EWANGELIA
Niedziela, 23 marca 2014 (08:17)Jezus przybył do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które Jakub dał synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła tam kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: „Daj Mi pić”. Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: „Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?”. Żydzi bowiem nie utrzymują stosunków z Samarytanami.
Jezus odpowiedział jej na to: „O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: ’Daj Mi się napić’, prosiłabyś Go wówczas, a dałby Ci wody żywej”. Powiedziała do Niego kobieta: „Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie, i jego bydło?”. W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: „Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu”.
Rzekła do Niego kobieta: „Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. Widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga”. Odpowiedział jej Jezus: „Wierz Mi, niewiasto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem, już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, i takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie”.
Rzekła do Niego Kobieta: „Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko”. Powiedział do niej Jezus: „Jestem Nim Ja, który z tobą mówię”. Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: „Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata”.
J 4, 5-15.19b-26.39a.40-42
Daj mi pić
Spotkanie Jezusa z Samarytanką przy studni Jakubowej w Sychar jest swoistym archetypem spotkania Jezusa z człowiekiem zagubionym, nieradzącym sobie z grzechem, z samym sobą. Dzięki niemu odkrywa, że sens jego życia dopełnia się w Bogu. Że On jest odpowiedzią na jego dylematy i braki.
Wymowny jest końcowy fragment rozmowy Samarytanki z Jezusem: Rzekła kobieta do Jezusa: „Wiem, że przyjdzie Mesjasz zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko”. Powiedział do niej Jezus: „Jestem Nim Ja, który z tobą mówię” (J 4, 25n). Samarytanka wierzyła w Boga, znała przepowiednie mesjańskie, potrafiła identyfikować wydarzenia z historii zbawienia. Sedno problemu tkwiło gdzie indziej: nie wierzyła, że ma to jakikolwiek wpływ na jej życie. Że prawda o Bogu, w którym spełniają się obietnice Przymierza, może odmienić jej życie, nadać mu nowy sens.
Wydaje się, że jest to kluczowy moment (i niestety – słabość) naszej wiary. Zasadniczo każdy wierzy w „jakiegoś” Boga. Do chrześcijaństwa przyznaje się zdecydowana większość z nas. Ewangelia jest fundamentem, na którym zbudowana jest cywilizacja europejska. Z niej wyrasta polska tożsamość. Kościoły są jeszcze względnie pełne. Rzecz w tym, że nie wierzymy, iż ta Obecność może radykalnie odmienić nasze życie – zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i społecznym. Odkrywając w sobie pragnienie sensu, szczęścia, spełnienia, źle je interpretujemy, szukając zaspokojenia w doraźnych działaniach, zamiast prosić Jezusa: „Ty daj mi pić! Wskaż mi źródło wody żywej! Przywróć mi sens! Obdaruj mnie prawdziwym życiem, bo mam dość jego marnych podróbek!”.
Zwrot relacji w życiu Samarytanki rozpoczyna się od przyznania się do porażki: nie mam męża, moje życie jest zbudowane na kłamstwie, cudzołóstwie. Odkrycie w Jezusie Chrystusie Zbawiciela, zgoda na to, aby owa prawda dotknęła najgłębszych pokładów jej jestestwa, radykalnie odmienia życie. Staje się wolna.
Ks. Paweł Siedlanowski