Nadchodzi era bezpiecznych ciężarówek
Środa, 19 marca 2014 (19:58)Z Wojciechem Makowskim z Instytutu Spraw Obywatelskich rozmawia Mariusz Kamieniecki
Komisja Transportu Parlamentu Europejskiego przegłosowała zmianę zasad dotyczących budowy kabin ciężarówek. Nowe przepisy wpłyną na poprawę bezpieczeństwa?
- Z punktu widzenia bezpieczeństwa to bardzo ważna sprawa, ponieważ ciężarówki biorą udział w co siódmym śmiertelnym wypadku drogowym w Europie. Bilans to cztery tysiące ofiar rocznie, a na pewno setek z nich można by uniknąć, gdyby ciężarówki wyglądały inaczej. Nowe kabiny będą bardziej opływowe, zostaną też nieco wydłużone. Kierowca będzie siedział trochę niżej, będzie miał także szerszy kąt widzenia. Dzięki tym zmianom tzw. martwe pola wokół ciężarówki będą mniejsze. To przełoży się na zmniejszenie liczby ofiar wśród pieszych i rowerzystów, których teraz kierowca po prostu nie widzi, kiedy znajdują się oni w bardzo wielu punktach bezpośrednio przy ciężarówce. Poza tym pieszy czy rowerzysta, który teraz jest wciągany pod koła, będzie zamiast tego odrzucany na bok. Przy wypadkach z mniejszą prędkością może to uratować niejedno życie.
Dlaczego nowe kabiny są lepsze od dotychczasowych tzw. płaskich?
- Przy nowym opływowym kształcie będzie miejsce na strefę kontrolowanego zgniotu w ciężarówce. Obecny kształt to po prostu ściana. Przy zderzeniu z samochodem osobowym to właśnie osobówka absorbuje całą energię zderzenia, z tragicznymi skutkami. Wraz z nowymi przepisami to się zmieni.
Możemy spodziewać się, że nowe kabiny pojawią się już w 2022 roku?
- Niewykluczone, że będzie to nawet wcześniej, bo wielu producentów ma już prototypy takich kabin. W naszej ocenie, należy pozwolić im je sprzedawać, kiedy tylko nowe prawo wejdzie w życie. W 2022 roku zaś bezpieczniejsze kabiny powinny być obowiązkowe dla wszystkich nowych ciężarówek.
Nowe kabiny to także oszczędność paliwa…
- Zdecydowanie tak. Bardziej aerodynamiczny kształt to 7-10 proc. mniejsze spalanie. Dla właściciela ciężarówki pokonującej rocznie 100 tysięcy kilometrów to oszczędność rzędu 10 tysięcy złotych w skali całego roku.
Co te zmiany oznaczają dla ekologii?
- Oczywiście 7-10 proc. mniej spalin emitowanych do atmosfery to nie byłaby jakaś wielka zmiana, na pewno mniejsza, niż gdyby te wszystkie ciężarówki przenieść na tory, a więc transport kolejowy. Jednak i w tym wypadku jakość powietrza powinna się poprawić. Poza tym Unia Europejska wprowadziła wyśrubowane normy emisji CO2 dla samochodów osobowych na 2020 rok, więc również ciężarówki powinny poprawić te wyniki. Według moich szacunków, przy wprowadzeniu tych wszystkich zmian spadek zanieczyszczeń o jedną trzecią w perspektywie 15 lat jest możliwy. Będzie to już odczuwalna zmiana, np. powinno to skutkować spadkiem zachorowań na astmę.
Nie wszystkim te nowe przepisy są na rękę. Komu mogą one przeszkadzać?
- Tak to już jest niestety, że są różne grupy interesów. Nowe przepisy zwalcza ACEA – Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów z siedzibą w Brukseli. Ich lobbyści uważają, że aby zachować „neutralność konkurencyjną”, trzeba zatrzymać wejście nowych kabin w życie przynajmniej na kilkanaście lat. Jednym z wysuwanych argumentów przeciw nowym rozwiązaniom jest także to, że projektowanie nowych kabin wymaga czasu. Zgodnie z tą retoryką ratujące życie zmiany miałyby czekać tylko dlatego, że jakaś firma jest zapóźniona. Chodzi po prostu o to, żeby jak najdłużej sprzedawać stare modele, bo wprowadzenie nowych to koszty, których producenci chcą uniknąć. To pokazuje, że dla przemysłu motoryzacyjnego liczy się głównie interes, a bezpieczeństwo schodzi na drugi plan.
Decyzja Parlamentu Europejskiego musi być poparta przez 28 krajów UE. Nowe przepisy – jak Pan wspomniał – nie bardzo pasują producentom ciężarówek. Ich ewentualny protest może okazać się skuteczny?
- Już wiele razy się przekonaliśmy, że ACEA potrafi być skuteczna. Dlatego w tej sprawie zjednoczyły się związki kierowców TIR-ów, rowerzystów, władze europejskich miast. Stanowisko Polski jest ogólnie dobre, ale wiele krajów dało się zlobbować producentom ciężarówek. Ufam jednak, że rozsądek wygra z interesami wąskich grup.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki