Bez bramek w Łodzi
Sobota, 22 marca 2014 (10:52)Remis Widzewa z Zagłębiem otworzył 27. kolejkę Ekstraklasy. Wynik ten nie satysfakcjonuje obu drużyn, ale z przebiegu spotkania można go uznać za sprawiedliwy.
Gra Zagłębia w ostatnim meczu ze Śląskiem mogła się podobać. Lubinianie grali ofensywnie i dodatkowo przełamał się Arkadiusz Piech. Toteż w opinii wielu istniały wszelkie znaki na ziemi i niebie, żeby przypuszczać, że Miedziowi nie będą mieć najmniejszych problemów z pokonaniem Widzewa.
Pierwszą dogodną sytuację do zdobycia gola miał w 20. minucie Jani Urdinow. Napastnik Widzewa dostał dobre podanie w pole karne. Niestety nie potrafił skierować piłki do siatki.
Pięć minut później swoją okazję miało Zagłębie. Sytuacji sam na sam z bramkarzem nie potrafił wykorzystać Dawid Abwo. Uderzona przez niego piłka poleciała nad bramką, nie dając bramkarzowi okazji do interwencji. Zagłębie przeważało. W 34. minucie Lubinianie przeprowadzili akcję, która mogła dać im prowadzenie. Po lewej stronie pola karnego prowadził piłkę Piech. Napastnik Zagłębia dośrodkował, lecz piłka dość przypadkowo odbiła się od Abwo w kierunku przeciwnym, niż znajduje się bramka. Do bezpańskiej futbolówki dobiegł Jiří Bílek. Najpierw jego mocny strzał zdołał odbić Patryk Wolański, a w dobitce bramkarz Widzewa już mógł ją złapać.
Zagłębie miało swoją szansę na zdobycie gola w 62. minucie meczu. Dobrze na bramkę Widzewa uderzał Johan Bertilsson, lecz Wolański nie dał się zaskoczyć. W tej akcji z dystansu uderzał jeszcze Manuel Curto. Jego strzał poleciał wysoko ponad bramką.
Widzew odpowiedział w 75. minucie. Łodzianie dośrodkowywali z rzutu rożnego. Na tyle niedokładnie, że jeden z obrońców wybił piłkę poza pole karne. Tam na futbolówkę czekał Mateusz Cetnarski. Pomocnik Widzewa oddał mocny strzał, lecz jego uderzenie odbiło się od poprzeczki i piłka opuściła plac gry.
Sytuacja z 89. minuty długo będzie się śniła Piechowi. W pole karne z rzutu wolnego dośrodkowywał Manuel Curto. Piłka trafiła na głowę Piecha, który z bliskiej odległości trafił w poprzeczkę. Dobijał jeszcze Michal Papadopulos, ale i jemu nie udało się pokonać Wolańskiego. Zagłębie miało bardzo dobrą okazję, żeby strzelić zwycięską bramkę.
Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Wynik ten nie może satysfakcjonować żadnej ze stron. Zagłębie, mimo buńczucznych zapowiedzi namieszania w lidze i powalczenia o najwyższe cele, raczej nie awansuje do grupy mistrzowskiej po sezonie zasadniczym.
Sytuacja Łodzian jest o wiele gorsza. Jeżeli Widzew liczy na to, że Ekstraklasa w przyszłym sezonie dalej będzie w Łodzi, to muszą coś zmienić w swojej grze. Najlepiej wszystko, gdyż ich utrzymanie w tym momencie jest rozpatrywane w kategoriach cudu.
Rafał Stefaniuk