stronę Rosji, albo opuszczają półwysep – oznajmił wczoraj wicepremier prorosyjskiego rządu Krymu Rustam Temirgalijew. Dodał, że na Krym przyjeżdża około 200 obywateli ukraińskich dziennie, którzy chcą zostać obywatelami Rosji. Tych uchodźców władze krymskie będą rozmieszczać na terenie obozu wypoczynkowego Artek.

Temirgalijew zapewnił, że rosyjski bank centralny zagwarantuje depozyty mieszkańców Krymu w bankach ukraińskich i zrekompensuje je, jeśli ukraińskie placówki „odmówią wywiązania się ze swych zobowiązań”. Wicepremier obiecał wprowadzenie ulg podatkowych dla tych, którzy zainwestują w krymską gospodarkę. Informacje te potwierdził premier Rosji Dmitrij Miedwiediew, który wczoraj opowiedział się za utworzeniem na Krymie specjalnej strefy ekonomicznej. Temirgalijew wezwał też Rosjan, by uczynili „patriotyczny gest” i przyjechali na wakacje na półwysep. Poinformował, że władze Krymu opracowują program przeznaczony dla rosyjskich firm, które miałyby wykupić od 1 maja pobyty turystyczne dla Rosjan w krymskich kurortach.

Zdaniem sekretarza RBNiO Andrija Parubija, Rosjanie nie zatrzymają się na Krymie. Okupant może przekroczyć granicę każdego dnia. – W szaleńczej wyobraźni Putina Ukraina musi stać się częścią Rosji – powiedział, przemawiając do ok. 5 tys. ludzi zgromadzonych na kijowskim Majdanie. Również szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Deszczyca w rozmowie z amerykańską telewizją ABC stwierdził, że rozmieszczenie wojsk rosyjskich na wschodniej granicy Ukrainy w niedzielę oznacza realną groźbę wojny między jego krajem a Rosją i sytuacja staje się „jeszcze bardziej wybuchowa niż tydzień temu”. Według dowódcy sił NATO w Europie, amerykańskiego generała Philipa Breedlove’a, zgrupowanie rosyjskich wojsk może zagrozić nie tylko Ukrainie, ale także Mołdawii. Siły rosyjskie są już na terytorium tego państwa w ramach działań „pokojowych” w Naddniestrzu. Rosyjskie ministerstwo obrony zaprzeczyło, jakoby koncentrowało podległe mu wojska na granicy z Ukrainą.

Wczoraj minister obrony Rosji Siergiej Szojgu przeprowadził inspekcję wojsk rosyjskich na Krymie i mianował dezertera z ukraińskich sił zbrojnych kontradmirała Denisa Berezowskiego zastępcą dowódcy Floty Czarnomorskiej. Jej główna baza znajduje się w Sewastopolu.

Szojgu skontrolował obiekty Marynarki Wojennej Federacji Rosyjskiej na Krymie i spotkał się z prorosyjskimi władzami tzw. Republiki Krymu – poinformowała agencja Interfax-Ukraina. Wręczył też nominację na stanowisko zastępcy dowódcy Floty Czarnomorskiej kontradmirałowi Berezowskiemu. 2 marca, po przejściu na stronę Rosjan, Berezowski, który złamał przysięgę złożoną narodowi ukraińskiemu i ślubował na wierność „narodowi krymskiemu”, został zdymisjonowany przez Turczynowa. Prokuratura Generalna Ukrainy wszczęła przeciwko niemu śledztwo z artykułu o zdradę stanu.

Działania Rosji są trudne do przewidzenia nie tylko dla Ukrainy, ale także dla zachodnich wywiadów. Jak pisze „Wall Street Journal”, amerykańskie służby w ogóle nie zauważyły przygotowań do rosyjskiej inwazji na Krymie. Spodziewano się takiego kroku, ale analitycy skupili się na wojskach rozmieszczonych w południowej Rosji, sąsiadujących z Krymem przez morza Azowskie i Czarne. Oczekiwano, że Rosjanie przerzucą swoje jednostki specjalne przy okazji prowadzonych manewrów, ale wywiad takich ruchów nie wykrył. Okazało się, że Rosja posłuży się siłami, jakie już znajdowały się na Krymie w bazach Floty Czarnomorskiej. Według gazety, nie pomogły satelity i podsłuchy – zanim zdano sobie sprawę z tego, co się dzieje, aneksja właściwie już się dokonała. Amerykanie nie wiedzą, jak Rosja zdołała „ukryć swoje plany wojskowe przed podsłuchami USA” – podkreśla „Wall Street Journal”. Być może prezydent Putin podjął decyzję o aneksji w ostatniej chwili albo plan aneksji był gotowy od dawna i jego wdrożenie nie wymagało nadzwyczajnej wymiany informacji.

Teraz szefowie agencji wywiadowczych USA niepokoją się, że Moskwa w podobny sposób będzie w stanie „zamaskować swoje następne działania”. Wywiad i armia nalegają, by w celu nadrobienia tej luki informacyjnej nasilić obserwację satelitarną i próby przechwytywania łączności z terenu Rosji, Ukrainy i krajów bałtyckich.

Piotr Falkowski