• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

LPR: Takie są przepisy

Poniedziałek, 13 sierpnia 2012 (20:00)

Dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego podtrzymuje decyzję dyspozytora LPR o braku możliwości transportu rannego chłopca ze szpitala do placówki w Poznaniu, podkreśla jednocześnie, że działali według obowiązujących przepisów.

Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia, otrzymał już pisemne wyjaśnienie od szefa Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (LPR) w sprawie odmowy transportu rannego 5-latka z Gostynia. Niezależnie od wyjaśnień, minister wszczął w tej sprawie kontrolę w LPR.

Jak powiedziała rzecznik prasowa ministerstwa zdrowia Agnieszka Gołąbek, minister Arłukowicz w niedzielę zwrócił się do szefa LPR o pilne złożenie pisemnych wyjaśnień w tej sprawie i otrzymał je dziś. - Niezależnie od przedstawionych przez LPR wyjaśnień, minister w poniedziałek wszczął kontrolę w LPR w zakresie odmowy transportu lotniczego pacjenta z SPZOZ w Gostyniu - podkreśliła Gołąbek.

Gołąbek wyjaśniła, że resort podjął czynności zmierzające do dokładnego ustalenia przebiegu zdarzeń i wyjaśnienia wszelkich okoliczności związanych ze sprawą przewiezienia dziecka ze szpitala w Gostyniu do Szpitala Klinicznego w Poznaniu.

Ponadto - jak dodała - minister zwrócił się do wojewody wielkopolskiego Piotra Florka "o niezwłoczne dokonanie kontroli prawidłowości całości postępowania dotyczącego rannego dziecka - przede wszystkim w szpitalu w Gostyniu, wskazując jednocześnie na konieczność udziału w tej kontroli konsultantów wojewódzkich w dziedzinach medycyny ratunkowej oraz chirurgii dziecięcej". Minister zwrócił się również do konsultantów krajowych w dziedzinach medycyny ratunkowej i chirurgii dziecięcej o współpracę i zbadanie tej sprawy w ramach kompetencji.

Postępowanie w tej sprawie, w związku z podejrzeniem narażenia życia i zdrowia dziecka, wszczęła także Prokuratura Rejonowa w Gostyniu.

Dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Robert Gałązkowski podkreślił podczas dzisiejszej konferencji prasowej, że podtrzymuje decyzję dyspozytora LPR. - Podtrzymuję w pełni decyzję dyspozytora medycznego, który poinformował lekarza o braku możliwości wykonania transportu z Gostynia do Poznania w związku z brakiem lądowiska przyszpitalnego - powiedział Gałązkowski.

Odniósł się w ten sposób do wypowiedzi dyrektora szpitala w Gostyniu, według którego śmigłowiec mógł wylądować na stadionie w Gostyniu. Gałązkowski tłumaczył, że nie jest to lądowisko, ale tzw. miejsce gminne przeznaczone do wykonywania lotów ratunkowych w nocy.

Jak dodał, w przypadku lotu do wypadku załoga często nie zna miejsca lądowania, tymczasem w transporcie między szpitalami - według przepisów - lądowanie powinno odbyć się w miejscu spełniającym określone wymagania. - Innymi słowy, przepis mówi tyle: jeżeli pacjent jest pod opieką lekarzy, nam nie wolno ponosić podwyższonego ryzyka - wyjaśnił. Podkreślił też, że za lot wbrew przepisom pilotowi grozi odpowiedzialność karna. Jak wyjaśnił, może to również skutkować zatrzymaniem certyfikatu operatorowi, czyli w tym przypadku LPR.

Gałązkowski powiedział, że w latach 2002-2010 LPR sześć razy lądowało na stadionie w Gostyniu. Dopytywany przez dziennikarzy mówił, że pacjenci znajdowali się wówczas pod opieką lekarzy. Zwrócił jednak uwagę, że ówczesne przepisy stawiały mniejsze wymogi.

MM, PAP