Ziemia wypływa z ANR
Sobota, 15 marca 2014 (10:05)Państwowa ziemia rolna miała służyć powiększeniu gospodarstw rodzinnych, ale jest wykupywana przez obcokrajowców i spekulantów. Nie panują nad tym MSW i Agencja Nieruchomości Rolnych.
Korupcjogenne mechanizmy w ANR doprowadziły do nadmiernej koncentracji własności w ręku nielicznych, przejmowania gruntów przez zagraniczne spółki i wielomilionowych strat po stronie Skarbu Państwa – wynika z informacji Najwyższej Izby Kontroli, która badała sprzedaż państwowych nieruchomości rolnych przez oddziały terenowe ANR w Szczecinie, Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu. NIK zwróciła się do Centralnego Biura Antykorupcyjnego o zbadanie sprawy. Wczoraj z ustaleniami Izby zapoznała się sejmowa Komisja ds. Kontroli Państwowej. Posłowie zdecydowali, że opracują dezyderat w tej sprawie i wystąpią do prokuratora generalnego o objęcie nadzorem postępowań prokuratorskich. Wystąpią także do CBA i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, aby dowiedzieć się, czy te służby wszczęły odpowiednie postępowania.
– W województwie zachodniopomorskim w latach 2001-2012 aż 33,7 proc. powierzchni nieruchomości rolnych trafiło w ręce zaledwie 2,3 proc. nabywców. Spośród 509 nabywców gruntów od Agencji 12 podmiotów przejęło nieruchomości o powierzchni 10 tys. ha – poinformował dyrektor delegatury NIK w Szczecinie Jarosław Staniszewski. Dowodzi to, że Agencja Nieruchomości Rolnych nie wywiązywała się z podstawowego zadania, jakim jest poprawa struktury agrarnej rodzinnych gospodarstw, oraz nie przeciwdziałała koncentracji ziemi. Procedury stosowane przez Agencję – jednoosobowe decyzje, brak jawności, nierówne traktowanie kontrahentów, były korupcjogenne.
– Uchybienia są statystycznie nieistotne na tle setek tysięcy czynności, które Agencja wykonuje – bronił się prezes ANR Leszek Świętochowski. W jego ocenie, „NIK kierowała się odczuciami, a nie faktami”. – My uważamy, że w pełni przestrzegamy prawa. Nasza interpretacja prawa jest inna – oznajmił Świętochowski. Według niego, ANR nie ma instrumentów, aby analizować rynek wtórny obrotu nieruchomościami w celu eliminowania przypadków spekulowania gruntami i nadmiernej koncentracji ziemi. Powołał się też na argument, że śledztwa prokuratorskie w tej sprawie są umarzane. – Zachodzi dysonans pomiędzy serią zorganizowanych protestów rolników przeciwko sprzedaży ziemi a tym, co mówi prezes Agencji – zauważył poseł Arkadiusz Czartoryski (PiS).
Nierzetelny rejestr MSW
Przedstawiciel NIK zwrócił też uwagę, że resort spraw wewnętrznych nieprawidłowo ewidencjonuje nieruchomości nabywane przez cudzoziemców. – Rejestr jest nierzetelny, ponieważ nie uwzględnia nabywania przez cudzoziemców większościowych udziałów lub pakietów akcji w spółkach, które posiadają nieruchomości – powiedział Jarosław Staniszewski.
Raport NIK wykazał, że skala dezinformacji co do areału przejętego przez cudzoziemców jest ogromna, a proceder przejmowania gruntów rolnych za pośrednictwem spółek kwitnie. Według rejestru MSW, w województwie dolnośląskim do cudzoziemców należy 397 ha ziemi, ale jeśli uwzględnić nieruchomości przejęte za pośrednictwem spółek, powierzchnia ta urasta do 1,5 tys. ha. Identyczna sytuacja, ale na większą skalę, jest w województwie zachodniopomorskim: rejestr MSW mówi o 1,5 tys. ha, a w rzeczywistości już 4,5 tys. ha znajduje się w obcych rękach.
NIK zwróciła się do ministra spraw wewnętrznych o podjęcie inicjatywy legislacyjnej w kierunku urealnienia ewidencji. Chodzi o to, aby notariusze mieli obowiązek zgłaszania do rejestru wszystkich transakcji wiążących się z nabyciem ziemi rolnej przez cudzoziemców, także tych dokonywanych poprzez przejęcie spółek agrarnych przez zagraniczny kapitał. NIK wystąpiła także do ministra rolnictwa, aby wprowadził przepisy ułatwiające ANR wykluczanie z przetargów osób, które chcą zakupić grunty na inne cele niż powiększenie własnego gospodarstwa rolnego. Chodzi zwłaszcza o odsunięcie dzierżawców, którzy są zadłużeni wobec Agencji albo są tzw. bezumownymi użytkownikami gruntów wystawionych na sprzedaż.
Zamiast przetargów – cesja
Według Izby, do nieprawidłowości na ogromną skalę dochodziło również w poznańskim oddziale ANR. Ponad 8 tys. ha nieruchomości rolnych trafiło tam bez przetargu w ręce osób trzecich poprzez cesję praw przez dotychczasowych dzierżawców – za zgodą prezesa ANR. Cesja praw jest najczęściej sposobem na obejście przetargu, toteż według NIK powinna być ograniczona do niezbędnego minimum. Prezes Agencji jest jednak innego zdania. – Cesje trzeba usankcjonować. Kodeks cywilny je dopuszcza – przekonywał Świętochowski.
Kolejne 800 ha znalazło się pod „okupacją” osób, które samowolnie przejęły grunty Agencji bez umowy. Niska była także skuteczność windykacji należności przez Agencję – kontrolerzy NIK doliczyli się aż 180 mln zł nieściągniętych zobowiązań. – Skutki bezprawnych działań Agencji NIK oszacowała na prawie 100 mln zł – podał dyrektor poznańskiej delegatury NIK Andrzej Aleksandrowicz. Zarzucił ANR prowadzenie „zbyt liberalnej polityki wobec wybranych kontrahentów”.
Małgorzata Goss