• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Serce Maryi – nadzieja dla Ukrainy

Poniedziałek, 24 marca 2014 (02:03)

Z ks. Krzysztofem Sochackim, proboszczem parafii Bożego Miłosierdzia w Charkowie, rozmawia Marta Milczarska

Ukraina zawierzyła Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny. Jakie ma to znaczenie w obecnej sytuacji kraju?

– Nadzieja – to najważniejsze znaczenie tego zawierzenia. Tak jak nie jest to magiczny akt, potrzeba, aby nie tylko był on ogłoszony, ale także wypełniony. Dla mnie to początek. Początek wielkiego wysiłku, jaki musimy jeszcze włożyć, aby ten akt nadziei dla świata dotarł i przemieniał serca. To musi być jak domino. Nie jest to jednorazowy akt, który został spełniony, to nie wystarczy. Trzeba głosić orędzie o nawróceniu, „bo siekiera do korzenia jest już przyłożona”, „nawracajmy się”. Trzeba zachęcać i umożliwiać odprawianie pięciu pierwszych sobót miesiąca.

Taki akt uroczystego zawierzenia w parafiach to też bardzo ważne przypomnienie orędzia fatimskiego.

– Tak. Ale pamiętajmy, że wcześniej tego aktu w charkowskiej katedrze dokonali wszyscy biskupi Ukrainy. To były bardzo wzniosłe i uroczyste wydarzenie. Wróciliśmy z niej odmienieni i napełnieni nadzieją. Zawierzenie Niepokalanemu Sercu Maryi to bardzo realny i silny znak tej nadziei, która jest nam konieczna. Potrzebna, aby zwyciężyć strach przed przyszłością. To ważne, aby zobaczyć sens tego, w czym obecnie uczestniczymy, sens duchowy. Maryja dzieciom w Fatimie objawiła, w jakiej duchowej sytuacji znajduje się świat. Przepowiedziała, co nas czeka w przyszłości. Wyjaśniła, jak wiele zależy od naszego nawrócenia, modlitwy i zawierzenia świata i Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi.

Niestety, tak jak zauważają i moi parafianie, tu, na wschodzie Ukrainy, niewiele osób wie i dowie się o tak ważnym wydarzeniu. Niewielu prócz naszych parafian dowie się o dzisiejszym zawierzeniu. Nie mamy niestety tu, we wschodniej Ukrainie, mediów, które mogłyby nagłośnić to wydarzenie.

Jak Ukraińcy przeżywają to, co się dzieje w kraju?

– Ukraińcy już długo żyją w ogromnym napięciu. Najpierw wydarzenia w Kijowie, a teraz napięcie na Krymie powodują, że społeczeństwo bardzo jest podzielone. Szczególnie odczuwamy to we wschodniej Ukrainie. Nigdy nie przypuszczałem, że dojdzie do takich głębokich podziałów. Można powiedzieć, że „budzą się demony”. Obserwuję to nawet w mojej parafii. Ludzie słuchają środków masowego przekazu i zaczynają przyjmować pozycję jednej lub drugiej strony konfliktu. Przyczyna jest jedna – ogromny strach. Ludzie żyją w strachu, co prowadzi do wzrostu agresji. Jedni boją się drugich. Przy czym często podają wyolbrzymioną i przekręconą informację, wypominają zaszłości.

Ludzie wszędzie się dzielą, spierają, kłócą. W autobusie byłem świadkiem, jak kulturalny spór dwóch staruszków o mało nie przerodził się w wielką kłótnię reszty pasażerów. Postronni słuchacze podzielili się i zaczęli głośno i z epitetami wypowiadać swoje zdanie. Niektórzy wyjeżdżają z Ukrainy lub jadą w inne rejony kraju. Ja sam wiele razy bałem się i też rozważałem wyjazd do Polski.

Czy w tak dramatycznej sytuacji kraju zauważa Ksiądz Proboszcz nawracanie się narodu ukraińskiego, większą modlitwę o pokój?

– Ludzie wierzący bardzo się modlą, szukają miejsc modlitwy. Ten ekumenizm modlitewny zaczął się na Majdanie i wciąż trwa. Słyszałem, że na głównym placu Charkowa, obok pomnika Lenina, zbierają się przed pracą, o godzinie siódmej rano, ludzie i w licznych grupkach na kolanach modlą się o pokój. W parafiach są bardzo różne formy modlitwy. W naszej parafii codziennie przed Mszą Świętą mamy godzinną adorację Najświętszego Sakramentu. W tej godzinie odmawiamy Różaniec, Koronkę i oddajemy parafię, Ukrainę i świat Bożemu Miłosierdziu. Czuję, że w parafii bardzo mocno musimy zaufać Najświętszemu Eucharystycznemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi. Po Mszy św. oddajemy się św. Michałowi Archaniołowi. Moją wielką radością jest doprowadzenie do sakramentu małżeństwa tych, którzy do tej pory tego nie chcieli.

Wiara daje nadzieję na pokój. Ukraina ma wielu świętych patronów, np. św. Józefa Bilczewskiego…

– Wielkim umocnieniem dla mnie jest nauczanie św. Józefa Bilczewskiego, jednego z patronów naszej parafii. To święty zbyt mało znany zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Był biskupem lwowskim w latach 1901-1923. To był wielki pasterz i prorok, któremu przyszło kierować archidiecezją w bardzo niespokojnych czasach: pierwszej wojny światowej, wojny polsko-ukraińskiej, rewolucji i wojny polsko-bolszewickiej. Stał mi się bliski dzięki lekturze jego listów pasterskich, w których pisze o rewolucyjnych nastrojach, ich przyczynach i do czego to wszystko doprowadzi. Jego listy „w czasie wojny” są dla mnie wskazówką, jak „Słowem” prowadzić ludzi w ten niespokojny czas. „Na dalszą bowiem metę ten tylko naród ostatecznie zwycięży, który będzie silniejszy, bogatszy w rzetelną, czynną miłości Boga i bliźniego” – pisał św. Józef Bilczewski. Dzięki zawierzeniu się Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny mamy nadzieję na pokój. Ten czas to czas siewu, to czas zbiorów. Nie możemy się bać.

Dziękuję za rozmowę.

Marta Milczarska