Odzyskać dobre imię
Czwartek, 20 marca 2014 (16:17)„Nasz Dziennik” ujawił dziś, że we krwi generała Andrzeja Błasika nie było alkoholu. Badania przeprowadzili, a później ekspertyzę z nich sporządzili biegli krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych. Analizy toksykologiczne materiału genetycznego pobranego od 21 ofiar katastrofy przeprowadzono na zlecenie Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi śledztwo smoleńskie.
Pozostaje pytanie: skąd wzięły się wcześniejsze informacje upoważniające m.in. szefową Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) do powielania tego rodzaju kwestii ewentualnej obecności alkoholu we krwi pasażerów tupolewa?
Należy nad tym oczywiście ubolewać. Strona rosyjska prowadzi odrębne i niezależne śledztwo w tej sprawie. Dobrze jednak, że polskie śledztwo weryfikuje choćby w wąskim zakresie czynności wykonywane przez Rosjan. W związku z tym prawda może ujrzeć światło dzienne.
Nie potrafię powiedzieć, z czego wynikało przekłamanie, z jakim mieliśmy do czynienia przy formułowaniu raportu końcowego MAK-u i tych tak przykrych dla Polaków uwag. Mam nadzieję, że w tej chwili ta opinia także zostanie recypowana do akt śledztwa rosyjskiego. Co da możliwość wdowie po śp. gen. Andrzeju Błasiku usłyszenia słów dementujących te obrzydliwe sugestie sprzed czterech lat.
Mam nadzieję, że ekspertyza polskich biegłych trafi do akt śledztwa prowadzonego przez Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej. Liczę również na to, że prominentni funkcjonariusze MAK po zapoznaniu się z takimi doniesieniami wyciągną z tego stosowne wnioski i będą mieć na tyle przyzwoitości, żeby tę obrzydliwą i szkalującą śp. gen. Błasika insynuację zdementować. Należy się to zarówno samemu generałowi, jak i jego bliskim.
Polityka medialna wokół katastrofy smoleńskiej niezmiennie jest skoncentrowana na dezawuowaniu tych, którzy chcą poszukiwać prawdziwych jej przyczyn. Z wyjątkiem mediów niezależnych, do których zaliczam „Nasz Dziennik” i portal NaszDziennik.pl, trudno jest tutaj wskazać jakiś nośnik po stronie mediów mainstreamowych, który rzetelnie przekazuje ustalenia świadczące zarówno o jednej, jak i drugiej wersji wydarzeń.
Nie będzie dla mnie specjalnym zdziwieniem, jeżeli informacja przytaczana przez „Nasz Dziennik” stanie się udziałem tylko części mediów na terenie naszego kraju.
Uważam, że powinni o tym głośno mówić ci, którzy niejako podpisali się pod raportem MAK. Także ci, którzy współpracowali z funkcjonariuszami MAK, jak również ci, którzy reprezentowali państwo polskie. Z ust tych osób powinno paść dementi w tej sprawie. Jak najbardziej powinno paść wyraźne żądanie sprostowania ustaleń rosyjskich w tym zakresie, gdyż zostały one dość szeroko przyjęte przez opinię międzynarodową. Na podstawie kłamliwych ustaleń MAK dotyczących tej sprawy powstają opracowania, filmy i reportaże.
Byłoby dobrze, gdyby osoby odpowiadające za wizerunek naszego kraju zażądały od właściwych organów sprostowania głoszonych przez nie insynuacji. O wizerunek śp. gen. Błasika z całkowitą pewnością zadba jego żona, jednak państwo polskie nie może pominąć milczeniem zniesławiania swoich obywateli. Mam tu na myśli wszystkich uczestników ostatniego lotu Tupolewa Tu-154M.
Mam nadzieję, że choćby w tym zakresie uda się kiedyś wyegzekwować od urzędników państwowych postawę troski o dobre imię obywateli.
Autor jest pełnomocnikiem części ofiar katastrofy smoleńskiej, w tym m.in. Jarosława Kaczyńskiego.
mec. Piotr Pszczółkowski