• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Można kupować wieprzowinę

Czwartek, 20 marca 2014 (19:14)

Złagodzenie przepisów dotyczących handlu żywymi zwierzętami i przerobu wieprzowiny powinno przyspieszyć skup trzody chlewnej ze strefy buforowej. Minister rolnictwa Marek Sawicki podtrzymuje deklaracje, że za trzy tygodnie „problem zniknie”.

Komisja Europejska zgodziła się z argumentami Polski, że świnie w naszym kraju są zdrowe i nie ma potrzeby stosowania dodatkowych rygorów związanych z afrykańskim pomorem świń (ASF), które w praktyce zablokowały przez miesiąc skup trzody chlewnej w powiatach leżących nad granicą z Białorusią i tworzących strefę buforową.

Minister Marek Sawicki wyjaśnił, że wieprzowina pochodząca z terenu buforowego nie podlega znakowaniu, stygmatyzacji, nie ma też obowiązku jej termicznego przetwarzania. To z tych powodów zakłady mięsne nie chciały kupować zwierząt z gospodarstw pochodzących ze strefy buforowej. Złagodzenie przepisów powinno spowodować, że zakłady mięsne zaczną na szeroką skalę skupować świnie.

Wczoraj wznowiony został skup wolnorynkowy (od niedzieli nieduże ilości tuczników kupowała Agencja Rezerw Materiałowych na odtworzenie strategicznych zapasów państwowych) i natychmiast spowodował wzrost cen żywca. Z informacji ministra Sawickiego wynika, że za 1 kg żywej wagi zakłady mięsne płacą rolnikom 4,50-4,80 zł, ale są już też firmy, które płacą 5-5,50 zł. – Jestem przekonany, że za trzy tygodnie problem zniknie – powiedział Marek Sawicki podczas posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Ponadto producenci wieprzowiny mają otrzymać unijne dopłaty, które mają im wyrównać straty z powodu pomoru: rolnicy ze strefy buforowej dostaną różnicę między cenami, jakie obowiązują na ich terenie, a resztą kraju.

Sawicki wyjaśnił, że dopłata wyniesie 35,7 euro za 100 kg (jedna tusza). Limit wyniesie 7,1 mln euro (połowę sfinansuje Bruksela) i wystarczy na wypłacenie rekompensat za 20 tys. ton wieprzowiny. Trudno będzie za to przekonać państwa unijne do poparcia wniosku złożonego w Brukseli jeszcze przez byłego ministra rolnictwa Stanisława Kalembę o rekompensaty dla wszystkich rolników w kraju za spadki cen skupu trzody chlewnej po stwierdzeniu ASF. Na razie inne kraje członkowskie odnoszą się do tego sceptycznie i dlatego szykują się długie i wymagające negocjacje na szczeblu rządowym. Kluczowe będzie tu zapewne stanowisko największych producentów trzody chlewnej w UE, takich jak Niemcy i Dania.

Bruksela pozwoliła też na zmniejszenie strefy buforowej. Krzysztof Jażdżewski, p.o. Główny Lekarz Weterynarii, sprecyzował, że strefa zagrożona będzie obejmowała 17 gmin w czterech powiatach: sejneńskim, augustowskim, sokólskim i białostockim. Hodowlą świń zajmują się tu 2204 gospodarstwa, które mają 44 tys. sztuk trzody. Natomiast gminy sąsiadujące ze strefą zagrożenia będą stanowiły strefę ochronną – w niej pogłowie tuczników sięga 190 tysięcy.

Ale minister Sawicki zastrzegł, że nie będzie się wcale spieszył ze zmianą granic całej strefy buforowej. Nie ma takiej potrzeby, bo zostały zniesione rygory dotyczące skupu świń, gdyby zaś ze strefy wyłączono już teraz powiaty łosicki (mazowieckie) oraz bialski, włodawski (lubelskie) i hajnowski (podlaskie), to rolnicy z tego terenu nie mogliby skorzystać z rekompensat finansowych. – Przyspieszenie zmiany granic stref dla zakładów mięsnych nic nie zmienia, z punktu widzenia rolników już tak – mówi Marek Sawicki. – Trzeba zabrać od rolników wszystkie świnie – podkreśla minister rolnictwa.

Oczywiście uruchomienie skupu rynkowego czy zmiana granic strefy buforowej nie rozwiąże problemu ASF. To może zająć jeszcze sporo czasu. Trzeba też przygotować się do przeciwdziałania w przyszłości podobnym problemom ekonomicznym, jakie dotknęły teraz producentów wieprzowiny. Dlatego resort rolnictwa proponuje uruchomienie programu ubezpieczeniowego od ryzyka rynkowego. Projekt odpowiedniej ustawy ma w pilnym trybie trafić pod obrady rządu. Chodzi o to, aby powstał instrument wsparcia rolników, którzy z powodów niezależnych od siebie mieliby kłopoty ze zbytem produkcji roślinnej lub zwierzęcej albo doszłoby do gwałtownego spadku cen skupu.

Krzysztof Losz