Rodzice nie wierzą premierowi
Poniedziałek, 24 marca 2014 (02:09)Fiaskiem zakończyły się sobotnie rozmowy między rodzicami niepełnosprawnych dzieci a premierem Donaldem Tuskiem. Rodzice chcą natychmiastowego podniesienia kwoty świadczenia pielęgnacyjnego do poziomu najniższej pensji krajowej. Szef rządu uważa, że to niemożliwe.
Od środy w Sejmie protestuje ok. 20 osób – rodzice ze swoimi niepełnosprawnymi dziećmi. Domagają się przede wszystkim natychmiastowej podwyżki świadczenia pielęgnacyjnego, które obecnie otrzymują rezygnujący z pracy rodzice niepełnosprawnych dzieci, do kwoty płacy minimalnej. Teraz świadczenie to wynosi maksymalnie niespełna 1000 zł netto, a płaca minimalna to prawie 1700 zł brutto, czyli prawie 1250 zł netto. Rodzice zapowiadają, że jeżeli podwyżka nie nastąpi jeszcze w tym roku, nadal będą protestować w Sejmie. Są zawiedzeni propozycjami Donalda Tuska, jakie ten złożył w sobotę. Szef rządu spotkał się z rodzicami w towarzystwie ministra pracy i polityki społecznej Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz rzecznik rządu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, którzy jednak w ogóle nie zabierali głosu.
Premier, który najpierw zapowiedział się na godzinę 18.00, a ostatecznie przybył o 20.00, zaproponował podwyżkę świadczenia pielęgnacyjnego od 1 maja br.: rodzic opiekujący się niepełnosprawnym dzieckiem w domu ma otrzymywać 1000 złotych. Od 1 stycznia przyszłego roku kwota ta ma wynieść 1200 zł, a dopiero od 1 stycznia 2016 r. osiągnęłaby ona wysokość płacy minimalnej. Szef rządu zapowiedział, że w ciągu kilkudziesięciu godzin powstanie projekt ustawy, która podwyższy świadczenie pielęgnacyjne, a jutro ma zapaść decyzja o przesunięciu środków w budżecie państwa – z planu na budowę i remonty dróg lokalnych na wzrost świadczeń.
Premier przekonywał, że osiągnięcie poziomu płacy minimalnej jeszcze w tym roku jest niemożliwe. – To jest to, co mogłem przygotować i wam zaproponować. Na pewno to przeprowadzimy w taki sposób, w jaki to deklarujemy – zapewniał Tusk. Zapowiedział też, że „nie ma zagrożenia, że sprawa się rozmyje”. – Przyspieszenie tego procesu to efekt waszej determinacji, wychodzimy wam naprzeciw i staramy się ten czas skrócić. Ja wiem, że to jest za mało, zawsze będziecie mieć tysiąc sensownych argumentów – mówił.
Rząd tylko obiecuje
Protestujący odrzucają propozycję premiera. Chcą, aby wzrost świadczenia do wysokości minimalnej pensji nastąpił jeszcze w tym roku. – Pan premier rzuca nam jakiś ochłap, licząc na to, że się tym zadowolimy. Ale my chcemy konkretów, obietnice słyszymy od lat i nic z nich nie wynika. Nikt z nas nie wymaga cudów, my wymagamy tylko i wyłącznie minimalnej płacy. Walczymy o to od lat, a słyszymy tylko puste obietnice. Mamy dość – zaznaczył Wojciech Kalinowski z Warszawy, ojciec 19-letniej Moniki, chorej na porażenie mózgowe i padaczkę lekooporną. – Panie premierze, powinien się pan wstydzić. Zapraszam pana do siebie do domu, żeby zaopiekował się pan moim dzieckiem – mówiła Iwona Hartwich, matka 19-letniego Kuby, chorego na dziecięce porażenie mózgowe. Rodzice są zdeterminowani. – Możemy czekać nawet do Świąt Wielkanocnych. Każdego dnia jesteśmy silniejsze, my nie jesteśmy roszczeniowe – dodała Hart- wich. –Mam 620 złotych świadczenia pielęgnacyjnego na chorą córkę. Plus 500 złotych alimentów. Jak za to żyć? Córka potrzebuje rehabilitacji, ale nas na nią nie stać. Jest więc skazana na wózek. Czy pan premier w ogóle może sobie wyobrazić naszą sytuację? Rząd powinien zacząć oszczędności od siebie, a nie od biednych ludzi –stwierdziła pani Agnieszka z Chorzowa.
Sobotnie spotkanie premiera było kontynuacją dyskusji rozpoczętej w piątek. Donald Tusk obiecywał wtedy, że w sprawie podniesienia kwoty świadczenia pielęgnacyjnego będzie w najbliższym czasie rozmawiał z ministrem finansów. W bardzo emocjonującej i napiętej atmosferze protestujący podkreślali, że czują się oszukani, ponieważ mimo wielu spotkań z premierem poświęconych sytuacji niepełnosprawnych dzieci nie wprowadzono korzystnych dla nich rozwiązań. –My stąd nie wyjdziemy, dopóki nie będzie dla nas ustawy w przyszłym tygodniu, do środy, podpisanej, podnoszącej zasiłek pielęgnacyjny do wysokości najniższej pensji krajowej. Wiemy, że państwo ma pieniądze, niech pan minister finansów odmrozi je. Po prostu muszą się one dla nas znaleźć. (…) Już w tej chwili nie prosimy, a żądamy ustawy na teraz –mówili zdesperowani rodzice. Obecnie rodzic, który sam opiekuje się niepełnosprawnym dzieckiem w domu, otrzymuje 153 zł zasiłku pielęgnacyjnego na dziecko i 620 zł zasiłku pielęgnacyjnego dla rodzica z tytułu całkowitej rezygnacji z pracy. Plus 200 złotych tzw. pomocy rządowej wypłacanej od kwietnia do grudnia br., niezagwarantowanej ustawowo, a więc traktowanej jako pomoc doraźna.
Anna Ambroziak