Referendum na części kraju jest nieważne
Sobota, 15 marca 2014 (17:02)Parlament krymski oczywiście już dawno stał się nielegalny, kiedy podjął działania wbrew Ukrainie, działania w formule kadłubowej i pod karabinami żołnierzy rosyjskich.
Już kilka tygodni temu wykluczył się praktycznie z dialogu politycznego z władzami Ukrainy, gdyż stał się narzędziem rosyjskim. Decyzja parlamentu ukraińskiego o rozwiązaniu parlamentu Krymu jest więc konsekwencją naturalną, skoro takie ciało już dawno przestało być legalne. Parlament Krymu będzie oczywiście traktowany przez Rosję jako instrument, podobnie jak instrumentalnie przez Rosję traktowany jest Wiktor Janukowycz. W tej chwili to nie zmienia sytuacji prawnej Krymu, bo tam zachodzą zdarzenia pod naciskiem żołnierzy rosyjskich. Nikt nie może mówić, że tam w jakikolwiek sposób funkcjonuje prawo uznawane przez Ukrainę bądź świat.
Co do niedzielnego referendum: jest ono również nielegalne, bo jest podjęte przez nielegalną władzę krymską, a decyzje były podejmowane tylko przez część parlamentarzystów Autonomicznego Parlamentu Krymskiego.
Na dodatek nie wiadomo, przez jaką część, bo decyzje były podejmowane w sposób niejawny. Do tego parlamentu nie mieli dostępu ludzie z zewnątrz, bo jest okupowany przez wojsko. Ponadto podjęta decyzja była niezgodna z prawem Ukrainy, ponieważ jakkolwiek Krym jest autonomią, to jednak jest częścią Ukrainy. A prawo ukraińskie mówi, że referendum na temat jakiejś części kraju musi być zarządzone na terenie całego państwa ukraińskiego, a nie tylko na terenie tej części ukraińskiej, która sobie tego życzy.
W związku z tym decyzja o niedzielnym referendum, jeśli będzie pozytywna dla oderwania się od Ukrainy, to i tak nie będzie uznawana przez świat. Trzecia kwestia jest taka, że zapewne w tym referendum pewna część mieszkańców Krymu nie weźmie udziału, na pewno bojkotować je będą Tatarzy, jak również część Ukraińców.
Jeśli Rosja będzie eskalowała konflikt i uzna Krym za niepodległy bądź nawet przyłączy go do Rosji, to sytuacja taka może doprowadzić do eskalacji napięcia, a nawet może się skończyć walką partyzancką czy też terrorystyczną, bo część ludności oczywiście nie zaakceptuje takich rozwiązań i będzie próbowała dać temu wyraz. Niektórzy w manifestacjach, a niektórzy może nawet chwycą za broń, jak to się dzieje w innych częściach Rosji od lat.
Autor jest posłem Prawa i Sprawiedliwości, zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych oraz byłym wiceszefem Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Witold Waszczykowski