• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Putin przesuwa granice

Środa, 19 marca 2014 (02:00)

Nadzwyczajne orędzie Władimira Putina zakończyło się podpisaniem traktatu o włączeniu Republiki Krym i miasta Sewastopol do Federacji Rosyjskiej.

Zanim do tego doszło, rosyjski przywódca prawie przez godzinę przemawiał do zebranych w najbardziej reprezentacyjnej sali Kremla członków parlamentu i najwyższych urzędników, wyjaśniając motywy działań Rosji w odniesieniu do Krymu. Obecna była delegacja z tego półwyspu.

Putin stwierdził, że krymskie referendum wprawdzie zostało przeprowadzone z pomocą rosyjskich wojsk, ale jest ważne, głosowanie było prawidłowe, frekwencja wysoka, wynik jednoznaczny. Przyłączenie Krymu cieszy się poparciem zarówno jego mieszkańców, jak i obywateli Federacji Rosyjskiej.

Według rosyjskiego prezydenta, obecność rosyjskich sił była w pełni zgodna z prawem i to ona uchroniła mieszkańców od przelewu krwi. – Mówi się o agresji, o interwencji. W historii nie było jeszcze zbrojnej interwencji bez choćby jednego wystrzału – stwierdził. Na Krymie doszło jednak do licznych przypadków pobicia lojalnych wobec Ukrainy obywateli, a także dziennikarzy. W niedzielę znaleziono martwego Tatara Reszata Amietowa ze śladami tortur na ciele – porwano go, gdy chciał wstąpić do armii ukraińskiej.

– Krym zawsze był i pozostanie nieodłączną częścią Rosji. Według faktów Krym może być tylko rosyjski – to główna myśl wystąpienia Władimira Putina. Według niego, jest on miejscem o znaczeniu historycznym, źródłem duchowych korzeni Rosji, gdyż w Chersonezie (obecnie Sewastopol) ochrzcił się w 988 roku św. Włodzimierz. Putin, wspominając chrzest Rusi, nazwał świętego księciem, ale już nie wspomniał, że był to książę kijowski… Dla niego Krym jest znakiem „podstaw kultury, wartości i cywilizacji, które łączą narody Rosji, Białorusi i Ukrainy”. W ocenie prezydenta, za przynależnością półwyspu do Rosji przemawia też jego włączenie do imperium rosyjskiego przez Katarzynę II oraz obecność grobów sowieckich żołnierzy z II wojny światowej. – Na Ukrainie mówi się o wstąpieniu do NATO. Nie wyobrażam sobie, żeby wojska NATO znalazły się w Sewastopolu, mieście sowieckiej chwały. To dobrzy żołnierze, lubimy ich spotykać, ale lepiej niech my ich gościmy w Sewastopolu, a nie oni nas – stwierdził Putin.

Prezydent Rosji mówił o błędnej i bezprawnej decyzji władz sowieckich o włączeniu Krymu do Ukraińskiej SRS. Zdaniem Władimira Putina, Chruszczow chciał przypodobać się ukraińskiej partyjnej nomenklaturze, z której się wywodził, oraz zrekompensować wcześniejsze represje stalinowskie. – Ale wtedy nie można sobie było wyobrazić, że Rosja i Ukraina nie będą razem w jednym państwie. Tak jednak się stało – wskazał. Wówczas – kontynuował – także Rosja pogrążyła się w kryzysie, zapomniała o Krymie i bazie sewastopolskiej. Była zbyt słaba, by bronić swoich interesów, ale nie mogła się pogodzić ze skutkami rozpadu ZSRS. – Rosjanie stali się największym rozdzielanym narodem w świecie – podsumował.

Dalsza historia to – według Putina – szereg ustępstw ze strony Rosji na rzecz Ukrainy. Dotyczyły one uregulowań żeglugi na Morzu Azowskim i w Cieśninie Kerczeńskiej. Wszystko to dlatego, że Moskwa liczyła na pozytywny rozwój współpracy z Ukrainą, lecz sprawy potoczyły się niepomyślnie dla Moskwy. Władze prowadziły przymusową asymilację Rosjan, niszczyły rosyjskie pomniki (chodzi o pomniki Lenina i innych sowieckich przywódców).

Rosyjski prezydent zaznaczył, że rozumie protesty Ukraińców i cele Majdanu, gdyż wszystkie dotychczasowe władze Ukrainy nie służyły obywatelom, tylko „doiły państwo”, pogrążając je w korupcji, bałaganie i biedzie, ale to, co się stało w lutym, to państwowy przewrót, terror, zabójstwa i pogromy. Rządzą nacjonaliści, neonaziści, rusofoby i antysemici, następcy Bandery. Obecna władza w Kijowie jest – według Putina – nieprawomocna, a przy tym nie kontroluje sytuacji w kraju.

W tej sytuacji Rosja odpowiada na prośby mieszkańców Krymu o pomoc. – Inaczej byłaby to zdrada – oświadczył rosyjski prezydent. Zapewnił, że w Rosji szanowana będzie odrębność i prawa wszystkich mieszkańców Krymu. Obiecał Tatarom naprawienie historycznych krzywd, jakimi były przesiedlenia w czasach carskich i sowieckich. Putin zapewnił, że na Krymie będą obowiązywać trzy języki: rosyjski, ukraiński i krymskotatarski.

Społeczność tatarska zdecydowanie opowiedziała się za pozostaniem Krymu w ramach Ukrainy i zbojkotowała referendum. Samozwańcze władze krymskie i rosyjskie twierdzą jednak, że wielu Tatarów głosowało, i to za wejściem do Rosji.

