• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Unia Europejska „zaryczała”

Poniedziałek, 17 marca 2014 (18:42)

Prawie stuprocentowa zgoda głosujących w referendum na Krymie, miejscami zapewne ponadstuprocentowa frekwencja, ponadto łamanie prawa wyborczego, szereg nieprawidłowości, ignorowanie protestów Ukrainy, upoważnienie do głosowania obywateli rosyjskich, deptanie wszelkich zasad porządku demokratycznego, to wszystko widzimy i śledzimy na bieżąco i… nic.

W atmosferze terroru i powszechnego łamania praw człowieka narodziła się nowa republika. Rosja dokonała jawnego, bezkarnego anszlusu Krymu i tym samym zapisała się w historii,kolejny raz jako agresor, imperialista, najeźdźca. Oczywiście putinowska szajka mało się tym przejmuje. Arogancja reżimu rosyjskiego jest wręcz obezwładniająca w kontekście bierności nieudolnego Zachodu. Minister Ławrow publicznie doradza Ukrainie, aby została federacją, zmieniła konstytucję i uznała wynik referendum.

Zachód bawi naszego wschodniego imperatora rozgorączkowanymi apelami, postulatami, groźbami, połajankami, niepoważnymi ostrzeżeniami, realizując scenariusz taniej telenoweli pt. „Szykują się sankcje dla Rosji”.

Przepraszam, sankcje w międzyczasie nareszcie nastąpiły. Unia Europejska zgodziła się w sprawie nałożenia sankcji na niektórych rosyjskich i ukraińskich urzędników. Zamraża też aktywa, cokolwiek to znaczy. A Czechom, jak to Czechom, dopisuje czeski dowcip. Tygodnik „Respekt” uznał ministra Sikorskiego za nowego lidera Europy. Każdy, kto tylko powierzchownie obserwuje wydarzenia europejskiej polityki, myślę, że za lidera numer jeden Europy, na stan obecny, wskazałby, czy nam się to podoba, czy nie, Putina, potem ewentualnie Merkel, a w porównaniu do tego duetu pan Sikorski jawi się raczej jako pohukujący pozer niż poważny gracz. Nie wiem właściwie, czy się śmiać, czy płakać z tego czeskiego humoru, ale najwyraźniej czeski sen przeradza się w koszmar na jawie, bo gdyby rzeczywiście Radosław Sikorski otrzymał legitymizację na liderowanie w Europie, to katastrofa gotowa. I wcale nie piękna. Wróćmy jednak do rzeczywistości. Gdyby ustawić na szali polityczny wynik ostatnich tygodni, to Putin z aroganckich ostrzeżeń ministra Sikorskiego robi sobie tyle, ile niemieccy celnicy z dyplomatycznego bełkotu Jacka Protasiewicza.

W wielkiej polityce martwy dryf

Zachód drepcze w miejscu. Socjaliści, jak Obama czy Hollande, opowiadają o straszliwych konsekwencjach dla Rosji, Merkel i Steinmeier z rezygnacją informują o fiasku negocjacji z towarzyszem Putinem, w samej Unii Europejskiej chaos, brak jednomyślności.

Na wschodzie spokój. Rosja działa, Chiny czekają na rezultat europejskich przepychanek, a Korea Północna szykuje się do odpalenia kolejnych rakiet. Każdy chce ugrać swoje w tym politycznym bałaganie.

Zachodni politycy nie przyznają się do tego głośno, ale po cichu już dawno poświęcili Krym i Ukrainę. Naiwność Zachodu w tym wypadku jest żenująca. Jeśli dyplomatołki z Zachodu łudzą się, że apetyty Putina zostały zaspokojone, mylą się, i to bardzo. Dla Polski ta mierna decyzyjność jest też złym znakiem. Skoro poświęcono Ukrainę, to i Polskę poświęcą.

Historia lubi się powtarzać. W tym miesiącu minęła właśnie 76. rocznica anszlusu Austrii. Zastanawiam się, czy wkrótce będziemy śledzić kolejne imperialistyczne zakusy Putina, których nie powstydziłby się sam Hitler. I czy one też spotkają się z głosami potępienia tak zwanego cywilizowanego świata.

Jeśli dojdzie do tragedii wojny, będzie to de facto wynik nieudolności, ignorancji polityków Unii Europejskiej i ekipy Obamy.

Putin to w gruncie rzeczy tylko papierek lakmusowy na dekadentyzm chciwego, leniwego Zachodu. Barbarzyńcy postsowieccy przyciągną do swojej szajki bandytów z innych reżimów i odchudzą w mig nihilistyczny świat konsumpcjonizmu. Niestety to nie oni, winni całej tej tragicznej farsy, za to odpowiedzą, tylko jak zwykle bezbronni cywile. Chociaż prawdę powiedziawszy, bezbronni cywile już cierpią. Na Ukrainie. Tatarzy są napadani i torturowani. Świadkowie na miejscu ostrzegają przed eskalacją przemocy wobec mniejszości etnicznych i religijnych.

Odpowiedź Unii Europejskiej w tym kontekście bardziej przeraża niż uspokaja: „Zakazaliśmy wjazdu na nasz teren kilkunastu rosyjskim urzędnikom i nawet zamroziliśmy ich aktywa!”, pochwalili się samozadowoleni eurokraci.

Doprawdy, imponujące i porażające.

dr Tomasz M. Korczyński