• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Porzuciły wszystko i służą ubogim

Poniedziałek, 24 marca 2014 (22:17)

Niger to jeden z najbiedniejszych krajów na świecie. Wielu jego mieszkańców głoduje. Państwo to zamieszkują głównie muzułmanie. W Nigrze dominuje islam i bardzo tradycyjny sposób życia. Liczba chrześcijan jest tu znikoma. Zmiana wiary jest niemal niemożliwa, gdyż oznaczałaby zerwanie z rodziną oraz obyczajami i narażałaby konwertytę na śmierć.

Jednak w odróżnieniu od wielu krajów afrykańskich, gdzie dominuje prawo szariatu, Niger jest państwem świeckim i przez długie lata był spokojnym miejscem, w którym katolicy nie byli prześladowani przez islamistów.

Sytuacja zmieniła się nieco, gdy niespełna dwa lata temu do sieci trafił prowokacyjny film znieważający osobę Mahometa. Wówczas to przede wszystkim w Nigrze zapłonęły kościoły, a nastroje w muzułmańskim społeczeństwie zaczęły się radykalizować. Kościół jednak przetrwał, jak na razie, okres ucisku i terroru.

W Nigrze, jak informuje międzynarodowe Dzieło chrześcijańskie Open Doors, wzrost agresji wynika przede wszystkim z rosnącego wpływu islamu.

Rząd nie dystansuje się wystarczająco od islamskich przywódców religijnych, którzy zagarniają przestrzeń dyskursu politycznego i społecznego. Od 1991 roku pojawiły się dziesiątki stowarzyszeń islamskich, w tym grupy wahabickie. Organizacje te przejmowały się głównie postrzeganym przez siebie niszczeniem tożsamości religijnej Nigru przez świeckie państwo demokratyczne, a dziś w wyniku bezwolności władz urosły w siłę.

W ubiegłym roku co najmniej siedem kościołów katolickich zaatakowano w Zinder (dwa), Niamej (dwa) i Maradi (trzy). Chrześcijanie otrzymywali również pogróżki i groźby porwania. Przyszłość Kościoła w Nigrze nie maluje się zatem w jasnych barwach. Narastanie prześladowań wydaje się wskazywać na potencjalny wzrost presji i przemocy, dowodzi Open Doors. Znaczna część południowego obszaru kraju jest wydana na pastwę fanatycznej propagandy islamistów.

Co nie znaczy, że Kościół katolicki w tak trudnym położeniu i pogarszających się warunkach ideologicznych i egzystencjalnych kapituluje przed sprawnie zorganizowanym złem. Przeciwnie, jest żywotny i radosny w niesieniu nadziei, co jest doceniane przez muzułmanów, którzy nie chcą ulegać fanatykom islamskim.

O posłudze Kościoła katolickiego w Nigrze przypomina dziś międzynarodowe Dzieło katolickie Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Przedstawiciel PKwP przeprowadził rozmowę z 61-letnią matką przełożoną Marie-Catherine Persévérance Kingbo, pochodzącą z Senegalu. Zakonnica ta pracuje w Nigrze od niemal ośmiu lat. Pewnego dnia siostra Persévérance usłyszała wezwanie do poświęcenia swojego życia na rzecz ubogich i w diecezji Maradi Marie-Catherine Persévérance założyła Bractwo Służebnic Chrystusa, zgromadzenie zakonne zajmujące się działalnością społeczną i dobroczynną. Poprzez edukację i szkolenia wspólnota otwiera przed dziećmi, młodzieżą i ich rodzicami nową perspektywę życiową. Działalność siostry Persévérance to po pierwsze wspaniały przykład żywotności Kościoła powszechnego, po drugie ukazuje moc kobiecej miłości i siły.

Zatroskany o los ubogich diecezjan ks. bp Ambroise Ouédraogo z diecezji Maradi (jest to pierwszy biskup w Kościele rzymskokatolickim, który pochodzi z Nigru) poprosił ją o pomoc dla swojej młodej diecezji. Wspólnota zakonna działa tam od października 2006 roku. Na początku matka Marie-Catherine razem z inną zakonnicą miała pod opieką kilka wsi. W ciągu kliku lat zgromadzenie rozrosło się, tak że obecnie liczy dwadzieścia kobiet z sześciu krajów afrykańskich, które regularnie odwiedzają 120 wsi. Zakonnice pochodzą m.in. z takich państw, jak Benin oraz Czad, a także Senegal. Z samego Nigru wywodzą się dwie z nich.

– We wtorki i czwartki przychodzi do nas 500-600 kobiet z dziećmi. Wiele z nich jest niedożywionych. Każdego roku karmimy około 23 tys. ludzi – powiedziała przedstawicielowi PKwP matka Marie-Catherine.

Pomimo restrykcji, jakie nakłada islam na życie społeczne, działalność zakonnic w Maradi w ciągu ośmiu lat wywarła istotny wpływ na całą społeczność. Mieszkańcy wiosek, ich przywódcy, imamowie, okazują siostrom zaufanie. Zakonnice często słyszą: „dostrzegamy Boga” albo „Okazujecie nam miłość”.

Na terenach wiejskich docenia się pracę zakonnic, a wrogość pojawia się tylko w miastach, opowiada matka Marie-Catherine.

Największym problemem w Maradi jest nie tylko niedożywienie, lecz także powszechny obyczaj wydawania za mąż zaledwie 10-letnich dziewcząt. Zakonnice, których program edukacyjny jest wspierany przez PKwP, wyjaśniają rodzicom konsekwencje takich działań. Siostry tłumaczą wspólnocie, że w tak młodym wieku ciąże są niebezpieczne, grożą poważnymi powikłaniami, patologiami, śmiercią nienarodzonych dzieci i dla matek, które same są dziećmi.

Ponadto wcześnie rozpoczęte współżycie płciowe powoduje u dziewczynek problemy psychiczne, fizyczne, a nawet osobiste, których skutkiem może być odrzucenie przez rodzinę. Aby uniknąć konfliktów na tle działalności edukacyjnej, zakonnice zawsze uprzedzają o swojej działalności starszyznę wioski.

– Widzimy, że coś się zmienia. Teraz nawet sami rodzice nas proszą: Musicie to zmienić; to nie jest dobre dla dziewcząt – mówi matka Marie-Catherine.

Zakonnicom coraz częściej udaje się też przekonywać rodziców do posyłania córek do szkół. Ponieważ lekcje są na ogół prowadzone w zwykłych, słomianych chatach, starsi już zwrócili się do zakonnic z prośbą o postawienie budynków.

Pomimo trudności matka Marie-Catherine Persévérance Kingbo służy cierpliwie. Kiedy uczennice pytają ją, dlaczego katolicka zakonnica mieszka w muzułmańskim kraju, ona odpowiada z uśmiechem: „Usłyszałam Boże wezwanie, żebym porzuciła wszystko i służyła ubogim”. I czyni to z miłością.

Niger drugi raz z rzędu znalazł się na Światowym Indeksie Prześladowań 2014 Open Doors i zajmuje ostatnią, 50. pozycję. W ubiegłym roku Niger pojawił się po raz pierwszy na liście hańby, która skupia 50 krajów, w których w XXI wieku najbardziej prześladuje się chrześcijan.

Dr Tomasz M. Korczyński