Wychodzi szydło z worka
Środa, 19 marca 2014 (17:33)Zbrodnia katyńska w dalszym ciągu jest niewygodna. Niektóre środowiska za wszelką cenę próbują sprawić, aby Polacy zapomnieli o tej nieludzkiej zbrodni. O taki stan dba niestety także obecny rząd Rzeczypospolitej Polskiej. Czy którykolwiek z rządów lub jakaś agenda rządowa postawiły pomnik bestialsko zamordowanym rodakom w Katyniu? Gdzie w Polsce organizowane są wielkie uroczystości upamiętniające te wydarzenia sprzed 74 lat? Kiedy miało powstawać sanktuarium katyńskie w Polsce?
W latach 90. były plany wybudowania sanktuarium katyńskiego, które zyskało aprobatę i błogosławieństwo Papieża Jana Paweł II. Zgodę wyraził również ks. kard. Józef Glemp, ówczesny Prymas Polski. Budowa sanktuarium została jednak zablokowana, gdyż Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, która nadzorowała rodziny katyńskie, powiedziała mu „nie”.
Stosunek polskich polityków do zbrodni katyńskiej obrazuje wypowiedź Tomasza Nałęcza, doradcy prezydenta Bronisława Komorowskiego. Po katastrofie w Smoleńsku powiedział on tak: „Nie ma ceny, której Polska nie powinna zapłacić za polepszenie stosunków z Rosją”. Pytam więc, czy tą ceną był Smoleńsk?
Czynniki sądowe nigdy nie przywiązywały wagi do rozmiaru zbrodni katyńskiej. One nie czuły strat, jakie poniosło państwo polskie, polska inteligencja i polskie rodziny, tracąc zamordowanych w Rosji naszych oficerów, naukowców, prawników, urzędników, leśników, ponad 700 pilotów, generałów, ojców, synów itd.
Na kłamstwie katyńskim, które obowiązywało w Polsce przez dziesięciolecia, budowane było PRL. Przypomnę, że kiedy w 1981 roku stawialiśmy pomnik na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie, to został on przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa internowany i przetrzymywano go do 1989 roku. W roku odzyskania niepodległości też nie został postawiony, bo na miejscu tego monumentu pojawiło się kłamstwo Wojciecha Jaruzelskiego.
Dopiero po sześciu latach – w 1995 roku – pierwotny pomnik wrócił na swoje miejsce na dolinkę katyńską. To w ten sposób poszczególne rządy Rzeczypospolitej „czciły” pamięć swych rodaków, którzy zostali wymordowani w Katyniu. Nie zadbano, aby powstały cmentarze polskich jeńców wojennych zamordowanych w Rosji. By były one miejscami, które stanowią terytorialną część Polski, gdzie moglibyśmy się modlić. One są częścią składową memoriałów rosyjskich na rosyjską modłę, na rosyjskie projekty. Na to wszystko się godziliśmy.
Nie dziwi mnie absolutnie to, że w dalszym ciągu wymierające rodziny bliskich zamordowanych w Katyniu oraz bliskich, którzy zginęli nad Smoleńskiem, muszą wziąć w swoje ręce całą organizację obchodów. Nam wystarczy modlitwa w kościele, złożenie wieńców czy Przemarsz Cieni, który będzie zorganizowany spod Muzeum Wojska Polskiego, poprzez Krakowskie Przedmieście, poprzez pomnik, który jest na placu Zamkowym, do pomnika Pomordowanych na Wschodzie.
Walka o utrwalenie w narodowej tradycji upamiętniania zbrodni katyńskiej i nieszczęścia tragedii narodowej, jaką była katastrofa nad Smoleńskiem, trwa nadal. My jesteśmy do tego zobowiązani i musimy trwać, bo od obecnego rządu polskiego, który jest do tego powołany, od agend rządowych nie możemy spodziewać się niczego dobrego.
Im na tym po prostu nie zależy. A przekonamy się w niedługim czasie wszyscy, że do miejsc pamięci, które tak szumnie otwierano w latach 90. (tych niby cmentarzy wojennych, ale one nie są cmentarzami wojennymi – to są cmentarze jeńców pomordowanych strzałem w tył głowy), nie będzie Polakom dane pojechać, pomodlić się, bo będą niedostępne. Wszystko zmierza w tym kierunku.
W kwietniu 2010 roku rozdzielono wizyty prezydenta i premiera. Wizytę z 7 kwietnia 2010 roku premiera Donalda Tuska w Katyniu uwiecznia w muzeum tabliczka o treści: „Tu premier Rzeczypospolitej Polskiej 7 kwietnia wmurowywał kamień węgielny pod cerkiew prawosławną”. Taki został przedstawiony cel wizyty w języku angielskim i rosyjskim. Taki był cel wizyty premiera Tuska wówczas w Katyniu. A dzisiaj puszy się on jako największy wróg Rosji. Co zrobił dotychczas? Przez siedem lat swoich rządów robił wszystko, by zdemilitaryzować Polskę, zniszczyć armię, zniszczyć wszystko, co patriotyczne, przemysł i wszystko, co jest tak ważne w historii Polski.
Autor jest prezesem Komitetu Katyńskiego, polskim działaczem społecznym i samorządowcem.
Andrzej Melak