Nękani z powodu Chrystusa
Poniedziałek, 17 marca 2014 (14:00)W grudniu 2013 roku Toang - lider wspólnoty chrześcijańskiej z prowincji Luang Prabang w północnej części Laosu, został wezwany na posterunek milicji. Okazało się, że podejrzenia i dowody ze śledztwa w jego sprawie są poważne. Został oskarżony o prowadzenie wywrotowego „spotkania politycznego”.
W rzeczywistości chodzi o szkolenia prowadzone w jego wspólnocie. W trakcie dochodzenia Toang stracił prawo do przebywania w wiosce i zmuszono go do jej opuszczenia. Ciągle trwa postępowanie przeciwko niemu. Również dwie inne wspólnoty w tej prowincji są pod kontrolą władz, ponieważ wielu mieszkańców wiosek przechodzi w tym regionie na chrześcijaństwo.
Miejscowy informator międzynarodowej organizacji chrześcijańskiej Open Doors powiedział, że od chwili konwersji z buddyzmu na chrześcijaństwo mieszkańcy są zmuszani przez lokalne władze do powrotu do tradycyjnych wierzeń. Zwykle władze stawiają ultimatum. Albo powrót do wierzeń przodków, albo wysiedlenie.
W ten sposób odmowa odstąpienia od Jezusa Chrystusa spowodowała, że sześć rodzin (30 osób) musiało w tym roku opuścić swoją wioskę.
Chrześcijanin w więzieniu pozostaje nieugięty
W północnej prowincji Bokeo chrześcijanin o imieniu Bane został umieszczony w areszcie domowym, gdy jego krewni poinformowali władze o jego nawróceniu na chrześcijaństwo. Donosy na konwertytów z buddyzmu na chrześcijaństwo dokonywane przez członków rodziny są nagminne.
Ponadto Bane dopuścił się przestępstwa nawrócenia innych buddystów na chrześcijaństwo. Świadectwo życia Bane, jego zaangażowanie w niesienie pomocy innym, pociągnęła innych mieszkańców jego wioski do Chrystusa. Członkowie sześciu rodzin zapragnęli również zostać chrześcijanami.
Sytuacja ta doprowadziła do aresztowania Bane. Aby zmusić go do porzucenia wiary, strażnicy więzienni żądali, aby płacił za swoje jedzenie, co w Laosie nie jest niczym nadzwyczajnym. Bane jednak odmówił, ponieważ jego zdaniem „nie zrobił nic niewłaściwego”.
Władze zabroniły mu również modlenia się za chorych w ich domach, na co Bane odpowiedział, że szamani z wioski uprawiają podobne praktyki i nic ich za to złego nie spotyka. Policja, nie mając argumentów, z powodu braku dowodów winy, została zmuszona do wypuszczenia Bane na wolność po 10 dniach aresztu. „Podejrzany obywatel” pozostaje jednak nadal pod stałą obserwacją reżimu komunistycznego.
Głównym źródłem prześladowań chrześcijan w Laosie jest ideologia komunistyczna. W mniejszym stopniu przemoc wobec wyznawców Chrystusa jest rezultatem wrogich działań ze strony wyznawców innych religii oraz antagonizmów plemiennych. Chrześcijanie cierpią także wskutek zorganizowanej korupcji.
Laos jest jednym z krajów marksistowsko-leninowskich, które chrześcijaństwo traktują jako wroga ludu i zagrożenie dla władz i porządku społecznego. Chrześcijanie w propagandzie rządowej są przedstawiani jako zachodni agenci.
Ponieważ zaś buddyzm jest głęboko zakorzeniony i ugruntowany w kraju i wśród Laotańczyków, istnieje powszechne przekonanie, że Laos i buddyzm są ze sobą nierozerwalnie złączone, natomiast buddyzm powinien zawsze zajmować w kraju najwyższą pozycję, ma nieoficjalnie status religii państwowej. Jest to swoisty paradoks. Oficjalną doktryną państwa jest materializm historyczny, a program i strategia postępowania reżimu zakłada antyreligijne nastawienie w myśl marksistowskiego założenia, że religia jest opium dla mas i przeszkadza komunistom w budowaniu raju na ziemi. Tym samym każda osoba odbiegająca od głównego nurtu jest ściśle obserwowana.
Życie narodu w zakresie religii jest regulowane dekretem 92, który wymaga uprzedniej zgody rządu na jakąkolwiek działalność religijną. Przejście na inną religię, dzielenie się Ewangelią i prowadzenie działalności kościelnej wymagają zgody reżimu, co w praktyce nigdy nie następuje. Dekret ten ogranicza również drukowanie lub importowanie materiałów chrześcijańskich zza granicy.
dr Tomasz M. Korczyński