To prowadzi do samozagłady
Środa, 19 marca 2014 (18:07)Ojciec Święty Franciszek przestrzega przed pokusą samozbawienia. Komentując pierwsze czytanie z Księgi Izajasza (Iz 1, 10.16-20), Papież zauważył, że Pan wzywa do nawrócenia dwa grzeszne miasta, Sodomę i Gomorę.
Świadczy to o tym, że wszyscy potrzebujemy przemiany życia, dobrego przyjrzenia się naszej duszy. Tak więc Wielki Post jest właśnie czasem naprawy życia, zbliżenia się do Pana. Bóg pragnie bowiem, byśmy byli blisko Niego, czeka na nas, aby nam przebaczyć.
Plagi „Wyborczej”
Największym zagrożeniem naszych czasów, jak mówił Benedykt XVI, jest dziś relatywizm szeroko pojęty, występujący w nauce, religii, moralności, polityce, mediach, wreszcie w życiu codziennym. Tę plagę we wszystkich odmianach relatywizmu reprezentuje „Gazeta Wyborcza”. Już się niestety jednak stało kanonem, że „Gazeta Wyborcza”, aby czynić krzywdę chrześcijaństwu, musi się odezwać w swoim antykatolickim stylu. Nie wiem, ile osób traktuje to medium serio, ale sądzę, że są i wyznawcy, i wierni czytelnicy, którzy wierzą we wszystko, co jest w nim napisane.
Cóż, demokracja ma swoje prawa. Wolność słowa także. Jednak jest to broń obosieczna. Bez rozumu i wiedzy takie wartości mogą stać się szybko instrumentem zniewolenia.
Przykład sprzed 10 dni. W dodatku „Wysokie obcasy” możemy przeczytać wywiad z „pastorzycą” tak zwanego Domu Wszystkich Grzeszników i Świętych z Denver, w stanie Kolorado, panią Nadią Bolz-Weber, która swoją wspólnotę skupiającą queerów, transwestytów, gejów, hipstersów nazywa „kościołem”, chociaż nie ma w gruncie rzeczy pojęcia (albo i ma!), że reprezentuje antykościół. Ona sama uważa się za luterankę, a prasa obwołała ją twarzą chrześcijańskiej lewicy.
Nie wchodząc w szczegóły i cytaty, jak czynię to zazwyczaj (chociaż jeden jest w tym kontekście arcyciekawy, gdy bohaterka wywiadu stwierdza, że stara się „szanować swoje wewnętrzne demony”), przedstawię główne założenia postmodernistycznej koncepcji antychrześcijaństwa.
Ten dziwny projekt nazwę „Relatywizm to moje życie”.
1. Należy wybierać z Pisma Świętego to, co komu w danej chwili, w jego aktualnej sytuacji życiowej odpowiada.
2. Metoda studium biblijnego powinna być relatywistyczna. Słowo Boże jest niestałe, powinno być płynnie odczytywane w zmieniających się okolicznościach i czasach.
3. Ja, moje ego, jest w centrum, moje potrzeby, moje upadki, moje zwycięstwa.
4. Moje ciało należy do mnie, mogę robić z nim, co mi się żywnie podoba.
5. Seksualność to płynna część mnie, kreowana społecznie (podobnie jak tożsamość płciowa), i mam prawo jej ulegać.
6. Alkohol, narkotyki, przygodny seks? Cóż, zdarza się, „nobody’s perfect”.
7. Edukacja seksualna, masturbacja, seks przedmałżeński to dobry kierunek rozwoju nowoczesnego społeczeństwa, „wszystko ku chwale Bożej”.
8. Antykoncepcja jest właściwa, bo zawsze można ulec szaleństwu chwili.
9. Zabezpieczanie przed ciążą jest w powyższym przypadku jak najbardziej właściwe, nie jesteśmy przecież w stanie zapewnić wszystkim dzieciom opieki i miłości…
10. Jednak zawsze można zajść w niechcianą w ciążę. Wówczas sprawa jest prosta, oczywiście można ją przerwać.
Relatywizm prowadzi do śmierci
Cały ten dekalog relatywizmu antychrześcijańskiego nie ma oczywiście nic wspólnego z chrześcijaństwem jako takim. Czy chrześcijanin może zasmucać Ducha Świętego, ulegając żądzom cielesnym? Czy może odwrócić się od Boga i żyć jednocześnie w Prawdzie? Czy może być za mordowaniem człowieka nienarodzonego? Jak może ignorować niezmienne Słowo Boże? Jak może tolerować wpadanie w nałogi, taplać się w masturbacji, cudzołóstwie, przygodnym seksie, pijaństwu, narkotyzacji? Jak powyższe słowa mają się do Bożego nakazu: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się”? Jak można negować prawo naturalne człowieka, który został powołany do życia w swej seksualności i tożsamości biologicznej jako mężczyzna lub kobieta?
Poglądy i nauki pani z wieloma tatuażami na ciele prowadzą wprost do śmierci. Są reprezentacją cywilizacji zagłady. Jeżeli usuniemy Boga z centrum naszego życia, postawimy w nim siebie, celem uczynimy uleganie żądzom cielesnym i przyjemnościom, wybierzemy sobie wszystko to, co nam odpowiada z nauczania Jezusa, a odrzucimy „kontrowersyjne” i „nienowoczesne” nakazy, żeby móc dać się porwać naszym egoizmom i potrzebom, to poprowadzi nas to wprost do samozagłady i zagłady innych.
Ta antyewangelia ma zapewne wielu wyznawców, którym Kościół katolicki stoi na przeszkodzie z niezmienną Prawdą Chrystusową zawartą w niezmiennym Słowie Bożym.
Dr Tomasz M. Korczyński