Dyplomaci szukają rozwiązań
Poniedziałek, 24 marca 2014 (02:09)W Hadze rozpocznie się jutro szczyt poświęcony zagrożeniom związanym z bronią atomową. Ale większą uwagę przykuwa planowane podczas niego spotkanie szefów dyplomacji USA i Rosji na temat Ukrainy.
Amerykański sekretarz stanu John Kerry i minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiej Ławrow już kilka razy spotykali się w cztery oczy i dyskutowali o sytuacji na Ukrainie, ale ich dotychczasowe spotkania nie przyniosły rezultatu. O kolejnych rozmowach amerykańsko-rosyjskich poinformowała Moskwa. – Spotkanie Ławrowa i Kerry’ego jest przewidziane na marginesie szczytu w Hadze – podała agencja Interfax, powołując się na swoje źródła w rosyjskim MSZ. Tematem rozmów ma być – jak to określono – „wewnętrzny kryzys polityczny na Ukrainie”.
Johna Kerry’ego próbują wspierać inni zachodni dyplomaci. W miniony weekend w Kijowie gościł szef MSZ Niemiec, wicekanclerz Frank-Walter Steinmeier. Niemiecki dyplomata oświadczył, że społeczność międzynarodowa nie może pozwolić, by kryzys ukraińsko-rosyjski doprowadził do nowego podziału Europy. Po rozmowach z ukraińskim premierem Arsenijem Jaceniukiem Steinmeier ocenił, że próbą takiego podziału było referendum, które odbyło się w niedzielę, 16 marca, na Krymie, oraz decyzja rosyjskiego parlamentu o przyłączeniu półwyspu. Wskazał również, że zarówno plebiscyt, jak i piątkowe głosowanie w Radzie Federacji, wyższej izbie parlamentu Rosji, są pogwałceniem prawa międzynarodowego. Niemiecki polityk zadeklarował też, że Unia Europejska jest gotowa do podjęcia bardziej radykalnych działań wobec Rosji niż ma to miejsce teraz, jeśli tylko działania Moskwy wykroczą poza Krym. – Europa podejmie decyzję o wdrożeniu radykalnych kroków, nawet jeśli musielibyśmy za to zapłacić gospodarczymi stratami – powiedział Steinmeier w rozmowie z gazetą „Welt am Sonntag”.
Z kolei krymscy Tatarzy zapowiadają odrodzenie ruchu narodowo-wyzwoleńczego, którego celem będzie odzyskanie utraconej w 1783 r. niepodległości. Jak oświadczył szef grupy roboczej do spraw tzw. mityngów żałobnych Tatarów Nedim Chaliłow, do czasu odzyskania państwowości narodu krymsko-tatarskiego jego członkowie będą uznawali na Krymie prawo Ukrainy, a nie prawo okupującej półwysep Rosji. W tym samym czasie były przewodniczący Medżlisu (parlamentu) Tatarów krymskich Mustafa Dżemilew, który dziś jest deputowanym ukraińskiego parlamentu, oświadczył, że jeśli samozwańcze władze Krymu nie wpuszczą go na półwysep, mogą oczekiwać „niespodzianki” od jego rodaków. Tatarzy krymscy, stanowiący 12-15 proc. ludności dwumilionowego Krymu, zbojkotowali referendum w sprawie przyłączenia półwyspu do Rosji. Moskwa obiecuje, że będzie szanować odrębność ludności tatarskiej. Zdaniem ekspertów, władze rosyjskie nie chcą zaogniać sytuacji, aby nie stwarzać Turcji pretekstu do interwencji dyplomatycznej. Rząd w Ankarze kilka razy w ostatnich tygodniach upominał się o respektowanie praw Tatarów.
Tymczasem na Ukrainie konsolidują się organizacje nacjonalistyczne. Stowarzyszenie Prawy Sektor, które skupia te ugrupowania, a o którym stało się głośno podczas krwawych zajść na Majdanie Niepodległości w Kijowie, oficjalnie zostało partią. Jak poinformowały ukraińskie media, zarówno lider ugrupowania Dmytro Jarosz, który będzie startować w wyborach prezydenckich, jak i inni członkowie ugrupowania oznajmili, że zostało ono przekształcone w stronnictwo polityczne i będzie brać udział we wszystkich wyborach na Ukrainie – prezydenckich, parlamentarnych, a także na szczeblu lokalnym.
ŁS