Iluzje europejskiej solidarności
Środa, 19 marca 2014 (17:16)Szef francuskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Laurent Fabius poinformował, że prezydent Rosji Władimir Putin wciąż jest zaproszony na 6 czerwca do Francji na obchody 70. rocznicy lądowania aliantów w Normandii. Ponadto minister stwierdził, że nie ma decyzji o anulowaniu sprzedaży Rosji okrętów Mistral.
Polityka władz Francji względem kryzysu krymskiego nie różni się w sposób zasadniczy od postawy prezentowanej przez większość państw Europy Zachodniej, dla których kryzys krymski nie stanowił powodu do ograniczenia dotychczasowej współpracy gospodarczej i militarnej z Federacją Rosyjską.
Pokazuje to, że Unia Europejska, pomimo iż po traktacie reformującym posiada instytucje polityczne, których zadaniem jest prowadzenie Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa, nie jest zdolna – jako całość – do podejmowania wspólnych działań na arenie międzynarodowej. Wynika to z faktu, iż o postawie poszczególnych państw decydują ich partykularne interesy narodowe, w tym wypadku wymiana handlowa z Rosją i ogólnie obszarem postsowieckim.
Wydaje się, że podobnie aktywność unijnej dyplomacji i jej obecne możliwości postrzegają również poszczególne państwa członkowskie. Najlepszym przykładem jest stanowisko władz polskich, które swe działania w kontekście konfliktu ukraińsko-rosyjskiego skupiły przede wszystkim na wzmocnieniu swej aktywności w ramach NATO i bilateralnych zobowiązaniach sojuszniczych z USA.
Kryzys krymski może stanowić natomiast doskonałe pole do rewizji dotychczasowej polityki zagranicznej UE. Szczególnie poszerzenia i doprecyzowania wymaga tzw. klauzula solidarności z art. 222 TRUE, której obecny wymiar nie daje podstaw do wspólnej akcji państw członkowskich w przypadku agresji ze strony państw trzecich.
Autor jest kierownikiem Zakładu Współczesnej Myśli Społecznej i Politycznej Instytutu Nauk o Polityce w WSKSiM.
Dr Maciej Wojtacki