• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Hit nie zawiódł

Niedziela, 23 marca 2014 (21:25)

W najciekawszym meczu 27. kolejki ekstraklasy Pogoń Szczecin pokonała Ruch Chorzów 3:1. W drużynie gospodarzy przełamał się Marcin Robak. Lider klasyfikacji strzelców zdobył swoją pierwszą bramkę od miesiąca.

To spotkanie uznawane było za hit kolejki. W Szczecinie miały się spotkać dwie drużyny pretendujące do gry w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. „Portowcy” przed konfrontacją z Niebieskimi zaliczyli serię trzech remisów z rzędu, w których zdobyli tylko jedną bramkę. Trochę mało, biorąc pod uwagę, że ma się w swoich szeregach najskuteczniejszego strzelca ekstraklasy tego sezonu Marcina Robaka. Nie da się ukryć, że Robak przechodzi kryzys formy. Ostatnim meczem, w którym strzelił bramkę, był pojedynek z Lechem. Wtedy Robak pięciokrotnie pokonał bramkarza rywali.

Mecz rozpoczął się od dobrej akcji „Portowców”. W 4. minucie obrońcami w polu karnym Ruchu zakręcił Robak, ale jego strzał został zablokowany przez Piotra Stawarczyka. Pogoń próbowała dalej. Na strzał z dystansu w 8. minucie zdecydował się Takafumi Akahoshi. Jego uderzenie dobrze obronił Michał Buchalik. Bardzo blisko zdobycia bramki szczecinianie byli w 35. minucie. Po wrzutce z autu w pole karne Maciej Dąbrowski zagrał piłkę do Robaka. Ten uderzył futbolówkę głową na dalszy słupek, gdzie stał inny zawodnik Pogoni – Wojciech Golla. W zdobyciu bramki obrońcy „Portowców” przeszkodził Grzegorz Kuświk, który wybił piłkę z linii bramkowej.  

Jak się często próbuje, to się w końcu udaje. Piłkę z rzutu rożnego dośrodkowywał Akahoshi. Najwyżej w polu karnym wyskoczył Dąbrowski i mocnym strzałem głową zaskoczył Buchalika. Pogoń objęła prowadzenie w 37. minucie meczu.

Jeden z niewielu ataków gości przyniósł powodzenie w 49. minucie. W pole karne dośrodkowywał Marek Zieńczuk. Na linii lotu piłki stanął jednak Sebastian Rudol, a dokładniej jego ręka. Sędzia nie miał najmniejszych wątpliwości, że Ruchowi należy się karny. Do ustawionej na jedenastym metrze piłki podszedł Filip Starzyński i obrońca „Niebieskich” wyrównał stan meczu.

Pogoń przeważała. Kolejną wyśmienitą sytuację miała w 68. minucie, kiedy to Adam Frączczak po strzale głową trafił piłką w słupek.

Szczęście za sprawą Akahoshiego odwróciło się od Ruchu w 76. minucie. Z autu piłkę w pole karne wrzucał Rudol. Ta spadła na głowę Dąbrowskiego, który to zgrał ją przed pole karne do Japończyka. Akahoshi uderzył z pierwszej piłki lewą nogą i nie dał żadnych szans Buchalikowi na skuteczną interwencję. Pogoń po raz drugi wyszła na prowadzenie.

Ruch nie istniał, a Pogoń dalej atakowała. Ofensywna gra przyniosła jeszcze jedną bramkę. O piłkę w polu karnym z Marcinem Malinowskim powalczył Robak. Napastnik „Portowców” wykorzystał potknięcie kapitana Ruchu i silnym strzałem ustalił wynik meczu na 3:1.

Po tym zwycięstwie Pogoń doskoczyła do zespołów liczących się w walce o europejskie puchary. Ruch natomiast odnotował drugą porażkę z rzędu i nie wykorzystał szansy przeskoczenia w tabeli Wisły. Zespół Jana Kociana był gorszy od swoich rywali w każdym aspekcie gry. Zespół szkoleniowca „Niebieskich” będzie miał dobrą okazję do rehabilitacji w przyszłej kolejce ligowej. Wtedy to do Chorzowa przyjedzie przedostatnie w tabeli Podbeskidzie. Pogoń z kolei powalczy o punkty na trudnym terenie w Kielcach.  

Cieszy szczególnie gol Marcina Robaka. Napastnik Pogoni na początku wiosny prezentował wyborną formę. Ostatnio jednak obniżył loty. Miejmy nadzieję, że strzelona Ruchowi bramka będzie zapowiedzią kolejnych z pożytkiem dla klubu i reprezentacji.

Rafał Stefaniuk