Naczelny „Wiener Zeitung” o hipokryzji Zachodu
Środa, 19 marca 2014 (10:11)Trudno się nie zgodzić z redaktorem naczelnym wiedeńskiego dziennika „Wiener Zeitung” Reinhardem Göweilem, który w swoim ostatnim felietonie zatytułowanym „Pragmatyzm nie jest żadną wartością” dokonuje smutnej diagnozy wobec wydarzeń na Krymie, a przede wszystkim odsłania hipokryzję Zachodu.
Dla światowych giełd, pisze Göweil, śmierć żołnierza ukraińskiego nie ma takiego ciężaru, jak zerwanie relacji gospodarczych z Putinem. Wiodący politycy Europy wprawdzie nie ustają w powtarzaniu, że aneksja Krymu jest nie do zaakceptowania, jednak za tym sloganem nie stoi zupełnie nic.
Elita Europy stała się wygodna. Bojkot gospodarczy Rosji mógłby spowodować gwałtowne podwyżki cen gazu i ropy na Zachodzie, co zahamowałoby i tak nikły wzrost gospodarczy. To się bardziej liczy niż jakiś zabity żołnierz ukraiński.
Nawet inwestorzy są skłonni wierzyć putinowskiemu słowu, że oprócz Krymu, w żadnym wypadku nie ma on żadnego interesu w dalszej eskalacji konfliktu na Ukrainie. Nie dlatego, że słowo Putina jest prawdziwe, ale dlatego, że dzięki niemu mają piękne zyski i dobry kurs na giełdzie.
Pragmatyzm w czasie kryzysu nie jest przestępstwem, jednak dla Europy coraz częściej i za często pragmatyzm staje się wartością nadrzędną.
Politycy prześcigają się w zapewnieniach, że przede wszystkim wartości są sednem Europy, że to nie banki, ale młodzi są najważniejsi, jak to podkreślał w przepięknym wystąpieniu Martin Schulz. Bardzo ładnie, pisze Göweil, szkoda tylko, że oficjalna polityka Unii Europejskiej nie zajęła się młodymi ludźmi z Majdanu, którzy – stojąc na placu z flagami UE – protestowali przeciwko reżimowi, który „rabował ich szanse na przyszłość”.
Czy UE przyzna się im dzisiaj, że lukratywne umowy z Gazpromem z ostatniego czasu są ważniejsze od podstawowych praw?
Nie dziwi zatem, że prominentni politycy rosyjscy, nawet ci, którzy znaleźli się na tak zwanej liście sankcji, kpią sobie w żywe oczy z gróźb miotanych przez Europę w Rosję.
Zapewnienie dobrobytu w ramach UE jest przecież najważniejsze, „na wschód od Polski solidarność się kończy. Krym należy do Moskwy”.
Göweil kończy słowami, że „Putin w jednym ma rację: USA i Unia Europejska nie powinny zgrywać zbawiciela prawa międzynarodowego świata. On wprawdzie rozumie to na swój sposób, jednak prawdziwego uzasadnienia dla tego przekonania dostarcza obecna polityka UE z jej wolnym od wartości pragmatyzmem”.
Ja także nie odczuwam Schadenfreude z tego tchórzostwa polityków Unii Europejskiej i bulwersującej postawy gospodarczego lobby w jej strukturach, które cynicznie robią biznes z następcą Hitlera.
Jednak dysponujący odpowiednimi narzędziami politycy powinni byli już dawno powstrzymać imperialistyczne zakusy reżimu postsowieckiego.
Teraz Putin przyspieszy. Wojna na Ukrainie trwa od dawna, chociaż dopiero teraz polała się pierwsza i niestety nie ostatnia ukraińsko-rosyjska krew, której będzie przybywać, właśnie z powodu opieszałości Zachodu.
Obawiam się, że kolejni zabici żołnierze i – co gorsza – cywile obejdą zachodnich polityków tak samo jak dotychczasowe ofiary.
Dr Tomasz M. Korczyński