Strefa mniejsza, ale ostrzejsza
Wtorek, 18 marca 2014 (16:57)Minister rolnictwa Marek Sawicki poinformował, że Komisja Europejska wyraziła wstępną zgodę na ograniczenie strefy buforowej w związku z afrykańskim pomorem świń – wyłączone będą z niej trzy powiaty z Mazowsza i Lubelszczyzny: łosicki, włodawski i bialski.
Strefa zakażona i buforowa dotyczyłaby więc Podlasia. Trwają jeszcze negocjacje nad tym, jakie obostrzenia będą dotyczyły podlaskich rolników.
Po nominacji nowego ministra rolnictwa Marka Sawickiego wydawało się, że kryzys na rynku wieprzowiny zostanie niedługo rozwiązany, głównie dlatego, że wreszcie świnie są skupowane. Rolnicy skarżą się jednak, że skup trzody chlewnej ze strefy buforowej dla Agencji Rezerw Materiałowych jest powolny. Wynika to z faktu, że tuczniki kupują lokalne nieduże ubojnie, które są w stanie przerobić dziennie kilkaset sztuk. Tymczasem według danych z końca ubiegłego tygodnia, w chlewniach w całej strefie buforowej rolnicy mają ponad 40 tys. przerośniętych świń, ważących znacznie więcej niż 110-120 kg (wiele ma już po 180-200 kg wagi) i z każdym dniem ta liczba znacznie rośnie. Zgodnie z deklaracjami ministra rolnictwa, problem skupu w strefie buforowej ma być rozwiązany w ciągu trzech tygodni i obejmie 70 tys. sztuk świń. Ogółem resort rolnictwa szacuje, że w całym kraju problem przerośniętych zwierząt dotyczy 100 tys. sztuk trzody chlewnej.
Za ciasno w chlewniach
Włodzimierz Kirmuć z podlaskiego oddziału Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „POLSUS” tłumaczy w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl, że ta sytuacja powoduje ogromne problemy dla hodowców, którzy nie są w stanie przestrzegać zasad dobrostanu zwierząt. Rolnicy mają np. przygotowane kojce dla dziesięciu sztuk trzody, które powinny ważyć nie więcej niż 100 kg. I dopóki nie wybuchł afrykański pomór, tuczniki były na czas sprzedawane. Ale teraz, gdy skup na kilka tygodni ustał i gdy tuczniki są znacznie większe, pogarszają się warunki ich bytowania. To grozi choćby wywołaniem chorób zwierzęcych.
– W gospodarstwach rodzą się też cały czas prosięta i rolnicy nie mają ich gdzie odsadzać. W kojcu, gdzie powinno być 20 prosiąt, jest ich nawet 50 – dodaje Włodzimierz Kirmuć.
Taka sytuacja pogarsza również ekonomiczne wskaźniki hodowli, bo tuczniki trzeba cały czas karmić. Utrzymanie zwierząt jest więc droższe, a w dodatku za przerośnięte świnie rolnicy otrzymuje w skupie mniej pieniędzy. Ceny skupu i tak spadły i w wielu punktach kilogram żywca kosztuje mniej niż 4 zł. W dodatku rolnik, który sprzedaje tuczniki ważące więcej niż 100 kg, musi się liczyć z tym, że dostanie jeszcze mniej pieniędzy niż cena wyjściowa. I im cięższy tucznik, tym potrącenia są wyższe. – Za największe świnie cena może byc zmniejszana nawet o 2 zł na kilogramie. I rekompensaty dla hodowców, o jakich mówi rząd, będą za niskie, aby rolnikom pokryć te straty – uważa Włodzimierz Kirmuć.
Wielu rolników skarży się, że ich gospodarstwa są na skraju bankructwa. Okazuje się bowiem, że mieszalnie nie chcą im sprzedawać pasz, bo nie zapłacili za wcześniejsze dostawy. Hodowcy często nie mają żadnych wolnych środków i do tej pory było tak, że kupowali pasze na wykarmienie trzody dopiero po sprzedaży tuczników. Ponieważ skup od kilku tygodni w wielu gminach nie jest prowadzony, ten system się załamał: rolnicy nie mają pieniędzy na zapłacenie za poprzednie partie pasz i teraz mieszalnie nie chcą ich dalej kredytować. Resort rolnictwa szacuje, że w związku z afrykańskim pomorem świń straty polskich rolników wyniosły co najmniej 200-250 mln zł.
Rolnicy piszą do prokuratury
Tymczasem Związek Zawodowy Rolników Solidarni oraz Federacja Gospodarstw Rodzinnych złożyły do Prokuratury Generalnej i Prokuratury Okręgowej w Białymstoku wniosek o wszczęcie śledztwa przeciwko byłemu ministrowi rolnictwa Stanisławowi Kalembie i głównemu lekarzowi weterynarii Januszowi Związkowi za ich działania wobec pomoru. Autorzy wniosku wskazują, że restrykcje, jakie zastosowano wobec rolników, były nieadekwatne do zagrożenia. Została przede wszystkim wyznaczona zbyt duża strefa buforowa. „Skutki działania podejrzanych dotknęły ok. 15 tysięcy rolników, kilkadziesiąt rzeźni i masarni oraz wielu firm zajmujących się transportem żywca – co najmniej kilkadziesiąt tysięcy osób. Skutki finansowe w znacznej części będzie musiał ponieść Skarb Państwa, czyli podatnicy. Skutków długofalowych – utraty rynków zbytu, likwidacji niektórych gospodarstw i firm jeszcze nie sposób ocenić” – napisali rolnicy we wniosku do prokuratury.
Krzysztof Losz