Rekompensaty nie pokryją strat
Niedziela, 23 marca 2014 (19:14)Hodowcy trzody chlewnej ze strefy buforowej mają otrzymać dopłaty do mięsa na pokrycie strat, jakie ponieśli w związku z afrykańskim pomorem świń (ASF). Rolnicy obawiają się, że rekompensaty będą za niskie.
Komisja Europejska zgodziła się na wypłacenie pieniędzy rolnikom ze strefy buforowej – ma to być prosty sposób na pokrycie różnicy między cenami, jakie obowiązywały na ich terenie, a resztą kraju. Przypomnijmy, iż minister rolnictwa Marek Sawicki poinformował, że dopłata wyniesie 35,7 euro – czyli około 150 zł – za 100 kg żywca.
Ale trzeba pamiętać o jednym bardzo istotnym szczególe: otóż owe 100 kg to maksymalna ilość, jaką rolnik może otrzymać na jednego sprzedanego tucznika. Jeśli więc hodowca sprzedał świnię, która ważyła 150 kg, to dostanie rekompensatę nie za całą tuszę, ale tylko za 100 kg. Rolnicy są rozczarowani, bo w strefie buforowej problemem są właśnie przerośnięte sztuki, ważące więcej niż 100 kg, często nawet powyżej 150 kg.
Zwierzęta nie były odbierane przez miesiąc od rolników i dlatego wiele z nich ma o wiele wyższą wagę od handlowej, która wynosi w granicach 100 kg i takie tuczniki są najchętniej kupowane przez przetwórnie. – Za te duże sztuki zakłady mięsne płacą i tak o wiele mniej niż za standardowe tuczniki, więc rolnicy ponoszą dodatkowe straty – przyznaje Sylwester Wolski, pracownik firmy skupowej. I dodaje, że od lat obowiązuje system, którego założeniem jest to, że ubojnie płacą rolnikom maksymalne ceny za 100 kg tuczniki, a za przerośnięte są redukcje. I im zwierzę jest cięższe, tym wyższa jest ta redukcja. Rolnicy ze strefy buforowej skarżą się, że skupujący obcinają im stawki za żywiec nawet o 2 zł na każdym kilogramie.
– Ustalenie limitu 100 kg na jednego tuczniki oznacza więc, że rolnicy odzyskają tylko część pieniędzy, które stracili na skutek afrykańskiego pomoru świń – mówi Grzegorz Wolak, ekspert od funduszy unijnych. – Ale to jest normalna procedura w Komisji Europejskiej. Nigdy nie jest tak, aby Bruksela zrekompensowała rolnikom wszystkie straty. Zawsze stosuje się jakieś limity, przeliczniki, redukcje płatności. Tak jest i tym razem – wyjaśnia Wolak. Jego zdaniem, nie mogło być inaczej, skoro limit rekompensat dla producentów wieprzowiny został ustalony dla naszego kraju na poziomie 7,1 mln euro (połowę finansuje budżet unijny, a połowę krajowy), co ma pozwolić na wypłacenie rekompensat za 20 tys. ton wieprzowiny.
Na razie rolnicy chcą jak najszybciej sprzedać trzodę, bo miesięczne zablokowanie skupu spowodowało, że w chlewniach nie ma miejsca na nowe tuczniki. Pomór spowodował zachwianie normalnego cyklu produkcyjnego. – W normalnej sytuacji rolnik co jakiś czas, gdy świnie osiągnęły wagę ubojową, sprzedawał tuczniki i robił w kojcach miejsce na nowe sztuki. Ale gdy skup stanął, w chlewniach zrobiło się za ciasno.
Hodowcy nie dość, że nie mieli gdzie trzymać przerośniętych sztuk, to zaczęło im brakować miejsca na warchlaki do dalszej hodowli, więc przestali je kupować – mówi Kazimierz Wiśniewski, doradca rolny. W efekcie w wielu gospodarstwach powstała duża luka hodowlana: rolnicy sprzedadzą to, co mają i dopiero zaczną kupować małe świnie. Ale przez jakiś czas nie będą mieli tuczników na sprzedaż, nie będą więc zarabiać. – Obawiam się, że jakaś część hodowców trzody, zwłaszcza tych mniejszych, ograniczy wielkość stada podstawowego albo będzie wręcz wygaszać produkcję wieprzowiny – uważa Wiśniewski. Tym samym musimy się liczyć z tym, że w tym roku dojdzie do kolejnego spadku pogłowia trzody chlewnej w Polsce, które i tak jest bardzo niskie, bo wynosi około 11 mln sztuk.
Ogromne straty w związku z ASF ponieśli więc i właściciele stad macior, którzy utrzymywali się ze sprzedaży warchlaków innym rolnikom. Polska dopiero odbudowuje hodowlę warchlaków i miliony zwierząt co roku kupujemy np. w Danii i Niemczech. ASF generalnie spowodował spadek sprzedaży młodych świń w UE i np. hodowcy duńscy nie sprzedali w ostatnich tygodniach – jak wynika z nieoficjalnych informacji – aż 5 mln sztuk warchlaków. I nikt ich już raczej nie kupi. Duńczycy mają te zwierzęta podobno utylizować, czyli zabijać i palić mięso.
Krzysztof Losz