• Niedziela, 19 kwietnia 2026

    imieniny: Leontyny, Adolfa

Są szkoły wolne od fałszywych ideologii!

Niedziela, 23 marca 2014 (14:14)

Z Piotrem Uścińskim,  starostą wołomińskim,  rozmawia Marta Milczarska

 

We wtorek, 25 marca br., odbędzie się uroczyste rozpoczęcie kampanii nadawania certyfikatów „Szkoła Przyjazna Rodzinie”. Co będzie wyróżniało placówki edukacyjne z certyfikatem „Szkoły Przyjaznej Rodzinie” spośrod innych?

– Przede wszystkim jest to informacja dla rodziców, że jeśli poślą dziecko do szkoły z certyfikatem, będzie ono wychowywane w wartościach rodzinnych. Zasadniczym celem projektu jest wprowadzenie do szkoły programu pokazującego i utrwalającego pozytywny model rodziny, promujący małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety. Program ten powie również  o profilaktyce uzależnień i walce z wszelkimi patologiami życia społecznego.

Każda szkoła, która przystąpi do programu, otrzyma specjalny certyfikat „Szkoły Przyjaznej Rodzinie”, świadczący o tym, że jest to placówka, w której dzieci i młodzież wychowywane są w duchu tradycyjnych wartości. Szkoła otrzyma dostęp do materiałów dla nauczycieli i wychowawców realizujących projekt, gotowe programy edukacyjne oraz fachową pomoc specjalistów.

W deklaracji przystąpienia szkoły do programu czytamy, że szkoła zobowiązuje się do: „niepropagowania oraz podejmowania działań uniemożliwiających propagowanie przez osoby trzecie treści szkodliwych dla dzieci, w szczególności promujących przedwczesną inicjację seksualną, kwestionujących biologiczną oraz kulturową stabilność ról płciowych kobiet i mężczyzn oraz głoszących odrębność płci społecznej czy kulturowej od płci biologicznej, kwestionujących znaczenie rodziny i autorytetów w rozwoju emocjonalnym, intelektualnym i duchowym dzieci”.

Skąd pomysł na stworzenie takiego certyfikatu?

– W ubiegłym roku zorganizowaliśmy w powiecie konferencję „W trosce o dobro dziecka, małżeństwa i rodziny”. Konferencja zgromadziła ponad 200 osób: rodziców, nauczycieli, wychowawców i pedagogów zaniepokojonych tym, co dzieje się w szkołach.

Wtedy dowiedziałem się więcej o ideologii gender i natychmiast zacząłem zastanawiać się, jak zablokować rozpowszechnianie w szkołach ideologii kształtujących postawy wrogie powszechnie dotychczas akceptowanej cywilizacji i prawu natury, deprecjonujące tradycyjną rolę rodziców i osłabiające strukturę rodziny. Powołałem nieformalny zespół składający się z dyrektorów szkół, pracowników starostwa i organizacji pozarządowych i wypracowaliśmy pomysł na certyfikaty „Szkół Przyjaznych Rodzinie”.

Dochodzą do Państwa sygnały od rodziców, że w szkołach pojawiają się treści niezgodne z tradycyjnym pojęciem rodziny i małżeństwa czy też ośmieszające instytucję rodziny?

– Niestety tak, problem jest realny i warto o nim mówić. Do jednej ze szkół w Zielonce zgłosili się „edukatorzy”, którzy chcieli nieodpłatnie przeprowadzić warsztaty o przeciwdziałaniu HIV. Na wstępie postawili warunek, by podczas zajęć z młodzieżą nie było ani nauczycieli, ani rodziców, co miało dać uczniom poczucie swobody, braku skrępowania i pomóc w nawiązaniu głębszych relacji z prowadzącymi.

Te argumenty nie uśpiły na szczęście czujności dyrektor, która poprosiła o scenariusz warsztatów. I co się okazało? W scenariuszu nie było mowy o profilaktyce HIV, za to dość obszernie omówiono temat tzw. bezpiecznego seksu. To tylko jeden przykład, ale pokazuje, jak mało wiemy o tym, czego uczą się w szkole nasze dzieci.

Jak Pan wcześniej wspomniał, dużym zagrożeniem jest dziś ideologia gender. Czy certyfikat „Szkoła Przyjazna Rodzinie” jest próbą uchronienia dzieci przed tym niepokojącym zjawiskiem?

– Można powiedzieć, że certyfikat jest taką „formalną blokadą” dla propagatorów ideologii typu gender, uniemożliwiającą wchodzenie do szkół tego typu indoktrynacji i przedwczesnej seksualizacji. Chcemy spowodować, aby dzieci nie były narażone na kontakt z tematami oraz ideologiami, z którymi w tym wieku kontaktu jeszcze zdecydowanie mieć nie powinny.

Certyfikat nie ogranicza się jednak tylko do przeciwdziałania negatywnym zjawiskom. Szkoły z certyfikatem będą prowadziły prorodzinne programy wychowawcze, utrwalające tradycyjny model małżeństwa i rodziny, oraz inne programy, np. przeciwdziałania uzależnieniom i chorobom, mające zawsze na względzie dobro dzieci, młodzieży i rodzin.

W Polsce władze, organizacje i media unikają promowania tradycyjnej rodziny...

– W Polsce jest wielka moda na poprawność polityczną i źle rozumianą tolerancję. Media i większość polityków boją się nazywać rzeczy po imieniu. Boją się nazwać zboczenie zboczeniem, boją się tradycji, boją się uznania za zaściankowych.

Jest także wielkie zapatrzenie na Zachód, na nowoczesność. Prawa i postulaty Unii Europejskiej uważane są czasem za jedyną słuszną drogę. A więc unijna zasada „gender mainstreaming” jest dla nich często świętością. Dlatego bardzo ważną rolę odgrywają media, które odważnie idą drogą prawdy. Media katolickie są w tym zakresie wiodące w Polsce.

Dziękuję za rozmowę.

Marta Milczarska