Precedens Kosowa

Zarzuty Zachodu o łamanie prawa międzynarodowego Putin odpierał, powołując się na precedens Kosowa oraz interwencje USA w Jugosławii, Iraku, Afganistanie i Libii. Według gospodarza Kremla, kolorowe rewolucje (w tym tzw. pomarańczowa w 2004 r. na Ukrainie), arabska wiosna, rozszerzenie NATO na wschód i budowa tarczy antyrakietowej to wszystko elementy scenariusza zachodnich potęg wymierzonego w Rosję i jej plany „euroazjatyckiej integracji”. Rosja ma być (i to od XVIII wieku) wciąż oszukiwana i osaczana wrogimi wpływami, a teraz jeszcze chce się ją „postawić do kąta” przy pomocy sankcji tylko dlatego, że prowadzi niezależną politykę. –Ale wszystko ma swój koniec. W sprawie Ukrainy nasi zachodni partnerzy przekroczyli linię, byli brutalni, nieodpowiedzialni i nieprofesjonalni – dodał.

Putin pochwalił wstrzemięźliwą postawę Chin i Indii, apelował o zrozumienie do USA (bo cenią wolność) i Niemiec (bo ZSRS poparł ich zjednoczenie). Zapewnił, że Rosja uznaje integralność Ukrainy i nie chce jej szkodzić, chce dobrych stosunków z Ukrainą, którą uważa za kolebkę swojej państwowości („Kijów – matka rosyjskich miast”), a Ukraińców uważa za jeden naród z Rosjanami. – Nie chcemy rozdziału Ukrainy, a co dotyczy Krymu, to on był i pozostanie rosyjski, i ukraiński, i krymskotatarski, będzie jak w ciągu wieków przyjaznym domem dla wszystkich żyjących tam narodów, ale nigdy nie będzie banderowski – podkreślił. Wezwał przy tym do ochrony interesów Rosjan na Ukrainie.

Przemówienie było przerywane oklaskami, na koniec obecni na sali wstali i długą owacją przyjęli wiadomość o natychmiastowym podpisaniu traktatu akcesyjnego. Podpis ze strony Rosji złożył prezydent Putin, a w imieniu Republiki Krymu przewodniczący jego parlamentu (rozwiązanego przez Kijów) Władimir Konstantinow oraz wybrany niezgodnie z prawem premier Siergiej Aksjonow. Miasto Sewastopol reprezentował kierownik tamtejszej administracji Aleksiej Czałyj.

Według rosyjskiego prawa teraz konieczna będzie ratyfikacja traktatu przez rosyjski i krymski parlament, zgoda Sądu Konstytucyjnego, a na koniec wpisanie nowych podmiotów do konstytucji. Prorządowe organizacje w Rosji od kilku dni organizują manifestacje poparcia dla przyłączenia Krymu, a na wczorajszy wieczór zaplanowano wielki wiec-koncert na placu Czerwonym w Moskwie.

Jeszcze przed wystąpieniem Putin podpisał dekret o uznaniu Krymu za suwerenne i niepodległe państwo oraz podpisaniu z nim traktatu o włączeniu do Federacji oraz zatwierdził jego projekt. Również wczoraj Duma przyjęła uchwałę wyrażającą zadowolenie z wyniku krymskiego „referendum”. Wcześniej prezydent powiadomił parlament oficjalnie o otrzymaniu od Krymu i Sewastopola wniosków akcesyjnych.

Kijów nie uznaje aneksji

Ukraina nie uznaje ani porozumienia o przyłączeniu należącego do niej Krymu do Federacji Rosyjskiej, ani niepodległości tzw. Republiki Krymu – oświadczył rzecznik ukraińskiego MSZ Jewhen Perebyjnis. Także pełniący obowiązki prezydent Ukrainy Ołeksandr Turczynow powiedział, że jego kraj nigdy nie uzna aneksji Krymu.

Ukraińska dyplomacja zaapelowała do społeczności międzynarodowej o podjęcie kroków przeciwko rosyjskiej agresji na jej terytorium. – To, co stało się dziś w Moskwie, nie ma nic wspólnego ani z demokracją, ani z prawem, ani ze zdrowym rozsądkiem – powiedział rzecznik, komentując podpisanie na Kremlu traktatu o przyjęciu Krymu w skład Federacji Rosyjskiej.

MSZ w Kijowie zwróciło się do świata, by nie pozostawiał bez reakcji kroków Rosji. – Zwracamy się do wszystkich odpowiedzialnych państw i organizacji międzynarodowych z prośbą o podjęcie działań przeciwko agresji – zaapelował Perebyjnis. Dyplomata podkreślił, że Ukraina „stała się pierwszą ofiarą prób Rosji, zmierzających do zmiany istniejących granic państwowych”, co – jak ocenił – świadczy o zamiarach odrodzenia „imperializmu rosyjskiego”. Perebyjnis uznał, że wczorajsze wystąpienie prezydenta Putina na Kremlu świadczy o „istnieniu realnego zagrożenia dla całego świata” oraz ukazuje „prawdziwą twarz” rosyjskich przywódców.

Partia UDAR Witalija Kliczki jako pierwsze ugrupowanie polityczne zaapelowała do rządu o natychmiastowe zerwanie stosunków dyplomatycznych z Rosją. W związku z sytuacją na Krymie władze Ukrainy wezwały na konsultacje swojego ambasadora w Rosji Wołodymyra Jelczenkę, co w dyplomacji jest mocnym gestem dystansu wobec polityki goszczącego go państwa.

Piotr Falkowski