• Niedziela, 19 kwietnia 2026

    imieniny: Leontyny, Adolfa

Kiepsko w urologii

Poniedziałek, 24 marca 2014 (22:37)

Niedoszacowanie świadczeń urologicznych prowadzi wprost do degradacji finansowej, a w konsekwencji – do zamykania oddziałów urologicznych – alarmują medycy. 

Kwestia funkcjonowania polskiej urologii osób dorosłych i dzieci była przedmiotem dzisiejszego posiedzenia senackiej Komisji Zdrowia. Konkluzje nie napawają optymizmem.

Z danych resortu zdrowia wynika, że zawód specjalisty urologa wykonuje czynnie jedynie 1176 lekarzy. Jeśli chodzi o leczenie dzieci, sytuacja wygląda wręcz dramatycznie – w Polsce jest jedynie 50 lekarzy urologów.

Obecny na posiedzeniu wiceminister zdrowia Piotr Warczyński zapewniał jednak, że coraz więcej osób zgłasza się na szkolenia specjalizacyjne w zakresie urologii.

Jeśli chodzi o liczbę świadczeniodawców, to w przypadku ambulatoryjnej opieki specjalistycznej świadczenia z zakresu urologii dorosłej i dziecięcej wykonuje ok. 800 placówek, jeśli chodzi o leczenie szpitalne – jest ich blisko 200.

Warczyński przekonywał, że czas oczekiwania na wizytę u specjalisty jest zaledwie średni – w przypadku AOS wynosi on ok. 2 miesięcy, jeśli chodzi o leczenie szpitalne dzieci, czas ten waha się od 2 do 4 miesięcy.

Obecny na posiedzeniu p.o. prezes NFZ Marcin Pakulski poinformował z kolei o systematycznym wzroście finansowania świadczeń urologicznych. Miało ono zwiększyć się z 441 mln zł w roku 2008, do 613 mln zł w roku 2012 i 624 mln zł w roku ubiegłym. Wzrosła też średnia wartość hospitalizacji – z 1489 zł w 2008 roku do 2078 złotych w roku 2013. Mniej więcej stała jest też liczba hospitalizacji – ok. 300 tys. rocznie.

Z danymi przedstawionymi przez resort zdrowia i NFZ nie zgodziło się środowisko lekarskie. Medycy podkreślali, że stan polskiej urologii jest fatalny. Przyczyna to przede wszystkim zaniżone finansowanie procedur – według danych Polskiego Towarzystwa Urologicznego niedoszacowanie wynosi od 20 do 30 procent. Przy wzrastającej liczbie zachorowań. I tak na przykład w roku 2010 na raka prostaty zachorowało 9,2 tys. mężczyzn, w roku bieżącym zachorowań tych będzie już prawdopodobnie ok. 10 tysięcy. Urolodzy nie zgodzili się też z danymi resortu zdrowia co do liczby lekarzy specjalistów – według danych resortu zdrowia w Polsce na 100 tys. mieszkańców przypada 2,8 lekarzy urologów, według danych PTU – wskaźnik ten wynosi tylko 2,4.

Dla porównania – w Europie Zachodniej wskaźnik ten sięga nawet 5. Medycy krytykowali plany NFZ odnośnie do przeniesienia procedur diagnostycznych (cystoskopie kontrolne, biopsje w przypadku prostaty) ze szpitali do poradni urologicznych. 

– Nie można wprowadzić tych zabiegów do poradni. Przede wszystkim dlatego, że nie mają one właściwego wyposażenia. To są bardzo drogie zabiegi. Jeżeli NFZ swój zamysł przeprowadzi, znacznie zmniejszy się liczba wykonywanych badań diagnostycznych,  natomiast zwiększą się kolejki w poradniach, a także opóźni się proces wczesnego rozpoznania nowotworów – mówił prof. dr hab. n. med. Marek Sosnowski, konsultant krajowy w dziedzinie urologii.

– Do tego dochodzi zbyt niska wycena świadczeń – w 2013 roku NFZ obniżył wycenę procedur diagnostycznych w szpitalach. W przypadku niektórych wycena ta zmalała ponad czterokrotnie. To strata po stronie szpitala i pacjenta, a zysk – tylko po stronie NFZ – dodawał prof. Sosnowski.

Zdaniem medyków, obecna polityka NFZ i resortu zdrowia prowadzi wprost do degradacji finansowej oddziałów urologicznych, a w konsekwencji – do ich zamykania. Lekarze przekonują, że stan polskiej urologii oprócz zwiększenia nakładów na świadczenia medyczne poprawi także rozszerzenie katalogu procedur wspomagających niektóre świadczenia urologiczne.

Anna Ambroziak