• Czwartek, 5 marca 2026

    imieniny: Adriana, Fryderyka, Oliwii

Złote medale dla siatkarzy z Rosji

Niedziela, 12 sierpnia 2012 (21:31)

Bez wątpienia pojedynek siatkarzy Rosja - Brazylia był jednym z najbardziej emocjonujących finałów igrzysk olimpijskich w Londynie. Po złoto sięgnęli Rosjanie, a medale zawodnikom zawieszała na szyjach członkini MKOl Irena Szewińska.

Przez blisko półtorej godziny wszystko wskazywało na to, że wybitna przed laty polska lekkoatletka krążki z najcenniejszego kruszcu wręczy nie Rosjanom, ale siatkarzom Brazylii. Po dwóch pewnie wygranych setach Canarinhos nie wykorzystali trzech meczboli i później ich gra posypała się niczym domek z kart. Rosja wygrała 3:2.

- Brazylijczycy to jedna z najlepszych drużyn na świecie, wiele razy to udowadniali. Rywale zbyt szybko uwierzyli, że już mają wygrany ten mecz, ale także zmiany, jakie dokonał nas szkoleniowiec, zupełnie ich zaskoczyły - mówił kapitan Sbornej Taras Chtiej.

Na wypełnionych do ostatniego miejsca trybunach Earls Court trwała regularna walka na doping. Kilka tysięcy fanów Rosji i Brazylii próbowało przekrzyczeć się nawzajem. Co ciekawe, nie zabrakło polskich kibiców m.in. z Olsztyna, Łodzi, Konina, Wieliczki, Tychów czy Bolesławca. Część z nich wykupiła bilety na finał jeszcze przed turniejem, licząc, że to właśnie podopieczni Andrei Anastasiego zagrają o złoty medal. Na pociesznie pozostaje fakt, że polscy siatkarze w ćwierćfinale musieli uznać wyższość przyszłego mistrza olimpijskiego.

Mecz oglądały też m.in. siatkarki reprezentacji Brazylii, które dzień wcześniej pokonały w finale Amerykanki 3:1 i po raz drugi z rzędu zdobyły olimpijskie złoto.

- Gram od 20 lat w narodowym zespole, spotkałem wielu wspaniałych ludzi. Od 12 lat pracuję z Bernardo Rezendem, zdobyłem w siatkówce wszystkie możliwe tytuły. Przyjechałem do Londynu, by zdobyć złoty medal na zakończenie mojej kariery reprezentacyjnej. Niestety, nie udało się - mówił łamiącym się głosem Giba, kapitan drużyny, złoty medalista i MVP igrzysk w Atenach w 2004 roku.

- Pewnie musi upłynąć trochę czasu i wtedy stwierdzimy, że to srebro było dla nas sukcesem. Dziś na dekoracji Włosi, którzy byli trzeci, cieszyli się, a my byliśmy smutni - podkreślił szkoleniowiec Brazylii Bernando Rezende, który w ciągu 12 lat poprowadził reprezentację do trzech medali olimpijskich (złotego i dwóch srebrnych), trzech mistrzostw świata oraz ośmiu zwycięstw w Lidze Światowej.

MM, PAP