Stoch na piątkę
Piątek, 14 marca 2014 (19:14)Po dwóch seriach mistrzostw świata w lotach narciarskich w Harrachovie Kamil Stoch jest piąty, ze sporą stratą do podium. O ile jeszcze, przy pewnej dozie szczęścia, miejsce trzecie, a nawet drugie wydaje się być w jego zasięgu, o tyle prowadzącego Niemca Severina Freunda już raczej na pewno nie dogoni.
Mistrzostwa świata w lotach (myślimy oczywiście o konkursie indywidualnym) rozgrywane są przez dwa dni. Przez ten czas skoczkowie oddają po cztery skoki, a łączna suma not z wszystkich składa się na końcowy wynik. Co to oznacza? Że trzeba być perfekcyjnym w każdym z nich, że nie można sobie pozwolić na słabość. Jedna gorsza próba zazwyczaj pozbawia nadziei walki o najwyższe cele.
Dziś w Harrachovie odbyły się dwie serie. Liczyliśmy przed nimi, że Stoch nie tylko włączy się do rywalizacji o najwyższe cele, ale i będzie odgrywał czołową rolę. Owszem, mistrz olimpijski nigdy nie był specjalistą od lotów, ale znajdował się w kapitalnej formie, która pozwała snuć optymistyczne prognozy. Niestety, już pierwsza próba naszego reprezentanta wzbudziła niepokój.
Polak pofrunął bowiem 186 m – tylko 186 m, biorąc pod uwagę próby rywali, którzy lądowali zdecydowanie dalej. Trzech z nich osiągnąło lub przekroczyło granicę 200 m. Dokładnie tyle uzyskał Prevc, który uczynił to w najlepszym stylu, dzięki czemu został liderem, wyprzedzając Niemca Severina Freunda i Norwega Andersa Bardala. Oni polecieli po 203,5 m. Stoch po pierwszej serii był szósty, lecz z ogromną stratą do Słoweńca, przekraczającą 23 punkty. Już wtedy stało się jasne, że Polakowi będzie niezwykle ciężko włączyć się do walki o medale, że nie wszystko będzie zależało tylko od niego. Musiał bowiem sam latać już rewelacyjnie, a przy okazji musiał liczyć na wpadki konkurentów.
Druga seria niewiele zmieniła, przynajmniej jeśli chodzi o położenie Stocha. Trochę się poprawił, wylądował o 4 m dalej, jednak konkurenci fruwali jeszcze lepiej. Co ciekawe, kompletnie sprawę zawalił Prevc. Chyba nie poradził sobie z presją, ze świadomością szansy, i uzyskał zaledwie 183 m. Spadł na trzecie miejsce i wydaje się, że Kamil może jeszcze spróbować z nim powalczyć o podium. Niby ma widoczną stratę, jednak realną do odrobienia. Także Bardal wciąż znajduje się w zasięgu Polaka, oczywiście przy spełnieniu dwóch warunków. Jednego zależnego tylko od Stocha, drugiego już nie.
Mówiąc inaczej, Polak musi w sobotę latać jak na skrzydłach, natomiast rywale muszą się trochę pogubić. W takiej sytuacji jeszcze wszystko może się zdarzyć. Tylko jeden skoczek wydaje się bezpieczny, albo poza zasięgiem Stocha. Freund. Dziś fruwał pięknie i daleko, prowadzi wyraźnie. Pozostali Biało-Czerwoni? Z dobrej strony pokazał się Maciej Kot, zajmuje dziesiąte miejsce. Klemans Murańka i Jan Ziobro wypadli tak sobie, jednak walczą dalej.
Jutro mają się odbyć dwie pozostałe serie konkursu o mistrzostwo świata. Mają, ale nie wiadomo, czy tak się stanie. Prognozy meteorologiczne na sobotę są bowiem wyjątkowo niekorzystne, w Harrachovie ma wiać bardzo mocno, a jeśli to się sprawdzi, mowy o lataniu nie będzie.
Wyniki (po dwóch z czterech serii): 1. Severin Freund (Niemcy) 391,0 pkt, (203,5 + 191,5 m), 2. Anders Bardal (Norwegia) 379,9 (203,5 + 188), 3. Peter Prevc (Słowenia) 375,6 (200 + 183), 4. Noriaki Kasai (Japonia) 374,6 (187,5 + 193), 5. Kamil Stoch 363,8 (186 + 190)... 10. Maciej Kot 347,8 (184,5 + 183,5), 25. Klemens Murańka 316,9 (174,5 + 166,5), 27. Jan Ziobro 312,4 (175,5 + 166,5).
Piotr Skrobisz