Spór o CO2
Czwartek, 20 marca 2014 (13:46)O projekcie nowego pakietu energetyczno-klimatycznego będą dyskutowali uczestnicy rozpoczynającego się dzisiaj dwudniowego szczytu UE w Brukseli.
Część państw postuluje przyjęcie bardzo „ambitnego” celu w postaci redukcji emisji o 40 proc. i chce, aby takie zobowiązanie zostało podjęte już teraz. Duża grupa krajów, na czele z Polską, odrzuca zarówno ambitny cel, jak i pośpiech z jego przyjmowaniem. Kraje te obawiają się wzrostu kosztów energii dla gospodarki i związanej z tym ucieczki energochłonnych przemysłów poza granice Unii.
Trzon zwolenników przyspieszenia stanowi 13 państw, które utworzyły nieformalną grupę zwaną green growth group. Należą do niej: Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Włochy, Portugalia, Hiszpania, Holandia, Szwecja, Belgia, Finlandia, Estonia, Dania i Słowenia. Państwa te chcą zasygnalizować inwestorom i społeczności globalnej swoją determinację w kwestii redukcji gazów cieplarnianych przed wrześniowym szczytem klimatycznym ONZ zwanym szczytem Ban Ki-Moona (sekretarza generalnego ONZ) i międzynarodowymi negocjacjami klimatycznymi, które mają się zakończyć w 2015 r. zawarciem globalnego porozumienia dotyczącego także emisji CO2.
Kraje przeciwne szybkiej ścieżce redukcji gazów cieplarnianych wskazują na konieczność sprawiedliwego rozłożenia ciężarów ograniczenia emisji z uwzględnieniem specyfiki krajowych gospodarek oraz sektorów, które nie są objęte handlem emisjami, jak budownictwo, transport i rolnictwo. Polska i kilka innych państw domagają się przeprowadzenia analizy wpływu celu klimatycznego na poszczególne kraje, zanim zostanie podjęta ostateczna decyzja.
Mamy też podstawy, aby obawiać się gospodarczych skutków unijnej polityki klimatycznej, ponieważ wymusza ona odejście od pozyskiwania energii z wysokoemisyjnych kopalin, takich jak węgiel kamienny i brunatny. Polska na tej polityce traci podwójnie: po pierwsze – nasza gospodarka musi ponosić koszty zakupu pozwoleń na emisję gazów, a po drugie – nie możemy korzystać z przewagi, jaką stanowią własne, jedne z największych w Europie, złoża węgla.
Dotychczasowy pakiet klimatyczny zakłada 20-procentową redukcję emisji CO2 do 2020 r., przy czym Polska i inne kraje naszego regionu korzystają po części z darmowych pozwoleń na emisję. Jednak darmowy przydział stopniowo się kurczy i w 2020 r. zniknie. Ponadto dotyczy on tylko tych gałęzi gospodarki, które mogą uciec poza granice UE, takich jak przemysł chemiczny, produkcja cementu, papieru. Dla sektorów nieobjętych handlem emisjami, takich jak budownictwo, rolnictwo czy transport, cel wyznaczony w obecnym pakiecie został zróżnicowany, dzięki czemu biedniejsze państwa mogą w niektórych sektorach nawet zwiększyć emisję CO2, np. Polska o 14 procent.
W projekcie, który ma być przedłożony na szczycie UE, nie ma formalnie wzmianki o nowym, 40-procentowym celu redukcji emisji do 2030 roku. Wspomniano tylko, że ów nowy cel wyznaczony przez UE ma być zgodny z celem na 2050 rok.
Małgorzata Goss