Stoch z Kryształową Kulą
Piątek, 21 marca 2014 (18:47)Kamil Stoch zajął czwarte miejsce w konkursie Pucharu Świata w Planicy, a to oznaczało, że zapewnił sobie Kryształową Kulę za triumf w klasyfikacji generalnej cyklu. Przed nim tej sztuki dokonał tylko jeden Polak, Adam Małysz.
Przed dzisiejszym konkursem wszystko było jasne. Stoch potrzebował ósmego miejsca (albo oczywiście wyższego), by zapewnić sobie Kryształową Kulę. Do tej pory tylko jeden Polak zdobywał to trofeum. To oczywiście Małysz, człowiek, który zapoczątkował modę na skoki, dzięki któremu ta dyscyplina rozwinęła się u nas w stopniu niesamowitym. Gdy odchodził na sportową emeryturę nie brakowało głosów, że nawet za sto lat nie doczekamy się następcy. Minęło kilka i Stoch Orła z Wisły przebił. Został mistrzem olimpijskim, nawet dwukrotnym, co Małyszowi nie udało się nigdy, został mistrzem świata, a wczoraj zapewnił sobie triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Oczywiście nie wchodzimy tutaj w dyskusję o wyższości jednego skoczka nad drugim. Małysz był zawodnikiem wielkim i niepowtarzalnym, Stoch jest takim samym. Tyle w tym temacie, przynajmniej na razie.
W Planicy sezon zwykle kończył się na tamtejszym mamucie. Obiekcie, na którym przez długie lata ustanawiano wszystkie nieoficjalne rekordy w długości lotu. „Letalnica” jest obecnie modernizowana, stąd zawody odbyły się na skoczni normalnej K-125. Podczas pierwszego czwartkowego treningu Stoch miał na niej problemy, ale potem fruwał już dobrze. Na tyle, że byliśmy niemal pewni, że postawi dziś kropkę nad i. Że przybije pieczęć na wspaniałym dla niego sezonie. Ósme miejsce wydawało się czymś oczywistym, co osiągnie bez żadnego problemu. Teoretycznie mógł go jeszcze wyprzedzić Słoweniec Peter Prevc, iluzoryczne szanse miał Niemiec Severin Freund. – Nie myślę o tym, nie myślę o rywalach. Skupiam się tylko na sobie, by oddać dwa jak najlepsze skoki – mówił Polak. Po pierwszej serii wykonał gigantyczny krok w stronę Kryształowej Kuli. Poleciał 131,5 m, w bardzo ładnym stylu. Stracił trochę punktów za korzystne warunki, jednak Prevc plasował się tylko dwie pozycje wyżej, a Freund o jedną. W tym momencie wszystko było jasne, niemal jasne, na 99,9 procent. Tylko jakiś kataklizm mógłby zawodnikowi z Zębu odebrać zasłużone trofeum. Taki nie nastąpił. W finałowej serii Stoch zrobił to, co do niego należało. Spokojnie, na luzie, poleciał 134 m, przesunął się na czwarte miejsce, jednak najważniejsze było to, że zapewnił sobie Kryształową Kulę. Konkurs wygrał Freund, który pod koniec sezonu prezentuje doskonałą formę.
Stoch dokonał niemożliwego. Rok temu został mistrzem świata, w tym zdobył dwa złote medale igrzysk olimpijskich, a teraz wygrał Puchar Świata. To sukcesy niewiarygodne, czyniące ze skromnego chłopaka z Zębu jedną z największych osobistości polskiego sportu. Nie tylko tego sezonu, ale całej jego historii.
Wyniki: 1. Severin Freund (Niemcy) 289,1 pkt (137,5+137,5 m), 2. Anders Bardal (Norwegia) 288,8 (136,5+134,5), 3. Peter Prevc (Słowenia) 287,3 (129+134,5), 4. Kamil Stoch 283,9 (131,5+134), 5. Gregor Schlierenzauer (Austria) 277,5 (130,5+127,5)... 8. Maciej Kot 272,4 (130+135), 20. Piotr Żyła 256,4 (128+122).
Piotr Skrobisz