• Sobota, 18 kwietnia 2026

    imieniny: Apoloniusza, Bogusławy

Baza próbek coraz większa

Czwartek, 20 marca 2014 (02:00)

Pracownicy IPN pobierali wczoraj w Augustowie materiał genetyczny od bliskich ofiar obławy augustowskiej.

Od samego rana do Starostwa Powiatowego w Augustowie przychodziły rodziny, które w lipcu 1945 r. podczas obławy straciły kogoś bliskiego. Pracownicy białostockiego IPN pobierali od tych osób materiał biologiczny w ramach śledztwa prowadzonego zarówno w sprawie obławy augustowskiej, jak i zabójstw dokonanych w białostockim więzieniu.

Zebrany materiał biologiczny trafi teraz do Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie i posłuży do przyszłych badań porównawczych DNA.

– Jestem wzruszony tym, że zgłasza się do nas aż tyle osób. Od stycznia materiał biologiczny oddało już prawie sto osób – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prokurator Zbigniew Kulikowski, naczelnik pionu śledczego IPN w Białymstoku.

Kolejne pobrania zaplanowano w Gibach (1 kwietnia) i Jaziewie (4 kwietnia).

– Będziemy starać się jeździć do wszystkich wiosek, gdzie te osoby były zatrzymywane, i tam za zgodą sołtysa i miejscowej społeczności pobierać ten materiał genetyczny – dodaje nasz rozmówca.

Materiał biologiczny ma być pobierany w świetlicach, szkołach lub urzędach. Wszędzie tam, gdzie ludzie sobie tego zażyczą, także w domach. Wiele osób, które chcą oddać próbki, jest schorowanych i samodzielnie nie może dotrzeć na wyznaczone miejsce.

IPN zapewnia jednak, że to nie będzie żadna przeszkoda.

Projekt pozyskania próbek porównawczych na poczet śledztwa w sprawie obławy augustowskiej obliczony jest na dwa lata, ale Instytutowi Pamięci Narodowej zależy na czasie.

– Chcemy go zrealizować jak najszybciej, to tylko kwestia możliwości technicznych i moich. Jeżeli w ciągu półtora miesiąca materiał oddało 90-100 osób, to i w ciągu roku możemy ten projekt zamknąć – deklaruje Kulikowski.

Wyścig z czasem

– W styczniu, gdy były pierwsze pobrania, osób, które się do nas zgłaszały, nie było tak dużo. Teraz działa to lawinowo. Z Augustowa trafi do nas zapewne kilkadziesiąt próbek. Choć dalej pozostawałbym przy tych dwóch latach, to jednak czas krótszy jest realny. W tym roku na pewno pobierzemy materiał od większości osób spokrewnionych – zapewnia dr Andrzej Ossowski, biegły genetyk, kierujący akcją pobierania próbek DNA od rodzin, szef Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów w Szczecinie.

Czas działa na niekorzyść badaczy. Wielu bliskich ofiar obławy już niestety zmarło. – Musimy się spieszyć. Nie oszukujmy się, ten czas jest dla nas zwielokrotniony dziesięciokrotnie, bo ci ludzie naprawdę odchodzą. Gdy ostatnio jeździłem z panem prokuratorem, co chwilę słyszeliśmy, że ta osoba zmarła rok temu, ta dwa lata temu, ktoś inny trzy lata temu – mówi genetyk.

Baza dotycząca obławy augustowskiej i rejonu Białegostoku powiększa się jednak skokowo. Próbek jest coraz więcej. Pobrania dotyczą kilku postępowań. – Obławy augustowskiej (tu próbek mamy najwięcej), osób, które są pochowane na cmentarzu wojskowym w Białymstoku, i ekshumowanych w 1996 r. w Olmontach koło Białegostoku. Dużo osób zgłasza się w śledztwie w sprawie aresztu śledczego w Białymstoku, na terenie którego odnaleziono w ubiegłym roku szczątki ludzkie –wylicza prokurator Kulikowski.

Prace genetyków przyspieszyły znacznie od czasu zakupu nowego sekwenatora do badań DNA. Dzięki niemu specjaliści mogą pracować nie tylko na materiale pobranym od najbliższych krewnych, ale nawet dalszej rodziny.

– Oczywiście im bliższe osoby spokrewnione, tym ten materiał jest dla nas bardziej cenny. Z pracy na Łączce wynieśliśmy jednak doświadczenie, że powinniśmy pobierać materiał od jak największej liczby osób blisko spokrewnionych. Jeżeli mamy np. brata ofiary, to materiału nie pobieramy od jego dzieci. Natomiast jeżeli mamy brata ofiary i jego kuzynostwo, to ten materiał pobieramy od nich wszystkich –mówi Ossowski. Zdarza się często, że spektrum badań, ze względu na degradację DNA, trzeba poszerzać. By zwiększyć stopień prawdopodobieństwa identyfikacji, trzeba pobrać materiał od większej liczby osób.

– Nasza praca zdecydowanie szybciej się posuwa dzięki zakupowi sekwenatora. Proszę zwrócić uwagę, że pojawiły się osoby, w przypadku których te stopnie pokrewieństwa są dalsze. Dzięki temu, że mamy to urządzenie, możemy sięgać do dalszych pokrewieństw i identyfikować kolejne osoby. Te prace na pewno będą się rozwijać – zapowiada Ossowski.

Genetyk zwraca też uwagę na znaczenie przekazów medialnych dotyczących pobrań materiału genetycznego. Często tylko dzięki nim osoby starsze mogą dowiedzieć się o całej procedurze identyfikacji.

– Każda dziennikarska informacja powoduje, że zgłaszają się kolejne osoby. Bardzo często ci starsi ludzie mówią, że dowiedzieli się o naszych badaniach poprzez gazetę i radio, rzadziej telewizję czy internet. Każda osoba, od której materiał zostanie pobrany, przekazuje te informacje następnym osobom, więc działa to później jak lawina – tłumaczy.

Kulikowski zapewnia, że mimo napiętej sytuacji politycznej za wschodnią granicą Polski skieruje do Białorusi wniosek o pomoc prawną w sprawie śledztwa dotyczącego obławy augustowskiej. –Może stanie się cud i odpowiedzą. Czekam też na materiały od Polaków, którzy mieszkali przed wojną w Lidzie lub mają wiedzę na ten temat – informuje prokurator.

Piotr Czartoryski-Sziler